O czym trzeba, warto i można wiedzieć przed podróżą do Meksyku?

O czym trzeba, warto i można wiedzieć przed podróżą do Meksyku?
fot. tui.pl Meksyk nie należy jeszcze do najpopularniejszych urlopowych destynacji wśród Polaków. Damy mu jednak czas! W ostatnich latach coraz więcej osób decyduje się opuszczać przytulne rejony europejskich lub północnoafrykańskich kurortów, kierując się w części świata znane im dotąd jedynie z książek, prasy i filmów dokumentalnych. Coraz lepsza sytuacja gospodarcza i licznie pojawiające się oferty tanich przelotów, sprawiają, że świat staje się coraz mniejszy. Dziś nawet Meksyk znajduje się w naszym sąsiedztwie.
istotne.pl wakacje, meksyk

Przewodników po Meksyku, w których dowiemy się o urokach tamtejszych kurortów, w sieci znajdziemy już całkiem sporo. Jest jednak długa lista spraw, o których każda osoba planująca wycieczkę w ten rejon świata, wiedzieć powinna. Czasem są to sprawy, które uratują nam życie lub po prostu dobry humor, a najczęściej takie, które po prostu ułatwią nam pobyt. Zapraszamy do krótkiego przeglądu ciekawostek związanych z Meksykiem, które być może części z czytelników pozwolą lepiej spędzić południowoamerykańskie wakacje.

Co i za ile, czyli w Meksyku nie przepłacisz?

Zacznijmy od najważniejszego, czyli pieniędzy. Podróżnicy zaprawieni w południowoamerykańskich wojażach radzą, by oszczędzić sobie zakupu peso w naszym kraju. O wiele lepsze są dolary, bowiem w Meksyku stanowią one drugą akceptowaną wszędzie walutę. Nieważne, czy będziemy chcieli zjeść obiad w wykwintnej restauracji, czy zapłacić za miejscową przekąskę w barze szybkiej usługi, wszechmocny dolar pomoże nam uregulować wszelkie należności. Zakładając, że opłaciłeś już sobie pobyt w hotelu (korzystając np. z oferty all inclusive), nie musisz brać ze sobą więcej niż 700 dolarów. Tysiąc będzie już sumą, dzięki której będziesz mógł pozwolić sobie na nieco większe luksusy. Niemniej jednak, chcąc spędzić czas, nie kontrolując nadmiernie stanu swojego urlopowego konta, wystarczy ci wspomniane siedem setek. Jedzenie w restauracjach nie jest przesadnie drogie – wystarczy najwyżej 5 dolarów, byś najadł się do syta. Natomiast lokalne targi oferują miejscowe przekąski, takie jak np. tacos w cenie ok. jednego dolara za 3 sztuki. Podróżnicy, którzy odwiedzili już Meksyk, radzą też, by nie bać się miejscowej komunikacji publicznej. Zwłaszcza że zwykle wystarczy niespełna dolar, by dotrzeć z punktu A do punktu B. Żeby dopełnić finansowego tematu, bywalcy przestrzegają, że z pewną opłatą wiązać się może robienie zdjęć oraz filmowanie obiektów zabytkowych. Zwykle jest to nieco ponad 2 dolary.

Meksyk samolotem? Oczywiście!

Przyjechałeś już do Meksyku, zainstalowałeś się w hotelu, poopalałeś się na plaży, przeszedłeś swoje miasteczko wzdłuż i wszerz (a przynajmniej tak ci się wydaje) i nadal głodny jesteś wrażeń. Chcesz poznać więcej, zapuścić się dalej i nie są ci przy tym straszne odległości. Zastanawiasz się nad środkiem transportu. Do wyboru masz wynajęcie samochodu, bądź jedną sieci autokarów. Wspaniale, są to dobre opcje. Zaskoczymy cię jednak tym, że być może jeszcze lepszym rozwiązaniem będzie skorzystanie z usług linii lotniczych! Tak jest, śmiało możesz myśleć o zwiedzaniu Meksyku samolotem. Meksyk posiada doskonale funkcjonującą sieć połączeń wewnątrzkrajowych, nad którą bez wątpienia warto się zastanowić, chcąc wykorzystać swój pobyt do cna. Jest to opcja najwygodniejsza, wcale nie taka droga, a nade wszystko najszybsza. Tylko dzięki samolotom będziesz miał możliwość „zaliczenia” największej liczby punktów na mapie Meksyku. Meksykańskie linie InterJet kuszą przystępnymi ceny, zachowując przy tym standardy, do których przywykli wypieszczeni mieszkańcy Europy. Sprawdź najlepsze oferty wczasów w Meksyku w biurze podróży TUI: https://www.tui.pl/wypoczynek/meksyk/oferty-all-inclusive.

Meksykański street food – nie ma się czego bać!

Będąc w Meksyku, nie wolno, a nawet nie sposób oprzeć się urokom tamtejszego ulicznego jedzenia. Mówi się nawet, że nie poznasz tego kraju, jeżeli nie odstawisz uprzedzeń oraz diety (o ile ją prowadzisz) na bok i nie spróbujesz specjałów ulicy. Co istotne, są to w większości specjały, których próżno szukać w na pozór cywilizowanych restauracjach. A zatem: smażone na wielkiej patelni enchiladas, czyli placek z mięsem, cebulą, serem, ostrą papryką; pyszne tostadas z pure z czarnej fasoli; rajas, czyli ostre papryki w panierce; wszędobylskie tacos, czyli małe placuszki z mięsem i warzywami (cebula ponad wszystko!) – oto meksykańska kulinarna sztuka ulicy, obok której nie przejdziesz obojętnie. Zapachy poprowadzą cię do niej zresztą same. Wiele osób ostrzegać będzie przed warunkami sanitarnymi, w jakich przyrządzane są te potrawy. Wszystkie te historie należy jednak przyjmować z pewną rezerwą. Rewolucji żołądkowych dostąpić możesz równie dobrze po solidnej wyżerce na krakowskim rynku.

Tipy mile widziane!

Odwiedzając meksykańskie lokale, nie bądź dusigroszem! Tutaj wręczanie napiwków jest zwyczajem, do którego warto się stosować. I nie chodzi tutaj wyłącznie o fakt, że odpowiednio wynagrodzony kelner, kierowca, czy boy hotelowy będzie nas obsługiwał lepiej i nie napluje do naszego drinka, czy też nie będzie prowadził jak szaleniec – tipy to po prostu bardzo istotna część wynagrodzenia osób świadczących tutaj usługi. Meksykanie doskonale o tym wiedzą i nie skąpią grosza swoim ziomkom. Bądź jak Meksykanie! Pozostaw po sobie miłe wrażenie.

Odpoczywaj jak Meksykanin

Podobnie jak na południu Europy, w Meksyku obowiązuje sjesta. W związku z tym, od godziny 14 do 16 ulice i uliczki właściwie wymierają, a większość sklepów, sklepików i kawiarni zamkniętych jest na głucho. Ten „niekonsumpcyjny” czas wykorzystać możesz na spokojny spacer, podczas którego spokojnie podumasz nad urokami miejscowej architektury lub przyrody. Inną możliwością jest udanie się wzorem Meksykanów na regenerującą drzemkę. Przed szaleństwami wakacyjnej nocy będzie to jak znalazł!

Día de los Muertos – co warto wiedzieć

Meksykańskie Święto Zmarłych od zawsze porusza masową wyobraźnię. Ten niezwykły dzień obecny jest w filmach (m.in. ostatnia odsłona przygód James Bonda, czy film animowany „Coco”), literaturze (np. „Pod wulkanem” Malcolma Lowry’ego), a nawet muzyce pop. Inspiruje się nim również moda – stąd popularne wzory w kolorowe trupie czaszki, na które natknąć się można w sieciówkach na całym świecie. I właśnie ta kościotrupia estetyka, której emanacją są wszechobecne „Catriny” (charakterystyczne czaszki zdobne w kolorowe, kwieciste wzory) stała się wizytówką całego Día de los Muertos. Tymczasem jest to jedynie ułamek większej całości. Meksykański Día de los Muertos jest tak naprawdę okazją do wspominania zmarłych, podobną do naszego 1 listopada, w której nie ma mowy o żadnym kulcie, czarach oraz innych tego typu niesamowitościach. Osoby pasjonujące się meksykańską kulturą i historią podkreślają, że wszechobecne Catriny nie mają wiele wspólnego ze Świętą Śmiercią, choć bardzo często są one ze sobą mylone. Ukwiecona, wielobarwna trupia czaszka jest tak naprawdę jedynie zabawnym ornamentem, dalekim od powagi Santa Muerte. Catrina to element zabawy, przebranie i ozdoba, tymczasem Święta Śmierć jest w Meksyku bardzo poważnie traktowaną świętą postacią. Jej prawdziwy, czczony przez miejscowych, wizerunek to czarny kaptur i kosa, a nie kwiatki i kolorowa ornamentyka. Mówi się, że popkultura zmienia Święto Zmarłych. Wraz z każdym rokiem i kolejnym filmem eksploatującym Día de los Muertos, meksykańskie obchody ulegają nowym przeobrażeniom. Nie tak dawno temu, władze Mexico City zdecydowały się dodać do parady z okazji Święta Zmarłych elementy obecne w filmie „Spectre” – ostatnim jak dotąd obrazie o przygodach najsłynniejszego agenta Jej Królewskiej Mości Jamesa Bonda. Warto mieć tę świadomość i nie mylić Catriny z Santa Muerte, a na pewno zyska się sympatie miejscowych.

Meksykańskie bazary

Miejskie bazary to miejsca, w których najintensywniej poczuć można lokalny klimat. Kwestią meksykańskich bazarów najlepiej zająć się biorąc pod lupę stolice kraju, Mexico City. Zacznijmy od La Merced, targowiska tak rozległego i rozbudowanego, że podobno niewiele brakuje, by stracić tam rozeznanie w terenie. Bywalcy utrzymują, że jeżeli poszukujesz czegoś w lokalnych sklepach, ale spotykasz się jedynie ze wzruszeniem ramion sprzedawców, na pewno odnajdziesz to w La Merced. A można tam dostać absolutnie wszystko, począwszy od egzotycznych owoców, przez papryczki chilli, odzież, sprzęt rozmaity, a skończywszy na towarach i usługach, których z czystej przyzwoitości nie będziemy tutaj wymieniać. Porozmawiajmy jednak o lokalnych rozkoszach podniebienia. Wielu turystów odwiedzając obce kraje, oczekuje, że zapozna się z potrawami, których na próżno szukać w europejskich sklepach i lokalach. Goszcząc w Mexico City, taka osoba powinna udać się na Mercado San Juan, gdzie oprócz najdziwniejszych warzyw, owoców i innych jadalnych roślin, spróbować można, jak smakują grillowane koniki polne, pędraki, mięso węża czy krokodyla. Miejsce idealne dla odważnych poszukiwaczy kulinarnych przygód. Co to za wyjazd bez kilku przynajmniej pamiątek? W poszukiwaniu lokalnego rękodzieła najlepiej udać się do Ciudadeli, gdzie przez siedem dni tygodnia niemal pół tysiąca handlarzy z wszystkich meksykańskich stanów 350 handlarzy z 32 stanów, sprzedaje zrobione własnoręcznie figurki, ubrania i inne suweniry. Arcyciekawym bazarem jest Mercado de Sonora, na którym kupisz wszystko, co wiąże się ze Świętą Śmiercią, Matką Boską z Guadelupę, popularną Catriną itd. Jest to jedyne w swoim rodzaju targowisko specjalizujące się w lokalnej magii.

To tylko kilka ciekawostek i dobrych rad, o których warto pamiętać, wybierając się na wakacje do Meksyku. Nade wszystko jednak miejmy na uwadze szacunek dla lokalnej społeczności i kultywowanych przez nią zwyczajów. Nasz urlop będzie o wiele lepszy, jeśli dostosujemy się do miejscowych zasad i zachowamy należytą ostrożność. Miłego meksykańskiego wypoczynku!

tekst zlecony