PWiK o majowym armagedonie. Czyli dlaczego kanalizacja zawiodła

PWiK o majowym armagedonie. Czyli dlaczego kanalizacja zawiodła
fot. czytelnik W trakcie konferencji prasowej w Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji wrócił temat nawałnicy, która w maju nawiedziła Miasto Ceramiki.
istotne.pl pwik, pogoda, burza, grad, um bolesławiec, powiat bolesławiecki, armagedon

We wtorek 5 czerwca w siedzibie Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji odbyła się konferencja prasowa z udziałem m.in. prezydenta Bolesławca Piotra Romana i prezesa spółki PWiK Józefa Króla. W trakcie spotkania nie zabrakło pytań o nawałnicę, jaka 10 maja nawiedziła Miasto Ceramiki. (Niektórzy mieszkańcy mieli wszak pretensje do miejsko-gminnej spółki; tego typu komentarze pojawiały się m.in. na naszym forum).

Sprawę wyjaśnił Grzegorz Kozłowski, dyrektor ds. technicznych w PWiK. – Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji odpowiada za dostawę wody i odbiór ścieków; do jego kompetencji nie należy utrzymanie dróg, a zwłaszcza ich odwodnienie – podkreślił. – Niemniej bardzo dobrze się składa, że zarówno z Miastem, jak i z Powiatem mamy zawarte umowy na czyszczenie wpustów i udrażnianie ich. I poczuwamy się do odpowiedzialności. Wzięliśmy czynny udział w akcji usuwania skutków nawałnicy.

Dyrektor przypomniał, że w latach 2005–2009 w Bolesławcu przeprowadzona została gruntowna modernizacja całego systemu kanalizacyjnego. I że wówczas bolesławiecki system stał się zgodny z unijnym standardem, co oznacza, że jest on w stanie przyjąć w ciągu godziny miarodajny deszcz o wielkości 30 mm.

Owego fatalnego dnia, około 12:45, pracownicy PWiK dostali ostrzeżenie meteorologiczne o opadach rzędu 15–20 mm, miejscami może do 30 mm. Tymczasem Bolesławiec nawiedziła anomalia – opady 86-milimetrowe, czyli deszcz trzy razy większy. To była rekordowa nawałnica. – Ze swej strony zrobiliśmy wszystko, aby drogi powiatowe i miejskie przywrócić do ruchu – podkreślił G. Kozłowski.

– Komunikat meteorologiczny nie pokazywał dramatyzmu sytuacji – powiedział prezydent P. Roman. – Kanalizacje nie były zaprojektowane na takie anomalie. W ciągu godziny spadło u nas 86 mm deszczu. Pamiętajmy, że w Bogatyni, kiedy była powódź, spadło 45 mm. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, z jak wielką anomalią mieliśmy do czynienia.

Prezydent podkreślił, że większość studzienek była wyczyszczona, ale na to wszystko nałożyło się jeszcze koszenie trawy. – Cieszmy się, że udało nam się odtworzyć zbiornik retencyjny. Dzięki temu Młynówka była znacznie bardziej spokojna – zaznaczył.

I zaraz dodał, że Miasto wraz z Powiatem już podjęły działania, aby rozwiązać ten problem. Starostwo zajęło się kwestią Młynówki, a magistrat – sprawą ulicy Zgorzeleckiej.

Do tematu z pewnością wrócimy.