Michał Lis o walnym zebraniu, swojej pracy i przyszłości w BKS Bolesławiec

Michał Lis o walnym zebraniu, swojej pracy i przyszłości w BKS Bolesławiec
fot. MZ Na tydzień przed walnym zebraniem Prezes Zarządu BKS Bolesławiec udzielił portalowi istotne.pl wywiadu.
istotne.pl michał lis, bks bolesławiec

Redakcja: Michał Lis Prezes Zarządu BKS Bolesławiec... od ilu już lat i jak to się zaczęło?

Michał Lis: Od września 2015 roku miałem zaszczyt pełnić funkcję wiceprezesa klubu piłkarskiego BKS Bolesławiec. Prezesem zostałem po rezygnacji z funkcji prezesa Mirosława Lika.

Początki były trudne?

Hm... czy były trudne? Oczywiście. W środowisku piłkarskim byłem wówczas nazywany człowiekiem znikąd, wręcz zielonym, jak murawa na Spółdzielczej (uśmiech). W tym czasie, kiedy zagrano do mnie piłkę, klub potrzebował dużych zmian, które, moim zdaniem, powinny były nastąpić już parę lat wcześniej. Na początku 2016 roku, po tym, jak zostałem prezesem, BKS Bolesławiec posiadał grupy ŻakOrlik. Grupy Młodzika nie było. Co do Młodzika, to nie chcę cofać się do przeszłości, bo to już historia. W Trampkarzach było 7 zawodników. Junior Młodszy, jak i Starszy, funkcjonował bez zarzutów. Pierwsza drużyna, która generowała ówcześnie za duże koszty w stosunku do reszty klubu, została rozwiązana. Zresztą kadrowo też to kiepsko wyglądało. Ten czas był decydujący dla klubu (być albo nie być). Pamiętam ówczesne hejty w stylu BKS tylko do czerwca i zamyka budę. W sumie, z perspektywy czasu, jestem wdzięczny hejterom, bo tylko skłonili nas do jeszcze intensywniejszej pracy dla klubu.

Mariusz Rutkowski i Michał LisMariusz Rutkowski i Michał Lisfot. Ola Sopuch

Co się udało, a co nie?

Po wycofaniu pierwszej drużyny z pomocą przyszli Krzysztof Kawałko i Maciek Sawicki. Obaj wstąpili w struktury zarządu BKS Bolesławiec. Po rozmowach praktycznie jednogłośnie podjęliśmy decyzję o skierowaniu całej naszej pracy na grupy młodzieżowe. No i zaczęło się (uśmiech): plakaty, ulotki, nowa strona internetowa, FB itp. W tym czasie została też powołana do życia najmłodsza grupa Bambini. To są nasze najmłodsze pociechy, które mają możliwość rozpoczęcia przygody z piłką już od 4 roku życia.

W tym okresie były oczywiście jednostki niezadowolonych rodziców, którym nie podobała się polityka klubu. Oczywiście byli też rodzice, którzy czekali na zmiany w klubie. W sumie jestem w stanie zrozumieć niezadowolonych rodziców, bo każdy rodzic chce najlepiej dla swoich pociech. Problem w tym, że zmian nie byliśmy w stanie przeprowadzić w miesiąc. To było działanie długofalowe. Myślę, że zmiany się udały. Niektórzy rodzice przyprowadzają swoje dzieci od początku mojej kadencji do dzisiaj. Dziękuję im za cierpliwość i zaufanie.

Ile w BKS-ie jest grup wiekowych i ilu piłkarzy trenuje?

Aktualnie BKS Bolesławiec posiada grupy:

  • Bambini (2 trenerów),
  • Żak 2-3 drużyny (2 trenerów),
  • Orlik 2-3 drużyny (2 trenerów),
  • Młodzik Liga Terenowa (1 trener),
  • Młodzik Liga Okręgowa (1 trener),
  • Trampkarz Liga Terenowa (Awans do Ligi Okręgowej, może być jeszcze baraż, 1 trener),
  • Trampkarz Liga Okręgowa (Awans do Ligi Dolnośląskiej, 1 trener),
  • Junior Młodszy (obecnie gra w Lidze Dolnośląskiej, możliwy spadek, szkoda, bo pod koniec rundy chłopcy złapali wiatr w żagle),
  • Junior Starszy (Liga Dolnośląska),
  • Senior (IV Liga Dolnośląska, 2 trenerów oraz 2 trenerów bramkarzy)

Obecnie w BKS trenuje 206 zawodników w grupach dziecięcych i młodzieżowych oraz 25 zawodników w grupie seniorów.

BKS BolesławiecBKS Bolesławiecfot. MZ

Co jest obecnie największą bolączką klubu? Co jest najbardziej potrzebne?

Ze względu na podwojenie grup młodzieżowych zaczyna być ciasno na obiektach. Nie ukrywam, że potrzebujemy boiska sztucznego pełnowymiarowego z oświetleniem profesjonalnym i szatnią. To bardzo by nam ułatwiło rozgrywanie sparingów, jak i umożliwiło prowadzenie treningów w okresie jesień/zima. Pozwoliłoby zaoszczędzić na transporcie i wynajmie takich obiektów w regionie. W tej chwili mamy 5 drużyn w klubie, które potrzebują pełnowymiarowego boiska tego typu.

Plany na przyszłość?

To pytanie jest bardziej do nowych władz klubu, które będą wybierane na walnym zebraniu, które odbędzie się 22 listopada...

No właśnie, a gdzie odbędzie się to zebranie?

Zebranie odbędzie się w budynku Starostwa Powiatowego przy ulicy Armii Krajowej w Bolesławcu, pokój nr 101, o godzinie 17:00.

Czy Michał Lis będzie nadal ubiegał się o funkcję prezesa?

Jak przyszedłem w 2015 roku do pracy, w klubie było naprawdę ciężko. Klub był zadłużony na sporą kwotę pieniędzy. Nie tylko w firmach transportowych. Zalegał nie tylko z wypłatami dla trenerów... ale nawet w ZUS-ie i w Urzędzie Skarbowym. Prosiliśmy te instytucje o rozłożenie spłaty zadłużeń na raty. Na nasze szczęście udało się to załatwić i dzisiaj klub ma się dobrze.

Prowadzenie klubu wymaga poświecenia mu dużej ilości czasu. Czas zawodowy, prywatny (mój i mojej rodziny) w tym momencie ucierpiał na rzecz klubu, za co przepraszam swoją rodzinę. Jednocześnie dziękuję jej za wyrozumiałość i cierpliwość. Działanie charytatywne i wolontariat jest pracą specyficzną. Jedyną naszą wypłatą jest zadowolenie i uśmiech drugiego człowieka. Tak jest w BKS-ie i to nam ładuje akumulatory do dalszej społecznej pracy.

Ten uśmiech drugiego człowieka oczywiście mi w zupełności wystarczy, lecz czuję już fizyczne i psychiczne zmęczenie. Minęły już 3 lata i właściwie przez 7 dni w tygodniu jestem ciągle w biegu. W sam weekend jest nawet do 7 meczów, nie licząc turniejów grup Żak, Orlik. Czy będę kandydował? Osobiście podałbym piłkę komuś innemu. Wydaje mi się też, że obecnie klub jest na takim etapie, w którym potrzebuje managera sportowego. Nie twierdzę, że jak trochę odpocznę, to nie wrócę (uśmiech). Jest jednak jeden warunek, ludzie do pracy.

Prezes DZPN Andrzej Padewski gratuluje prezesowi BKS awansu do IV ligiPrezes DZPN Andrzej Padewski gratuluje prezesowi BKS awansu do IV ligifot. Ola Sopuch

Jakie prezes ma prywatne plany na najbliższy czas?

Na pewno więcej czasu chciałbym przeznaczyć dla swojej rodziny. Jestem winien synowi z kilkadziesiąt wypraw w góry, nie wiem, jak to nadrobię (śmiech).

Jeśli mogę coś dodać, na koniec chciałbym cofnąć się do niedalekiej historii, do przełomu lata i jesieni 2016 roku, kiedy to chcieliśmy odbudować pierwszy zespół, a nie było to proste. W tym czasie wydzwanialiśmy, jak i odwiedziliśmy kilkunastu różnych zawodników z powiatu bolesławieckiego z pytaniem, czy nie chcieliby grać w BKS-ie. Miny były różne... lecz na pomoc przyszli niespodziewanie wychowankowie naszego klubu, rozproszeni po całym powiecie bolesławieckim.

Czyli wrócili, by grać dla Bolesławca, BKS-u, kibiców...

Zdziwiło mnie to trochę, bo słyszałem opowieści o tym, jak zakończyli granie w naszym klubie, a raczej jak klub zakończył z nimi współpracę. Mimo tego chcieli pomoc człowiekowi znikąd, miastu i swojemu wcześniejszemu klubowi. Chcieli wrócić i zagrać dla Bolesławca, dla kibiców. Dziękuję im za to. Widziałem też ich twarze na pierwszym spotkaniu, które zdawały się mówić: To już czas, czas wrócić do domu. Do chwili obecnej niektórzy z nich zasilają pierwszą drużynę, grając od początku charytatywnie. Cel był tylko jeden: odbudować klub. Osobiście bardzo cenię ludzi, którzy oddają cząstkę siebie dla drugiej osoby bezinteresownie, a tu chodziło też o dzieciaki, które zawsze patrzyły na pierwszy zespół z marzeniem: kiedyś w nim zagram.

No i udało się. Pierwsza drużyna, prowadzona przez Sebastiana Tylutkiego (wychowanek BKS Bolesławiec), wróciła na swoje miejsce w IV lidze. Dziękuję Sebastianowi za współpracę. Jest to trener, który potrafi zmobilizować drużynę, a co najważniejsze, zawodnicy lubią z nim współpracować. Pamiętam też naszą pierwszą rozmowę na temat podjęcia przez niego pracy jako trener. Od razu padło pytanie:  Dlaczego prezes nie zadzwonił do mnie rok wcześniej, jak zaczynaliście odbudowę pierwszej drużyny? Z chęcią bym pomógł. W tym czasie odradzano mi Tylutkiego. Mówiono mi, abym nawet nie dzwonił, bo nas na niego po prostu nie stać, ale jak powiedziałem o tym Sebastianowi, to lekko się zirytował, mówiąc: Prezesie, jestem wychowankiem tego klubu, a pieniądze to nie wszystko. I tak właśnie zaczęła się nasza współpraca.

Dziękuję moim niezłomnym, a są nimi: Tomasz Fulczyński, Marcin Szaja, Sławek Dul, Łukasz Graczyk, Krzysztof Janicki, Piotr Juszczak, Tomasz Kargul, Radosław Karpiak, Dawid Kizyma, Mirosław Markowski, Józef Pietrzak, Adrian Popek, Maciej Sawicki, Paweł Rissmann, Paweł Woźniak, Marek Zaraziński, Marek Majka, Maciej Zielonka, Krzysztof Dmuchowski oraz Marcin Zabawa – nasz 12 zawodnik. Kolejność oczywiście przypadkowa, jeśli kogoś nie wymieniłem, to przepraszam (uśmiech). Serdecznie dziękuję Tomkowi Jasińskiemu, który był zawsze moją prawa i lewą ręką. Bez niego bym nawet nie ruszył z miejsca.

Dziękuję też członkom Zarządu BKS Bolesławiec: Panu Mieczysławowi Gałkiewiczowi (skarbnik), który mimo sędziwego wieku nie zwalnia tempa, dziękuję Panu Tadeuszowi Dwilewiczowi, Panu Józefowi Pokładkowi (członek zarządu), Piotrowi Bieńkowskiemu, Grzegorzowi Witoniowi, Maćkowi Sawickiemu (członek zarządu), Krzyśkowi Kawałko oraz naszej wspaniałej kadrze trenerskiej BKS Bolesławiec. Dziękuję także Mariuszowi Rutkowskiemu, Jarkowi Rutkowskiemu oraz Janowi Wochowi. Jeśli kogoś pominąłem, a zapewne tak jest (uśmiech), przepraszam.