Wolność: poranne złudzenia zamieniają się w gorzki wieczór

Wolność: poranne złudzenia zamieniają się w gorzki wieczór
fot. B.org Wczoraj zapomniałam o świętowaniu pierwszych wolnych wyborów, a to były moje pierwsze wybory. Skończyłam w styczniu 1989 roku 18 lat, więc 4 czerwca ze świeżym dowodem osobistym, kaligrafowanym przez urzędniczkę odręcznie piórem, szłam głosować na Solidarność.
istotne.pl wybory

Nie pamiętam na kogo konkretnie, oddałam swój dziewiczy głos, ale był to głos na wolność. I dziś ją mam i od tamtego czasu głosuję w każdych wyborach. Tylko wolność zupełnie inna się wydawała wtedy, niż jest w rzeczywistości. Wtedy pachniała przede wszystkim zwycięstwem, wspólnotą, ulgą po latach mordęgi i strachu. Smakowała jak pierwsza wycieczka za granicę na zachód i pierwszy duży koncert na wolnym powietrzu. Miała być wielka zmiana i samodzielnie dokonywane wybory.

Nie wiedziałam wtedy, że wolny człowiek wybierać musi każdego dnia. Każdego podjąć własną decyzję. Bez wsparcia, czasami bez kierunkowskazu i tej pewności, kiedy ktoś mądry i doświadczony bierze za rękę i pomaga dojść tam, gdzie się chce. Autorytety upadały jak kostki domina popchnięte upadkiem jednego "wykształciucha", powalały kolejnego, aż nikt nie miał już siły, by coś mądrze wytłumaczyć i nadać rozsądny kierunek społecznym działaniom. Poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji oparte na dawnych wartościach topniało jak góry lodowe w czasie ocieplenia klimatu. Nieuchronnie pogrążaliśmy się w strachu przed utratą pracy, szacunku, rodziny i tożsamości.

To dlatego wielu ludzi rezygnuje z wolności, poddaje się po kolejnym nietrafnym wyborze i chce być dowiezionym do celu, nawet jak to nie jest ich własny cel. Niech tylko pojawi się ktoś, kto nas obroni przed całym złym światem. Ucieczka od wolności jest teraz cechą charakterystyczną nie tylko Polaków. Dlatego wiersz Marcina Świetlickiego jest mi tak bliski i gdybym miała opisać, w jakim miejscu Polska się znajduje teraz, powiedziałabym słowami poety: "Wszelkie poranne złudzenia przemieniają się w gorzki wieczór."

Grażyna Hanaf

"Albowiem trzeba się bać. Twarz ma
przeciętą Wisłą i chlaśniętą Odrą.
Twarz ma w odwiecznym grymasie
jak u rodzącej kamień. Jak u
piszącej esemesa w nieznanym języku.

I trzeba się bać. Teraz miłość jest bezsilna,
jest tylko w deklaracjach
oraz deklamacjach. Wszelkie poranne złudzenia
przemieniają się w gorzki wieczór. Jest
później niż myślicie."

[autor Marcin Świetlicki, wiersz z tomu "Polska. Wiązanka pieśni patriotycznych" 2018]