Walka
fot. Krzysztof Gwizdała O obłudzie i rozdźwięku między poglądami głoszonymi oficjalnie na temat walczenia ze sobą, a anonimowymi zachowaniami na forach internetowych portali.
istotne.pl internet, post, komentarz

Ja lubię walczyć. Lubię też patrzeć na walkę.

Nie jest to walka na pięści, ani jakąkolwiek broń. Zwykły werbalny atak. Czy to dobrze o mnie świadczy, czy źle, kwestia poglądów i preferencji. Taka jestem. I staram się przebywać z ludźmi, którzy są podobni i mnie akceptują. Nie ma ich wielu. Walczenie ze sobą jest niepopularne. Bolesławiec niczym się tu nie różni. Preferowana jest zgoda, która buduje, mediacja, dyplomacja i poprawne stosunki ze wszystkimi.

Proszę jednak nie sugerować się wpisami na forum jakiegokolwiek bolesławieckiego portalu. Tu atak werbalny jest rzeczą powszechną. Ktoś zaczął własny biznes, pojawiają się setki postów, że jest złodziejem i oszustem i dwa ostatnie słowa to te z najmilszych określeń, jakie padają. Ktoś coś zrobił pro publico bono, wariat, a i tak ma w tym własny interes. Jedna fryzjerka to zdzira, a w drugiej restauracji ktoś widział robaka w zupie. Wirtualna walka wre, aż miło poczytać.

Złośliwości, docinki, pomówienia, obraźliwe komentarze, jad sączący się z każdej literki. Zamykasz Internet, obracasz się, a za tobą ani jedna osoba nie stoi z nożem, by Ci go wbić w plecy, ani człowieka z łyżką wody, w której by cię utopił… Świat w realu jest pełen owieczek hasających po ukwieconej łące. Miłe są w dotyku, przesłodkie w oglądzie, nie wadzą nikomu i kochają wszystkich.

Każdy przyzna mi jednak rację, że kochać wszystkich się nie da. Można się starać w każdym człowieku zobaczyć coś dobrego. Paru osobom się udało. Jezusowi, Buddzie… Chyba nikt inny nie przychodzi mi na myśl.

Nikt walczyć nie lubi i do walki się nie przyznaje. Wszyscy są dla siebie niezwykle mili. A co robi miły człowiek, gdy go ktoś jednak napadnie? Znosi to godnie. Jest ponad to, bo jak mówi się w przedszkolu: oliwa zawsze sprawiedliwa.

Dobrze, zgadzam się. Niezgoda rujnuje. Walka jest destrukcyjna. A co powiecie w takim razie na zdrową, uczciwą rywalizację, pytam? I tu zawsze owieczki spoglądają na mnie wielkimi, zdziwionymi oczami. Mówią mi swoim łagodnym głosem, że jestem naiwna, po czym ściągają baranie skórki i idą napisać anonimowego posta na forum.

Grażyna Hanaf