Kto zasługuje na śmierć?

Kto zasługuje na śmierć?
fot. Krzysztof Gwizdała Problem piractwa drogowego i stosunku społeczeństwa do piratów drogowych poruszony w związku z wypadkiem śmiertelnym koło Bolesławca.
istotne.pl alkohol, kierowca, pirat, drogowy

Ponad 13,6 tys. wejść na wiadomość o wypadku na drodze do Łazisk i 271 komentarzy Internautów, którzy podzielili się na dwie frakcje, walczące ze sobą zacięcie. Ten wypadek można nazwać najważniejszym wydarzeniem ubiegłego tygodnia.

Jedna osoba zginęła, kierowca samochodu, który stracił panowanie nad pojazdem. Dwie inne osoby zostały ranne. Informacja nie podawała więcej szczegółów na temat poszkodowanych, czy ofiary. Zamieszczono kilka zdjęć rozbitych samochodów.

Dyskusja pod wiadomością zaczęła się standardowo od posta kondolencyjnego, potem od stwierdzenia, że droga do Łazisk jest niebezpieczna. Ktoś wyraził potrzebę zwiększenia prewencji, jak umieszczenie fotoradarów na tej drodze, czy instalowania świateł spowalniających. Jednak po kilku postach forumowicze coraz częściej zaczynali pisać o zbyt szybkiej jeździe. Jeszcze nie dotyczyło to ofiary, pisano ogólnie: „Jeźdźcie szybciej to na pewno będzie mniej wypadków.” lub „[…] widać że jeszcze za mało fotoradarów, żeby wbić kierowcom do głowy wolniejszą jazdę […]”.

Jednak ta tendencja ogólności została szybko złamana, bo kolejny post należał do świadka (oczywiście domniemanego; jak wszelkie anonimowe wpisy w Internecie nie możemy uznać go za pewny). Jedna z Internautek napisała: „Widziałam z jaką prędkością jechał przez wieś, nic dziwnego że wylądował na drzewie. Szkoda tylko, że tak jadąc naraził kierowcę innego auta. Żal.”. Kolejny post domniemanego znajomego określił szybko ofiarę i poszkodowanego jako ścigających się na drodze do Łazisk braci. I wtedy rozpętała się wojna.

Po jednej stronie barykady stanęli Internauci przedstawiający się jako rodzina, bliscy lub osoby znające ofiarę, po drugiej osoby, dla których, jak deklarowali, zmarły chłopak był całkowicie obcym piratem drogowym.

Jedni pisali o tragedii, która wydarzyła się w jednym z domów. Pisali o cierpieniu matki na wieść o śmierci syna i strachu o zdrowie drugiego, o pozostawionej przez ofiarę narzeczonej, prawdopodobnie w ciąży, o bólu przyjaciół wspominających ofiarę jako wspaniałego chłopaka, który w swym życiu popełnił jeden błąd i przypłacił go życiem.

Żaden z tych argumentów nie przekonał adwersarzy. Dla nich chłopak zasłużył na swoją śmierć. Był dla nich piratem drogowym, który na własne życzenie, z głupoty, nieostrożności i bezmyślności doprowadził nie tylko do własnej śmierci ale i do okaleczenia niewinnych osób – pasażera, za którego jako kierowca był odpowiedzialny i drugiego kierowcy, niewinnej ofiary jego brawury. Co więcej, przysporzył bólu najbliższym. Jednym z najbardziej charakterystycznych wpisów dla tej grupy było stwierdzenie: „Jakoś nie mam ochoty współczuć...”.

Zastanawiające jest, dlaczego indywidualne cierpienie, a nawet śmierć nie jest odbierane w tym wypadku jako zadośćuczynienie za ewentualne przewinienia, czy grzechy?! Jest wiele osób uważających, że kierowca jadący zbyt szybko, zasłużył na śmierć.

Jeden z postów forumowicza najbardziej krytykowanego przez bliskich ofiary wyjaśnia to bardzo prosto: „[…] nic mnie nie obchodzi że to był czyjś kolega, syn, przyszły ojciec, dla mnie to potencjalny morderca, który, na szczęście, został wyeliminowany przez dobór naturalny”.

Nie wierzę, że istnieje choć jedna osoba, która jadąc przepisowo i narażona na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia przez pirata drogowego, życzy mu, by bezpiecznie dojechał do domu, by uściskał swoją żonę w ciąży i spędził miły wieczór z rodziną. Choć niewątpliwie, kiedy nasze emocje opadną, minie strach o siebie i bliskich, zapominamy o całym zdarzeniu, do kolejnego wypadku.

Osoby protestujące przeciw piratom drogowym, tak naprawdę nie szkalowały tego jednego, tragicznie zmarłego człowieka. Reagowały na zjawisko, na sytuacje, których wielokrotnie jako kierowcy doświadczyli. Pomimo zachowania przez nich wszelkich środków ostrożności, nie mogą mieć nigdy pewności, że na ich drodze nie pojawi się osoba, która popełnia w życiu jakieś „małe” szaleństwo. A wtedy ich racjonalizm, ostrożność i przestrzeganie przepisów zda się na nic, bo na drodze pojawia się ktoś nieprzestrzegający żadnych zasad. Jego śmierć jest konsekwencją jego wyborów lub postępowania. Jednak ich śmierć lub kalectwo będzie zawsze niezawinionym, nieracjonalnym ślepym przypadkiem. Czymś na co nie zasłużyli.

Pierwszą myślą każdego człowieka w momencie zagrożenia życia jest obrona siebie oraz postulat wyeliminowania z grupy jednostki stwarzającej zagrożenie. Czy to jest złe? Pewnie według wielu religii jest naganne. Ale jako gatunek ludzki, dzięki takiemu myśleniu przetrwaliśmy. Takie zachowanie jest częścią nas.

Dlatego uważamy w wielu wypadkach, że istnieją jednostki, które należy uśmiercić dla ogólnego dobra. Większość naszego społeczeństwa jest za karą śmierci dla morderców, gwałcicieli, pedofilów. To nasz pierwszy instynktowny impuls. Eliminacja. Potem do głosu dochodzi narzucony przez kulturę i religię kodeks zachowań, jak współczucie, wybaczenie, czy empatia z rodzinami, które tracą kochaną osobę, która dla nich zawsze będzie niewinna.

Nikt nie chciał tak naprawdę śmierci chłopaka na drodze do Łazisk. A na pewno nie chciały jej osoby, które tak ostro krytykowały drogowych piratów. One protestowały przeciw narażaniu ich własnego życia i zdrowia ich rodzin. Broniły tak samo swoich bliskich, jak przyjaciele ofiary ujmowali się szlachetnie za jej dobrym imieniem.

Sonda – piraci drogowi

Jak często czujesz się zagrożony przez pirata drogowego?
codziennie
79.05
nigdy
7.34
rzadziej
4.69
raz w miesiącu
4.51
raz w tygodniu
4.42

Grażyna Hanaf