Pan prezydent tu nie wchodzi

Pan prezydent tu nie wchodzi
fot. Krzysztof Gwizdała Luźne uwagi na temat odpowiedzi prezydenta na pytania z kartki
istotne.pl piotr roman, bolecrozmowa

Pan prezydent odpowiedział na pytania zadane na kartce. Był miły dla miłych, serdeczny dla serdecznych, lakoniczny dla lakonicznych i prześmiewczy dla…

Najbardziej zainteresowani, ci którzy zadali swoje pytanie, odnaleźli je wśród stosu innych i życzę im, by byli usatysfakcjonowani otrzymanymi na piśmie odpowiedziami.

Czego można było z nich się dowiedzieć? Paru arcyciekawych rzeczy. Ale by się państwo nie musieli przebijać przez tekst na innym portalu, zrobię résumé.

Czy wiecie jakie rzeczy zabrałby prezydent na bezludną wyspę? Zabrałby „Komputer z dostępem do Internetu”, żeby nie czytać co poniektórych portali. Psa, żeby mieć przyjaciela i „jakieś narzędzie uniwersalne (piłosiekiera?)”. Dorzuciłby podręcznik Adama Słodowego, kąpielówki i szczoteczkę do zębów. Czyścioszek.

Pani prezydentowa lubi kurze łapki z rosołu, a pan prezydent galaretę. Ciekawostki. Ja jestem amatorką ciekawostek, jak ta, że prezydent miasta ma obrażony portal, a jego nazwa nie przechodzi mu przez usta. Nawet na kartce. Prasówkę pan Roman robi sobie z materiałów Telewizji Łużyce i portalu pod jej protektoratem, czyli z bolca, z materiałów Azart Sat oraz przeglądając bezpłatne numeru Expressu Bolesławieckiego w wersji pisemnej i elektronicznej. Jestem pod wrażeniem.

Nie zgodził się też na późniejszą krytykę swych odpowiedzi. Dlaczego? Odsyła krytykantów na liczne fora, myśląc pewnie o portalu, na który nie wchodzi, gdzie mogą sobie uprawiać jałowe krytykanctwo z dala od jego oczu.

Znalazłam też zestaw dwóch pytań i odpowiedzi, który mówi więcej o promocji miasta, niż jakakolwiek rozmowa na żywo. Internauta zapytuje, czy pan prezydent widział na portalu, który czyta, zdjęcia pokazujące, cytuję: „proszę się nie obrazić syf w Bolesławcu”. Prezydent zgrabnie odpisuje, że nie ma pojęcia o jakie zdjęcia chodzi. Pod tą lakoniczną odpowiedzią ktoś postawił pytanie na czym polega promocja miasta. A tam cuda, wianki. Ja czytałam z zapartym tchem. Bo stało tam jak wół, co się gapi na malowane wrota:

  • organizacja special events w kraju i poza granicami
  • organizację konferencji tematycznych
  • dystrybucję bolesławieckich gadżetów reklamowych

Dla nieanglojęzycznych czytelników wyjaśnię, że special events to swojskie wydarzenia specjalne. Jak zwał tak zwał, brzmi to równie enigmatycznie, co organizacja konferencji tematycznych, czy rozdawanie tych tajemniczych gadżetów. Proponuję zamiast nich rozdawać na rogatkach po dwie dychy każdemu, kto będzie chciał do Bolesławca wjechać, ale błagam, niech pani Gergont tego nie robi. Potrzeba do tego dwojga ludzi, jeden rozdaje pieniądze, drugi liczy i notuje na kartce. Można by wreszcie poznać liczbę turystów zachęconych przez urząd do rzeczywistego odwiedzenia naszego miasta.

Prezydent Piotr Roman rozmawia z rzeczniczką Agnieszką GergontPrezydent Piotr Roman rozmawia z rzeczniczką Agnieszką Gergontfot. Boleslawiec.org

Nie miałam też pojęcia, że współpracujemy z „mediami ogólnopolskimi: TVP, TVP INFO, TVP 1, TVN 24, TVN Meteo, „Prognoza wyjazdowa”, Polsat, a ostatnio z MDR (niemiecka) i RAI (włoska)”. Włączcie dziś swe satelity i sprawdźcie, ile tam wspaniałych materiałów o naszym mieście.

Jak by to nie wyglądało, na kartce jest IMPONUJĄCE.

Znalazłam też niespodziankę dla Glinoludów. Prezydent nie tylko ich popiera ale i wspiera finansowo, kwoty padły. Niewdzięczne Glinoludy, be!

A na zakończenie ulubione lektury prezydenta. Mówią, chcesz poznać człowieka, zapytaj, co czyta. Wymienione tytuły mnie zaskoczyły. Więcej, nawet trochę przeraziły. Bo co powiecie o tym, że prezydent rozsmakował się w „Mitologii świata bez klamek” i „Czasie Wrzeszczących Staruszków”?

Obawiam się, że prezydent robi z nas wariatów, byśmy wylądowali w sali bez klamek i aż do późnej starości wydzierali się na niego z tych cichych miejsc.

Grażyna Hanaf