Manipulacja

Manipulacja
fot. Krzysztof Gwizdała Spojrzenie na manipulację jako na często używany sposób na ułatwienie życia, a nie jako moralnie potępiane kłamstwa. Przedstawienie kilku sposobów myślenia o manipulacji i powodów, dla których tak bardzo się jej boimy.
istotne.pl portal, dziennikarstwo, manipulacja

Moi znajomi manipulowali swoim dzieckiem już od pierwszego roku życia. Dlaczego i jak?

Dlatego, że oboje nie lubili chodzić do przedszkola, a swoją pociechę musieli tam wysłać i obawiali się podobnych problemów, jakie sami mieli w dzieciństwie. By dziecko uniknęło traumy przymusowego uwięzienia w nielubianym miejscu, jak tylko zaczęło coś rozumieć, rodzice zaczęli dzieckiem manipulować. Gdy maleństwo zobaczyło inne dziecko płaczące lub nieszczęśliwe, rodzice śpieszyli z informacją, że dzidziuś płacze, bo nie może chodzić do przedszkola. I tak dziś na pytanie, czy ich pociecha lubi przedszkole, uśmiechają się pełnym triumfu i tajemniczym uśmiechem i potwierdzają.

Manipulacja to modne ostatnio słowo. Kiedyś za starych dobrych komunistycznych czasów telewizja tylko kłamała, teraz manipuluje, bo to bardziej wyrafinowane i nowoczesne.

Kłamstwo w czasach komunizmu było czymś czarnym. Na białym tle prawdy widoczne gołym okiem. W sklepach był tylko ocet, jeśli powiedzieli, że istnieje gdzieś sklep w pełni wyekwipowany w wiktuały i nie był to PEWEX, to było to kłamstwo.

Teraz jest trudniej. Masowe środki przekazu są bardziej podstępne i podłe. Teraz już nie chodzi o to, czy jest ocet, czy octu nie ma. Teraz chcą, byśmy gdzieś poszli, kogoś lubili, coś zrobili wbrew naszym przekonaniom i woli, ale podają nam to w takiej formie, że robimy to czasami nawet ochoczo. Pal sześć my! Ale inni, biedni zmanipulowani, jak to nieszczęsne dziecko moich znajomych. I my mamy moralny obowiązek ich ostrzec, że to manipulacja, a oni i tak swoje myślą i jak te barany w ramiona manipulanta wpadać chcą z ochotą.

Manipulacja przeraża, bo jaką mamy pewność, że dzieciak w rzeczywistości nie lubi przedszkola, a chodzi tam radośnie tylko dlatego, bo źli rodzice namieszali mu w głowie? A może ta manipulacja zmienia na stałe nasze preferencje i już nie jesteśmy sobą, i nie myślimy tak, jak chcemy myśleć? Pal sześć my! Ale oni! Te milczące owieczki prowadzone na rzeź!

Na portalu Istotne Informacje pada bardzo często oskarżenie o manipulację. Manipuluje się tu najczęściej poprzez montaż. To bardzo specyficzna forma i szczególnie podła. Dziennikarz nakręca materiał z jakimś lokalnym politykiem czy miejskim urzędnikiem, a potem wycina z całej pięknej wypowiedzi ofiary jeden fragment i niestety najczęściej ta osoba w tym fragmencie mówi coś w najlepszym wypadku zabawnie głupiego, w najgorszym – tylko głupiego.

Pytanie brzmi: czy, jeżeli nawet okrojona, nie jest to wypowiedź tej osoby?

Wyrwana z kontekstu, odzywają się głosy pokrzywdzonych przez manipulację. Jeżeli materiał jest np. o turystyce, a urzędnik na ten właśnie temat się wypowiada, tylko krócej niż w rzeczywistości, to raczej nie można mówić o braku kontekstu.

Tego, czego boi się urzędnik i czego nie może zaakceptować, to możliwość obnażenia jego intencji lub indolencji. To, czym straszy manipulacja, to przymusowe przejrzenie się w lustrze, w którym na naszym nieskazitelnym – portretowym – wizerunku zauważyć można parę wągrów i zmarszczki albo krzywy nos. Nasze słowa są użyte przez kogoś innego do udowodnienia jego racji i na nasze nieszczęście pasują tam jak ulał. Okazuje się, że nie potrafimy wypowiedzieć się tak, by nasze było na wierzchu, nie umiemy dobrać odpowiednich słów, nerwy podsuwają nam śmieszne potknięcia i językowe wpadki, zwłaszcza przed kamerą. I właśnie wtedy czujemy cuchnący oddech manipulacji. I natychmiast miażdżymy ją, wyzywając od najgorszych kłamców i obłudników, ratujemy przed nią świat, żądamy głów za używanie jej oręża w walce z nami i w całej bezsilności uderzamy w moralne larum. To jak napad Rosji i hitlerowskich Niemiec na Naszą Ojczyznę w 1939! To jak bomba atomowa zrzucona na Hiroszimę i Nagasaki, to jak pocałunek Judasza!

A dzieciak moich znajomych z uśmiechem na ustach przekracza drzwi przedszkola, nie czuje strachu przed obcym i nieznanym, a jego szczęśliwi rodzice spokojnie pracują, by wszystkim żyło się lepiej i dostatniej.

Grażyna Hanaf