Autorytet wyszedł

Autorytet wyszedł
fot. Krzysztof Gwizdała Felieton porusza problem braku autorytetów we współczesnym świecie
istotne.pl grażyna hanaf, autorytet

Ciągle słyszymy o kryzysie wartości i braku autorytetów. Co to dla nas znaczy? Według sondaży „Polityki" dla 55% ankietowanych autorytetem w 2008 roku jest Jurek Owsiak. Jakie przesłanie głosi Jurek? Bardzo proste: Róbta co chceta, ale bezpiecznie. I sam nie uważa się za autorytet.

W nowym roku zastanawiamy się nad zmianami, jakie chcielibyśmy poczynić w naszym życiu. Kto z nas nie zrobił choć raz jednego noworocznego postanowienia? Ale jak zmienić swoje życie i siebie, kiedy tak trudno jest odpowiedzieć, jacy jesteśmy w tym nowym stuleciu i co jest dla nas najważniejsze? Jakie mamy priorytety, jaki system wartości, w co i komu wierzymy?

Kiedy mamy podjąć ważną decyzję, opowiedzieć się po jakiejś stronie, wybrać jakąś drogę postępowania, czyje słowa słyszymy? Matki? Ojca? Dawnego nauczyciela? Filozofa? Poety? Pisarza? Przyjaciela? Supermana?

Autorytet to latarnia morska, która wskazuje nam drogę. Można zawinąć do portu, który wskazuje, można się od niego oddalić. Niezastąpiona w czasach burz, mgieł, nawałnic.

Pan Cogito, stworzony w latach siedemdziesiątych XX wieku przez poetę oraz wielki autorytet, Zbigniewa Herberta, zawsze wierny swym ideom szedł drogą prostą, sam skazany na zagładę w świecie niesprawiedliwości. Pan Cogito w swych szeregach miał herosów i oni dawali mu tę niezwykłą siłę wytrwania w prawości. Czy dziś coś dla nas znaczą wymienieni przez Herberta wielcy Gilgamesz, Hektor, Roland? Bohaterowie ginący za czystą ideę? Za ideę wolności, lojalności, sprawiedliwości?

Dziś autorytety to prawie nieznane zjawisko. Miejsce, które zajmowały, jest puste. A świat ciągle ofiaruje nam nowe recepty na życie.

Kościół proponuje powrót do życia wartości czystych. Robi to od lat i ta propozycja staje się coraz bardziej archaiczna, zwłaszcza że Kościół ma być żywy. Czystość cielesna aż do małżeństwa, które zawieramy coraz częściej po 25 roku życia, a życie seksualne zaczynamy po szesnastym. Nakaz uprawiania w związku seksu służącemu tylko prokreacji, gdy modelem rodziny jest dwa plus dwa. Sprzeciw wobec nauki i nowych osiągnięć medycyny. Wymieniam jedynie sprawy najbardziej żywotne.

Specjaliści od reklamy i wielkie koncerny proponują nam z kolei życie w wiecznej młodości i nieskazitelnej urodzie. Wystarczy tylko kupić ten świat bez zmarszczek, tłuszczu, z idealną sportową sylwetką, te wieczne wakacje w rajskiej krainie.

Politycy mieszają wszelkie idee i raz każą nam walczyć z niesprawiedliwymi bogaczami, raz samemu się bogacić. Raz każą nam brać sprawy w swoje ręce, raz obiecują całkowitą opiekę i pomoc. Raz każą nam kochać Europę i jej rozwój gospodarczy, raz nienawidzić jej moralnego upadku.

A poza tym wszystkim nasze życie gdzieś się toczy między tajfunami, burzami, sztormami. Bez autorytetu wybieramy każdy nowy kierunek, który w swym mirażu zabłysnął silniej od innych. I ciągle brakuje nam solidnego, stałego, rytmicznie pulsującego światła latarni, która stoi na twardym lądzie.

Dlatego moją propozycją na Nowy Rok nie jest złożenie sobie obietnicy, że przestaniemy palić, zadbamy o formę, czy poświęcimy więcej czasu rodzinie. Moja propozycja jest sokratejska. Sokrates uważał, że najważniejsze jest postawienie dobrego pytania. Zapytajmy więc siebie szczerze o nasze poglądy. A z uzyskanych odpowiedzi stwórzmy własny autoportret. Może wtedy znajdziemy też odpowiedź na pytanie, kto jest dla nas autorytetem?

W dzisiejszym świecie, w którym wszystko jest na sprzedaż i każdy oferuje nam jakiś swój pomysł na życie, okazuje się, że nie znajdziemy rzeczy najcenniejszej: własnej osobowości. A autorytet wyszedł.

Grażyna Hanaf