Tanie numerki

Tanie numerki
fot. Krzysztof Gwizdała Tanie oferty polskich operatorów komórkowych na karty pre-paid
istotne.pl oferta, komórka

W ciągu najbliższych miesięcy naliczanie sekundowe stanie się standardem w ofertach wszystkich operatorów telefonii komórkowej. Można zadawać sobie pytanie, dlaczego dopiero po paru latach od powstania tego rynku w Polsce nieco bardziej przyjazne sposoby rozliczeń powoli zaczynają zastępować stare i drogie taryfy sprowadzające się do zliczania minutowych impulsów. Z pewnością klienci od dawna takich zmian oczekiwali, lecz albo operatorzy byli zbyt chciwi, albo zwyczajnie nie było ich na to stać.

Klienci jednak przetrwali ciężkie czasy w nadziei, że telefonia komórkowa zaoferuje im przejrzyste cenniki, rzetelne obliczanie kosztów połączeń i ceny choć trochę bliższe tym z zachodnich krajów – i oto doczekali się przynajmniej kilku ofert.

Rozchwytana łapa

Ponad trzy miesiące temu Polska Telefonia Cyfrowa, czyli operator sieci Era, wprowadziła na rynek pakiet nowych usług pod tajemniczą nazwą Heyah. Kampania promocyjna nowej marki była prowadzona z dużym rozmachem. Czerwona Łapa pojawiała się w telewizyjnych reklamach, w porach największej oglądalności. Komentarze, które jej towarzyszyły, bardziej jednak podtrzymywały atmosferę tajemniczości, niż cokolwiek wyjaśniały. W końcu oferta stała się dostępna i odniosła rynkowy sukces. Sekundowe naliczanie i prosty cennik okazały się strzałem w dziesiątkę. Sprzedaż według operatora przekroczyła milion zestawów startowych w ciągu trzech miesięcy.

Podobnie jak w całym kraju, w Bolesławcu trudno było kupić zestaw startowy w cenie oferowanej przez producenta. W komisach telefonów komórkowych, a także w kioskach Ruchu, ceny były o 2, 4 a nawet 10 zł wyższe. W dodatku poza punktem sprzedaży w Rynku trudno było o kupony uzupełniające, zwłaszcza te 20-złotowe. Teraz sytuacja wygląda w miarę normalnie. Rzadko już występują kłopoty z zakupem zestawu startowego.

Proste zdobywa

Aż kilka miesięcy trwało analizowanie przez PTK Centertel, operatora sieci Idea, sytuacji na rynku pre-paidów. Spadająca sprzedaż własnych zestawów startowych przyśpieszyła decyzję o konkurencyjnej ofercie wobec Heyah. Opracowano taryfę o nazwie Dla Każdego, która charakteryzuje się jeszcze większą prostotą. Ceny za połączenia i wiadomości SMS ustalono w obrębie widełek cenowych oferowanych przez Heyah z tym, że zrezygnowano z rozróżnienia na sieć własną i sieci zewnętrzne. Naliczanie sekundowe i jedna taryfikacja, zarówno w rozmowach, jak i SMS, ma zatrzymać użytkowników będących w tej sieci, a także zdobywać nowych.

Nowe po staremu

W odpowiedzi na oferty konkurencji Plus GSM wprowadził taryfę Simplus Team 2. Pozostawiono tradycyjne naliczanie z podziałem na droższe usługi w porach szczytu i tańsze poza szczytem i w dni świąteczne. Nowością jest usługa długi weekend z jedną niską stawką połączeń do wszystkich sieci a także tańsze połączenia w okresie wakacyjnym. W usłudze dostępna jest również opcja Swojaki, czyli tańsze połączenia z wybranymi numerami, a także jedna stawka za wysyłanie krajowych wiadomości SMS. Analitycy rynku telefonii komórkowej oceniają jednak, że te zmiany nie zapewnią operatorowi zadowalających wyników finansowych, i że chcąc utrzymać swój udział w rynku powinien pójść w ślady konkurencji.

Dać się pożreć

Interesująca sytuacja powstała w przypadku popularnego Tak-Tak. W momencie wprowadzenia przez operatora nowej marki Heyah rozpoczął się proces określany mianem sieciowego kanibalizmu. Aby zmienić usługodawcę użytkownicy telefonów w sieci Era nie musieli pozbywać się z nich blokady sim-lock. To nic dziwnego zresztą, skoro klienci zamieniający Tak-Tak na Heyah w rzeczywistości wcale nie zmieniali sieci.

Era straciła przez to klientów na rzecz – samej siebie. Jednak operator nie zamierza rezygnować z marki Tak-Tak. Już w sierpniu planuje wprowadzenie oferty cenowo bardzo zbliżonej do oferowanej przez taryfę Dla Każdego w sieci POP. Standardem będzie również sekundowe naliczanie od pierwszej sekundy.

Będzie lepiej

Ceny za minutę połączenia poniżej złotówki, naliczanie sekundowe od początku połączenia, opłata za SMS około 20 groszy – to nowe, przystępniejsze oferty dla polskich klientów. Trudno ocenić, czy jest to efekt konkurencji na rynku podzielonym między ledwie trzy firmy, czy może skutek nieuchronnej presji ekonomicznej. W krajach Europy telefonia komórkowa staje się nie tylko codziennym środkiem komunikacji, lecz także – w połączeniu z usługami bezprzewodowego dostępu do Internetu – postrzegana jest jako medium przyszłości. Sam aparat telefoniczny ewoluuje zaś w stronę całkiem uniwersalnego komputera.

W Polsce telefon komórkowy przestaje być już powodem do dumy. Trudno przecież wywierać wrażenie chwaląc się tanim numerem. Mimo to w dalszym ciągu korzystanie z tej technologii ogranicza się tylko do rozmów i wysyłania SMS. Skoro jednak operatorzy sieci komórkowych zdobyli się na krok w stronę przyjaźniejszych usług, to może warto uzbroić się w cierpliwość na kolejne kilka lat?

Krzysztof Gwizdała