Dwa samorządy, dwie różne interpretacje tego samego prawa

Dwa samorządy, dwie różne interpretacje tego samego prawa
fot. B.org Józef Burniak i Adam Ciemięga. Obaj byli radnymi, obaj stracili mandat z powodu wyroku warunkowo umarzającego postępowanie karne. Józef Burniak musiał zwrócić diety, a Adam Ciemięga je zachował.
istotne.pl urząd miasta, starostwo, radny, józef burniak, adam, ciemięga

W artykule „Awantura o Józefa Burniaka na sesji Rady Miasta”, opublikowanym w sierpniu 2008 r., napisaliśmy, że rajcy przyjęli uchwałę w sprawie wygaśnięcia mandatu byłego prezydenta Bolesławca. Burniak przestał być radnym z powodu wyroku warunkowo umarzającego postępowanie karne w sprawie popełnienia przestępstwa umyślnego, ściganego z oskarżenia publicznego.

We wrześniu ub.r. podobne konsekwencje spotkały Adama Ciemięgę, radnego Rady Powiatu. Lekarz z Zebrzydowej został oskarżony o przywłaszczenie 8 tys. zł należnych SP ZOZ w Nowogrodźcu. Według śledczych, Adam Ciemięga w publicznej przychodni robił badania kandydatom na kierowców, tyle że... prywatnie.

Problem w tym, że Burniak musiał zwrócić diety, a Ciemięga nie. Dlaczego? Jak się okazuje, oba samorządy inaczej interpretują przepisy ordynacji wyborczej. – Radny powinien oddać dietę. Ta sprawa nie podlega wątpliwości i jest poza dyskusją – mówi portalowi IstotneInformacje.pl Jerzy Zieliński, sekretarz Bolesławca. Zapytany o to, dlaczego powiat nie zażądał zwrotu pieniędzy od Adama Ciemięgi, odpowiedział wymijająco: – Jeśli chodzi o opinię prawną, mogę się wypowiadać jedynie na podstawie dokumentów, a tych nie znam.

– Każdy, komu mandat wygasł z powodu wyroku warunkowo umarzającego postępowanie karne, jest zobowiązany do oddania diety – twierdzi Józef Burniak, który zwrócił gminie miejskiej ponad 3600 zł. Jak zaznacza były rajca SLD, władze miasta straszyły go, że jeśli nie odda tych pieniędzy, sprawa znajdzie swój finał w sądzie. Burniak zapoznał się z dokumentami i stwierdził, że magistraccy urzędnicy mają rację: – Przepisy mówią jasno i wyraźnie. Pan radny Ciemięga ma moralny i prawny obowiązek oddać diety. Ratusz od okrąglaka dzieli 300 m, a w obu samorządach obowiązuje inne prawo.

Innego zdania jest Bogdan Gursztyn, sekretarz Powiatu Bolesławieckiego. – Uchwała o wygaśnięciu mandatu, którą podejmuje się np. w przypadku śmierci radnego, jest jedynie stwierdzeniem czegoś, co się dokonało. W przypadku pana Ciemięgi, czyli wyroku warunkowo umarzającego postępowanie karne, jest inaczej – tłumaczy Gursztyn. Uchwała radnych może bowiem być zaskarżona i do czasu wydania przez sąd orzeczenia w sprawie uchwały nie odbiera się mandatu i diety.

Według Gursztyna, Adam Ciemięga miał 7 dni na odwołanie się od decyzji Rady Powiatu. Gdyby tak postąpił, jego mandat wygasłby dopiero z dniem wydania orzeczenia sądowego w sprawie odwołania. Do tego czasu radnemu przysługiwałaby dieta. – To jest nowy przepis ordynacji wyborczej, zinterpretowaliśmy go tak, jak literalnie brzmi – podkreśla sekretarz. I dodaje, że w sprawie Józefa Burniaka urząd postąpiłby tak samo.

Gdyby powiat zinterpretował przepisy tak jak miasto, były radny Ziemi Bolesławieckiej musiałby oddać samorządowi ponad 10 tys. zł.

(informacja ii)