„Ludzie! To miasto umiera!”

„Ludzie! To miasto umiera!”
fot. B.org Bolesławianie muszą obudzić się z letargu, w naszym mieście nic się nie dzieje, a jak się dzieje, to od ideału jest dalekie – pisze Jarosław Fink.
istotne.pl ceramika, jarmark, turystyka, via sudetica

Bolesławiecki Rynek, grudniowe popołudnie. Środek dnia, a tu prawie żywej duszy nie można spotkać. Kilkumetrowa choinka – w zasadzie nic specjalnego – stoi prawie w każdym polskim centrum. Parę neonów i świątecznych ozdób – gdyby nie te nieliczne atrybuty, nikt by pewnie nie spostrzegł, że to właśnie okres świąt. Stanąć i krzyknąć wniebogłosy: „Ludzie! To miasto umiera!!” – ciekawe, czy w ogóle ktoś by to „usłyszał”? Mówiąc kolokwialnie, Bolesławiec dogorywa, czołga się cicho, błagając o pomoc, o świeże tchnienie życia. Drodzy mieszkańcy, włodarze, akwizytorzy, pasjonaci i miłośnicy Bolesławca, bez względu na wiek, płeć, status społeczny czy nawet adres zamieszkania w gminie miejskiej, wiejskiej czy powiecie! Każdy, kto czuje jakąkolwiek przynależność do nazwy Bolesławiec, niech obudzi się z letargu i zacznie działać! Tu po prostu nic się nie dzieje, a jak się dzieje, to od ideału jest dalekie.

Czas na przykłady. Przedświąteczno-sylwestrowe jarmarki na zachodzie Europy są fantastyczną tradycją, pielęgnowaną i rozwijaną przez lata. Kiermasze bogate w choinki, żywe szopki, karuzele, stragany ze świątecznymi ozdobami, smakołykami i grzanym winem w Polsce również stają się coraz bardziej popularne (przykłady: Wrocław, Opole, Gniezno, Warszawa, Gdańsk), ale niestety nie można tego zauważyć w Bolesławcu. Wykorzystajmy nasze atuty: Ceramika Bolesławiecka, fenomen zarówno kulturowy, jak i komercyjny na skalę europejską (nie bójmy się tego przyznać), położenie przygraniczne i bardzo korzystna lokalizacja na mapie Europy, doskonałe warunki architektoniczne i przede wszystkim ogromny potencjał w postaci silnej grupy lokalnych przedsiębiorców (nie tylko z Bolesławca, ale również z okolic), gotowych wesprzeć takie działania. Obecnie Święto Ceramiki ściąga tłumy, ale co z pozostałą częścią roku? Gdzie są te imprezy i turyści, którzy mogliby, odwiedzając Bolesławiec podczas świąt czy sylwestra, poznać go z troszkę innej strony?

W tym roku po raz pierwszy zorganizowano Świąteczny Jarmark Ceramiczny, który okazał się kompletnym niepowodzeniem. Wydarzenie tego typu planuje się z co najmniej kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Niestety, organizatorzy bolesławieckiego jarmarku nie mieli tego na uwadze. Pomysł zaczęto chaotycznie realizować w połowie listopada. Nie są znane żadne statystyki na temat liczby osób, jaka odwiedziła jarmark, ale fakt, że spośród wszystkich wystawców ponad połowa zrezygnowała z udziału w ostatnim dniu jarmarku, mówi sam za siebie. Wydarzenie miało dość mierną oprawę: oprócz budek dla wystawców oraz małego (niespecjalnie zachęcającego) stoiska gastronomicznego praktycznie nic więcej nie można tam było zobaczyć. To wszystko mogłoby zmienić kilka rozważnych kroków podjętych na samym początku.

fot. Jarosław Fink

Kto posiada najbliższe kontakty z potencjalnymi turystami odwiedzającymi Bolesławiec? Oczywiście właściciele bazy noclegowej! To oni są najważniejszym członem w bezpośrednim kontakcie z turystami. To oni są w stanie najskuteczniej wypromować takie wydarzenia, z taką efektywnością, że popyt znacznie mógłby przerosnąć podaż wszystkich hoteli z Bolesławca i okolic. Problem zatem leży w porozumieniu (a raczej braku porozumienia) pomiędzy organizatorami a przedsiębiorcami stanowiącymi najistotniejszy człon w obsłudze ruchu turystycznego. „Na tegoroczne Święta przyjedź do Bolesławca, pozostań też na sylwestra – naprawdę warto!” Niestety, teraz nie warto, więc nie ma czego promować, nawet przy najlepszych kontaktach. Współpracując, wydarzenie zyskałoby gości i pożądany rozgłos. I taki właśnie jest ogólny cel jarmarku świątecznego, imprezy sylwestrowej, Święta Ceramiki, czy jakiegokolwiek innego wydarzenia. Kluczem do takiego sukcesu są trzy podstawowe, banalne, ale jakże istotne kwestie: wspólne planowanie, wspólna promocja, wspólna realizacja.

Jeśli chodzi o aspekt realizacyjny, to całą dość mizerną oprawę nieudanego jarmarku świątecznego z chęcią poprawiłaby grupa twórców inicjatyw lokalnych pod postacią lokalnych przedsiębiorców – gdyby tylko o organizacji tego wydarzenia wiedziała. Przy okazji dwóch ostatnich edycji Święta Ceramiki czy WOŚP pokazała ona, że stać ją na wiele.

Obecnie podłożem problemu wydaje się to, że miasto nie widzi priorytetu w rozwoju branży turystycznej, dlatego wszystkie działania nie są skoordynowane, wszelkie przygotowania podejmowane są za późno i bez żadnej konsultacji pomiędzy organizatorami a tymi, którzy mogliby takie imprezy uczynić naprawdę wyjątkowymi. A taki świąteczny jarmark stałby się jedną z wielu imprez, które znane na ogólnopolską, ba, międzynarodową skalę rozsławiałyby Bolesławiec – „słynne” miasto kamionki.

(informacja Jarosław Fink)