W koszmarnych warunkach żyje rodzina Łytków

W koszmarnych warunkach żyje rodzina Łytków
fot. Marcin Zabawa Pracownicy Urzędu Gminy Bolesławiec bezradnie rozkładają ręce. Tłumaczą, że nie mogą przyznać innego mieszkania rodzinie z Żeliszowa.
istotne.pl żeliszów, remont, urząd, mieszkanie, gminy

Rodzina Łytków z Żeliszowa składa się z 6 osób: Iwony i Remigiusza (rodziców) oraz czworga ich dzieci. Wszyscy żyją w jednym, malutkim (56 m²) mieszkaniu w kamienicy nr 9. Jest tak ciasno, że trudno nawet wspólnie zasiąść do obiadu. Ponadto brakuje toalety. Ubikacja jest na podwórku. Przymocowana do drzewa, żeby nie wpadła do strumyka.

Samo mieszkanie jest zawilgocone i zagrzybione. Meble gniją. Sytuację dodatkowo pogarsza fakt, że lokal na parterze (Łytkowie mieszkają na pierwszym piętrze) od jesieni stoi pusty, gdyż jego lokator trafił do więzienia. Mieszkania na dole nikt nie ogrzewa. Od ziemi natomiast ciągnie wilgocią.

Nic zatem dziwnego, że rodzina najchętniej by się z kamienicy wyprowadziła. Ale ani na nowe mieszkanie, ani na częstsze palenie w piecu Łytków po prostu nie stać. Rodzina żyje wyłącznie z pensji pana Remigiusza.

„Od 1994 roku składaliśmy podania do Urzędu Gminy o przydział lokalu” mówi Iwona Łytka. Bezskutecznie. Gmina nie przeprowadziła też żadnych remontów. Łytkowie na własny koszt wymienili okna, a urzędnicy wliczyli im to w czynsz. „13 lat i żadnego efektu” bulwersuje się pani Iwona. W urzędzie powiedziano jej, że nie dostanie mieszkania i że może je co najwyżej kupić. „Dostałam propozycję od zastępcy wójta: trzeba mieć dwie ręce, żeby zapracować na mieszkanie” dodaje Iwona Łytka.

fot. Marcin Zabawa

Waldemar Danielewicz, kierownik Referatu Inwestycji i Infrastruktury w Urzędzie Gminy Bolesławiec, przyznaje, że współczuje państwu Łytkom, tyle że nie może nic dla nich zrobić. Jak tłumaczy, w 1994 r. Łytkowie złożyli podanie o przydział „jakiegokolwiek lokalu”. I w 2001 r. Urząd Gminy podpisał z rodziną z Żeliszowa umowę najmu. Tym samym Łytkowie przejęli mieszkanie po matce pani Iwony – mieszkanie, w którym żyli bez zameldowania od kilku lat. „Nie można powiedzieć, że gmina nic nie zrobiła” zaznacza urzędnik.

fot. Marcin Zabawa

Zapytany natomiast o warunki mieszkaniowe w kamienicy nr 9 kierownik Referatu Inwestycji i Infrastruktury odpowiedział: „To jest dom poniemiecki. Tam nie było grzyba”. Według niego, wspomniany lokal przesiąka wilgocią, gdyż jest słabo opalany i słabo wentylowany, a innego gmina Łytkom zgodnie z prawem dać nie może. Przekwaterować ich do nowo powstałych mieszkań socjalnych – też nie. „Lokale socjalne przydzielane są przede wszystkim ludziom, na których ciąży wyrok sądu o eksmisję” wyjaśnia Danielewicz.

Będzie kanalizacja

Jedynym plusem jest fakt, że już jesienią tego roku ma zostać wybudowana kanalizacja, która obejmie Suszki, Żeliszów i Stare Jaroszowice. Pod koniec grudnia 2007 r. gmina bowiem podpisała umowę z wykonawcą inwestycji. Dlaczego tak późno? Jak przyznaje Danielewicz, o założeniu kanalizacji w tych wsiach Urząd Gminy myślał od lat. Inwestycję zahamował m.in. opór części mieszkańców Nowych Jaroszowic.

Pytanie tylko, czy Łytkom uda się w mieszkaniu wygospodarować przestrzeń, by umieścić choć toaletę.

(informacja GA/MZ/KG)