Z powodu zagrożenia bakterią zamknięto blok operacyjny w szpitalu

Z powodu zagrożenia bakterią zamknięto blok operacyjny w szpitalu
fot. B.org Blok operacyjny jest nieczynny od kilku dni. Jutro ma ponownie działać. Czy pacjentka była zakażona zgorzelą gazową, dowiemy się za kilka dni.
istotne.pl szpital, zakażenie, bakteria, zgorzel, gazowa

W ubiegłym tygodniu na oddziale anestezjologii i intensywnej terapii zauważono u leżącej tam kobiety objawy wskazujące na zakażenie nogi zgorzelą gazową. Dyrektor szpitala natychmiast powołała sztab kryzysowy, który zdecydował o wstrzymaniu przyjmowania pacjentów na chirurgię, zdezynfekowaniu karetki, bloku operacyjnego i oddziału anestezjologicznego. Pacjentkę po amputacji nogi, przetransportowano samolotem do szpitala na północy kraju.

Zgorzel gazowa to zakażenie, które wywołują szczególnie niebezpieczne bakterie beztlenowe, powodujące martwice tkanek, gnicie oraz gromadzenie się pod skórą posokowatego płynu i gazu. Schorzeniu towarzyszą silny ból i obrzęk. Bakteria nie jest groźna, o ile nie dostanie się do głębokich ran, gdzie dostęp tlenu jest ograniczony.

„Czy kobieta na sto procent była zakażona zgorzelą gazową, dowiemy się za kilka dni” mówi portalowi Bolesławiec.org dyrektor szpitala, Urszula Fuchs. Jak wiadomo, musi upłynąć bowiem trochę czasu, zanim pobrane do analizy próbki dojrzeją. Dyrekcja szpitala i lekarze woleli jednak dmuchać na zimne i dlatego, bez czekania na wyniki posiewów bakteriologicznych, przeprowadzono dezynfekcję w pomieszczeniach, gdzie przebywała pacjentka.

„Zamówiliśmy firmę, która za pomocą rozpylonej mgły ze specjalnym środkiem odkaziła salę operacyjną i odział anestezjologii i intensywnej terapii” tłumaczy Jarosław Kuc, ordynator tego oddziału. Sanepid po kontroli zdecydował, że od wtorku szpital może już przyjmować pacjentów.

Dodajmy, że wszystko zaczęło się od wypadku, do którego doszło 4 grudnia przy skrzyżowaniu ulic Podgórnej i Jeleniogórskiej. Pisaliśmy o tym na łamach Boleslawiec.org. Kierowca samochodu ciężarowego MAN potrącił kobietę na pasach. Poszkodowana, z ogromną raną nogi, została przewieziona do szpitala w Bolesławcu. Potem, po podejrzeniu zakażenia zgorzelą gazową, trafiła na specjalistyczne leczenie do szpitala w Gdyni. Niestety zmarła.

Aktualizacja 2007-12-12 20:26

Z powodu zupełnie bezpodstawnych opini, umieszczanych przez anonimowe osoby, publikujemy pełną treść rozmowy z ordynatorem oddziału na temat przebiegu leczenia pacjentki.

Jarosław Kuc: Pacjentka została przyjęta w godzinach popołudniowych, po wypadku komunikacyjnym, prosto z bloku operacyjnego. Wcześniej była hospitalizowana przez jakiś czas na izbie przyjęć i oddziale ortopedycznym. Miała ogromną, zabrudzoną ranę cięto-szarpaną na kończynie dolnej, lewej: od kostki aż po talerz biodrowy po stronie lewej. Kobieta została przyjęta na oddział zespołu dlatego, że była we wstrząsie krwotocznym. Następnie lekarze i pielęgniarki walczyli z tym wstrząsem, podawali krew, aż do wyrównania. W dniu następnym stan pacjentki nieco się pogorszył. Wymagała ona oddechu zastępczego i respiratora. Po kolejnej konsultacji chirurgiczno-ortopedycznej, wydawało się, że nogę można uratować. Niestety, pomimo stanu, który zaczął się stabilizować, w godzinach popołudniowych wystąpiły objawy zgorzeli gazowej i decyzją konsultujących – ortopedy i chirurga – zdecydowano o amputacji. Wykonano ją w godzinach wieczornych. Następnie, po amputacji, stan pacjentki był stabilny. Skontaktowano się z najbliższym oddziałem komory hiperbarycznej, posiadającym odpowiedni sprzęt, żeby odpowiednio leczyć tę pacjentkę. Oddział wrocławski niestety nie posiada respiratora do komory, w związku z czym najbliższy ośrodek był ten z Trójmiasta. Pacjentkę o godzinie 8:30 przewieziono do Legnicy, skąd samolot przetransportował ją do ww. ośrodka. […] Kiedy tylko pacjentka wyjechała z oddziału, zebrał się komitet terapeutyczny, w skład którego wchodziła pielęgniarka epidemiologiczna, dyrekcja. Podjęte zostały pewne standardy, które trzeba było wykonać: włącznie z myciem środkami dezynfekującymi wszystkich tych pomieszczeń, w których pacjentka przebywała, zamówienie firmy, która – za pomocą specjalnego środka odkażającego – zamgławiła blok operacyjny i oddział intensywnej terapii.

(informacja KG)