Matka oddała synowi nerkę

Matka oddała synowi nerkę
fot. Gerard Augustyn Renata Halvantzis w trosce o zdrowie swojego 15-letniego syna oddała mu nerkę. Dziś oboje czują się dobrze, a chłopiec jest pełen życia.
istotne.pl przeszczep, operacja, marios, halvantzis, renata

Marios Halvantzis urodził się w Grecji. Kiedy jego mama Renata zaszła w ciążę, lekarze prognozowali, że dziecko może mieć problem z nerkami. I rzeczywiście. Po porodzie okazało się, że są o 3 cm za małe. Chłopiec musiał przestrzegać diety. Był poddawany częstym badaniom.

W 1995 r. – po ośmiu latach pobytu w Grecji – państwo Halvantzis przyjechali do Polski. „Dzieci, które mają problemy z nerkami, są niskie” opowiada nam pani Renata. Lekarka z Wrocławia skierowała chłopca do Warszawy na leczenie hormonem wzrostu. Tam mama Mariosa natrafiła na informację o przeszczepach rodzinnych.

Pan Nikos, ojciec chłopca, i pani Renata zrobili serię badań. „Okazało się że jestem lepszym dawcą” mówi Renata Halvantzis. Pod koniec kwietnia 15-latek trafił do warszawskiego Centrum Zdrowia Dziecka, a jego mama do Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus. Przeczep się udał. Nerka mamy przyjęła się błyskawicznie. Chłopiec już po dwóch dniach od operacji zaczął chodzić.

„Marios mógł wyjść po dwóch tygodniach, ale czekał na mnie” uśmiecha się pani Renata. Okazało się bowiem, że w ranę wdało się zakażenie. Konieczna była kolejna operacja. „Teraz czuję się dobrze, ale było ciężko. Za drugim razem bałam sie strasznie” przyznaje mama chłopca. „Ale w ogóle nie żałuję. Gdybym miała to zrobić jeszcze raz, poszłabym bez dwóch zdań, bez zastanowienia” dodaje.

„Wcześniej czułem się słaby, ospały, nic mi się nie chciało” mówi portalowi IstotneInformacje.pl Marios Halvantzis. – „Teraz jestem pełen energii”. Chłopiec gra w piłkę nożną, jeździ na rowerze. Dawniej marzył o tym, aby zostać piłkarzem. Dziś boi się, że ktoś mógłby go uderzyć w ranę. Myśli o zawodzie fryzjera stylisty. To niespełnione marzenie jego mamy. „Przeszło na niego” śmieje się pani Renata.

fot. Gerard Augustyn

Marios miał to szczęście, że któreś z rodziców mogło mu pomóc. Wiele osób skazanych jest na bolesne leczenie dializami, a pacjenci, dla których jedyną szansą na powrót do zdrowia jest przeszczep, częstokroć długo muszą czekać na dawcę. Zdaniem pani Renaty, o przeszczepach w Polsce ciągle mówi się za mało. „Chodzi mi o to, żeby ludzie zgadzali się oddawać swoje organy – nawet po śmierci” tłumaczy Renata Halvantzis.

(informacja GA)