Sporny żywopłot na osiedlu Kwiatowym

Sporny żywopłot na osiedlu Kwiatowym
fot. Gerard Augustyn Norbert Przybylski od 10 lat opiekuje się żywopłotem przy swojej posesji. Dopiero niedawno okazało się, że krzewy stwarzają zagrożenie na drodze.
istotne.pl urząd miasta, żywopłot

„W listopadzie 2007 r. jeden z mieszkańców zwrócił się do urzędu miasta o wycięcie krzewów rosnących przy ulicy Tulipanowej, ponieważ – według niego – zagrażają one bezpieczeństwu” opowiada Agnieszka Gergont, rzeczniczka bolesławieckiego magistratu. Bolesławianin utrzymywał, że na skrzyżowaniu ulic Tulipanowej i Szarotek o mały włos nie został przejechany przez samochód – właśnie z powodu wysokości zielonego płotu przy posesji Norberta Przybylskiego. „Kilkakrotnie telefonował, prosił o wycięcie” kontynuuje rzeczniczka. Poskarżył się nawet wojewodzie na „bezczynność urzędników i chęć zatuszowania sprawy”.

Norbert Przybylski o rosnący przy jego posesji żywopłot dba od lat. Poświęcił mu wiele czasu, energii i pieniędzy. W styczniu br. otrzymał pismo z magistratu. Urzędnicy napisali, że krzewy stwarzają zagrożenie w ruchu drogowym. Bolesławianinowi nakazano je usunąć do 25 stycznia. „Byłem zdruzgotany” powiedział portalowi IstotneInformacje.pl Norbert Przybylski. „Nie mogłem zrozumieć, dlaczego oni tak napisali. Ja tylko opiekuję się tym żywopłotem, nie jest on moją własnością [pasem zieleni zarządza urząd miasta – przyp. red.]” dodał.

Spór o żywopłot

Mieszkaniec ulicy Tulipanowej złożył skargę na urzędników. Nie pojmował, jak ktoś mógł uznać, że ten zielony płot jest niebezpieczny. „W pracy zajmuję się podobnymi sprawami. Gdyby tak faktycznie było, osobiście usunąłbym ten żywopłot bez żadnego nakazu” zapewnia pan Norbert. Tym bardziej że krzewy rosły w tym miejscu przez 10 lat. W spokojnej okolicy, przy drodze, która jest rzadko uczęszczana. A do tego miały zaledwie 1,40 m. „Nagle w 2008 r. żywopłot zaczął komuś przeszkadzać” denerwuje się Przybylski.

O interwencję w tej sprawie poprosił dwóch radnych Rady Miasta: Leszka Chudzika i Jarosława Kowalskiego. Obaj udali się z wizytą do Genowefy Bogaczewicz, wicenaczelnik wydziału komunalnego w magistracie. Ale, jak zaznacza Norbert Przybylski, niczego nie wskórali.

Bezpieczny według policji

Urzędnicy zwrócili się do policji o opinię w sprawie żywopłotu. Analiza policyjna wykazała, że krzewy nie stwarzają zagrożenia na drodze. Tyle że... opinia ta okazała się zbędna. Nie została dołączona do wniosku dotyczącego zgody na wycięcie pasa zieleni, który trafił na biurko starosty (magistrat nie mógł sam sobie wydać zgody). Zdaniem Przybylskiego, nie została dołączona, „żeby go pogrążyć, żeby pokazać złośliwość urzędu miasta”.

W marcu mieszkaniec ulicy Tulipanowej przyciął krzewy. „Zrobiłem to z własnej woli” mówi z żalem pan Norbert. „Myślałem, że będę miał spokój. Spokój trwał kilka dni”. Okazało się, że nawet przystrzyżony żywopłot jest niebezpieczny. W kwietniu przyszło kolejne pismo zapowiadające kategoryczne usunięcie krzewów.

Rozgoryczony pan Norbert postanowił zrobić 50 zdjęć miejsc w Bolesławcu, w których roślinność rzeczywiście może stać się przyczyną groźnego wypadku. Przesłał je urzędnikom. Jednak – póki co – nie doczekał się odpowiedzi. W rozmowie z nami z rezygnacją przyznał, że nie zależy mu już na tym żywopłocie. „Chcę tylko być sprawiedliwie traktowany” podkreślił.

Rzeczniczka starostwa wyjaśnia

Jak ustaliliśmy, urzędnicy wcale nie musieli brać pod uwagę opinii policji. Nie ma takiego wymogu formalnego. „Z naszej strony wszystko jest zgodne z procedurą” powiedziała portalowi IstotneInformacje.pl Majka Nowak, rzeczniczka starostwa powiatowego. – „Decyzja o wycięciu żywopłotu została podjęta, ponieważ – choć teraz nie stwarza on zagrożenia – może zacząć, kiedy tylko trochę urośnie”. Jak zaznaczyła rzeczniczka, Norbert Przybylski może przestać dbać o ten pas zieleni. „Wówczas odpowiedzialność za tragedię, która mogłaby się wydarzyć, będzie ponosił gospodarz tego terenu, czyli miasto” dodała Majka Nowak.

Tak wyglądał żywopłot przy ulicy Szarotek latem 2008 r.Tak wyglądał żywopłot przy ulicy Szarotek latem 2008 r.fot. Gerard Augustyn

Krzewy mają zostać usunięte do końca lipca.

(informacja GA)