Henryk Baranowski gościł w Kliczkowie

Henryk Baranowski gościł w Kliczkowie
fot. Piotr Żak Ponad sto osób przybyło na spotkanie z Henrykiem Baranowskim, reżyserem teatralnym, filmowym i operowym.
istotne.pl kliczków, witas, henryk, i lo, baranowski, józefa

Spotkanie odbyło się 27 kwietnia. Zorganizowano je w Kliczkowie, gdyż to właśnie tam młody Henryk Baranowski zamieszkał wraz z matką po ocaleniu z obozu koncentracyjnego. „To dla niego raj utraconego dzieciństwa, zawsze z wielkim sentymentem opowiada o Kliczkowie” mówi Józefa Witas, właścicielka bolesławieckiej księgarni Agora i organizatorka spotkania.

Józefa Witas i Henryk BaranowskiJózefa Witas i Henryk Baranowskifot. Piotr Żak

Henryk Baranowski to człowiek renesansu. Reżyser filmowy, teatralny, operowy. Aktor, poeta i filozof. A przy tym człowiek o bardzo logicznym umyśle, wszechstronnie uzdolniony. Miłośnicy dziesiątej muzy znają go chociażby z pierwszej i trzeciej części „Dekalogu” Krzysztofa Kieślowskiego, w których wcielił się w postać ojca. Zagrał też rolę Napoleona Bonaparte w „Panu Tadeuszu” Andrzeja Wajdy.

„Spotkanie było bardzo ciekawe” opowiada Józefa Witas. – „Nie spodziewałam się, że przyjdzie aż tylu chętnych”. Sala teatralna wręcz pękała w szwach. „Poruszane w dyskusji tematy były naprawdę bardzo głębokie: ekologia, Bóg, wiara, stosunek człowieka do Matki Ziemi” wylicza właścicielka Agory.

Zanim jednak otwarto dyskusję, odbył się pokaz filmu „Święta wiedźmy”, telewizyjnej adaptacji powieści tragicznie zmarłego pisarza Christiana Skrzyposzka, a prywatnie przyjaciela Henryka Baranowskiego. Projekcja, jak się okazuje, nie była przypadkowa. Józefa Witas nosi się z zamiarem zorganizowania tygodnia z filmami wybitnego reżysera.

Warto dodać, że Henryk Baranowski jest bardzo silnie związany z Bolesławcem. W jego wierszach często przewija się motyw lat młodzieńczych spędzonych w naszym mieście. Ponadto reżyser jest wychowankiem tutejszego I Liceum Ogólnokształcącego. W piątek 25 kwietnia, z inicjatywy wicedyrektor I LO Katarzyny Żak, spotkał się z uczniami swojej dawnej szkoły. Opowiadał im m.in. o państwu Tyrankiewiczach, wybitnych pedagogach liceum, o swojej karierze zawodowej. Wspominał też lata szkolne.

fot. Piotr Żak

„Mamy człowieka, który pochodzi stąd, który bardzo się z nami identyfikuje i cały czas to podkreśla” mówi Józefa Witas. „Trzeba zrobić wszystko, żeby czuł się tu dobrze i wracał jak najczęściej” dodaje.

(informacja GA)