Mariusz Szczygieł: – Są szczęśliwsi, bo nie wierzą w Boga!

Mariusz Szczygieł: – Są szczęśliwsi, bo nie wierzą w Boga!
fot. Krzysztof Gwizdała O szczęśliwych Czechach opowiadał Mariusz Szczygieł, zaproszony do Bolesławca przez Ewę Lijewską-Małachowską, obecną dyrektorkę BOK-MCC, i Danutę Maślicką, byłą dyrektorkę ośrodka. Mnie ta koalicja bardzo ucieszyła.

Spotkanie z reporterem Gazety Wyborczej zdominował na początku temat Czech, kultury tego kraju i mentalności mieszkańców byłej Czechosłowacji. Ogromnie spodobało mi się to, co Mariusz Szczygieł powiedział o ateizmie Czechów. Ludzie, nie wierząc w Boga i w życie po śmierci, wykorzystują w pełni i szczęśliwie ten czas, jaki został im dany na Ziemi. W radości przeżywają swoje jedyne życie.

– Wierzący w Boga Polacy nie muszą być szczęśliwi za życia, mają przecież drugie – z serdecznością i żartem powiedział autor „Gottlandu”.

Za tę wypowiedź otrzymał duże brawa. Pomyślałam, że w dusznej pisowskiej atmosferze i czasach dofinansowania Świątyni Opatrzności Bożej, taki głos i tacy Czesi są nam niezbędni jak tlen.

Mariusz Szczygieł dodał również, że jego przyjaciel Czech obraziłby się, gdyby go nazwać niewierzącym, bo on jak najbardziej wierzy... Tylko w to, że Bóg nie istnieje. Szczygieł opowiadał też o kolejnej brakującej nam jakości: o dystansie do siebie, którego, jak twierdził, nie brakuje Czechom. Dziennikarz mówił też o zarządzaniu krytyką na własny temat oraz o umiłowaniu przez Czechów knajp i knajpeczek, gdzie Czesi spotykają się na piwie, by być ze sobą.

– Każda przyzwoita Czeszka idzie po pracy na piwo z koleżanką – zapewniał słuchaczy pisarz.

Danuta Maślicka, która na zaproszenie Ewy Lijewskiej-Małachowskiej, wznowiła swoje spotkania z ludźmi, z którymi i miło, i warto rozmawiać, przygotowała w CIK Orzeł wspaniałe spotkanie. Wiem, że miała tremę i widać było, jak bardzo przeżywa swój występ, ale zrobiła to z sercem i wyszło idealnie. Jej rozmowa z Mariuszem Szczygłem była serdeczna, iskrząca humorem i bardzo interesująca. Zaczęli od komplementów i od láski nebeskiej (cz. miłości niebiańskiej) oraz od dwuznaczności języka czeskiego dla Polaków. To Mariusz Szczygieł powiedział, że Czesi zostali wymyśleni po to, by wprowadzić Polaków w dobry nastrój. A na czym rozmowę swoją skończyli? Nie wiem, bo Mariusz i Danuta tak serdecznie reklamowali kontakty międzyludzkie, spotkania towarzyskie i wyjścia na piwo, że opuściłam spotkanie, by bawić się na babskim wieczorze.

Opowiedziałam dziewczynom o Szczygle, o tym, że pieniądz po czesku to „penis”, i dobrze mieć wielkie pieniądze w życiu, a kawa rozpuszczalna to kawa „rozpustna” i można taką „jedną czerną rozpustną” zamówić sobie w knajpce. Powtórzyłam też za Szczygłem, że nie wszyscy Czesi lubią, by kojarzono ich z filozofią Szwejka, która polegała tylko na przetrwaniu, bo przecież też mają swoich bohaterów.

Przez chwilę rozmawiałyśmy o tym, że na sali CIK Orzeł pojawił się wciąż krytykujący dyrektorkę BOK-MCC Bogusław Nowak z Piwnicy Paryskiej, że Danuta Maślicka była jego „lokomotywą” na liście, kiedy swego czasu pokusił się – bez efektu – na prezydenturę naszego miasta. Rozmawiałyśmy też o tym, że pewnie nie wie, a warto mu wspomnieć, że wszedł na tę imprezę za darmo, bo honorarium dziennikarzowi zapłacił tak przez niego nielubiany ośrodek kultury.

Gadałyśmy też o rozpadających się i tworzonych koalicjach oraz o tym, że nie widziałam na spotkaniu prawdziwego Polaka i katolika Macieja Małkowskiego, który broni życia poczętego, nienawidzi wszelkich zboczeń i myśli, że prowadzi nasze miasto prosto do raju. Nie pikietował przeciw ateistom, a szkoda.

Grażyna Hanaf