SS-Galizien w Świętoszowie

SS-Galizien w Świętoszowie
fot. Sanisław Potocki, Sanok – Muzeum Historyczne Sanok/Wikimedia Commons II wojna światowa to nadal nie do końca odkryta karta historii. Jest w niej tyle niezbadanych i niepotwierdzonych faktów, że badacze i naukowcy wciąż mają szerokie pole do odkrywania kolejnych tajemnic.
istotne.pl historia, świętoszów, paweł skiersinis

Jedna z nich ma szczególny wydźwięk, dotyczy bowiem kwestii ukraińskiej, a także w pewien pośredni sposób Dolnego Śląska i samego Świętoszowa – jednej z większych wsi w powiecie bolesławieckim.

Sojusznicze oddziały Waffen SS budzą po dziś dzień duże kontrowersje. Gdy III Rzesza poszerzała swoje terytoria zdobyczne, posuwając się coraz bardziej na wschód, rozpoczęto wśród podbitych narodów szukanie prawdziwych Aryjczyków. Urząd werbunkowy SS, na czele którego stał Gottlob Berger, popadł w totalny cynizm. Oto okazało się bowiem, że Estończycy są Germanami, Łotyszy uznano częściowo, zaś Litwinów odrzucono jako spolonizowanych podludzi. Mianem „gotyckiego” ludu obwołano Bośniaków, którzy według Niemców pochodzili od Persów, a tak naprawdę byli potrzebni do walki na Bałkanach z titowską partyzantką.

W sumie sformowano łotewskie, estońskie, bośniackie oddziały Waffen SS, które miały wspomóc armię niemiecką. Największe kontrowersje budzi powołanie ukraińskiej dywizji. Jak się okazało, 25% Rusinów (dawne określenie Ukraińców, stosowane do XIX wieku) zamieszkujących Galicję to ludzie pochodzenia germańskiego. Ponadto Galicja jako dawna austriacka prowincja (de facto sztucznie wyodrębniona na potrzeby Austriaków), posiadała przecież swój dawny niemiecki charakter, co było kolejnym argumentem do stworzenia SS-Galizien.

Pomysł spodobał się Hitlerowi. Jako rodowity Austriak, miał wizje powrotu Galicji na właściwe miejsce w historii. Jedynym warunkiem był całkowity zakaz używania słowa Ukraina. Oddział miał się składać z Galicjan, a nie Ukraińców. Nie było mowy o narodowym charakterze mającej powstać dywizji. Jako jej symbol przybrano galicyjskiego złotego lwa, a nie ukraiński tryzub.

Choć Niemcy tak mocno wyrzekali się wszystkiego, co ukraińskie, to niewątpliwie była to dywizja ukraińska, wrogo nastawiona do narodu polskiego. Ukraińcy łudzili się, że uda im się stworzyć namiastkę własnego państwa. Jednak zostali oni wykorzystani do likwidacji między innymi społeczeństwa ukraińskiego, polskiego oraz działań, w tym akcji dywersyjnych, na terenie Związku Radzieckiego.

14 Dywizję Grenadierów SS-Galizien utworzono w 1943 roku. Była to organizacja zbrodnicza, tak jak wszystkie oddziały Waffen SS. Jednym z wielu przykładów może być zbrodnia dokonana 28 lutego 1944 roku w Hucie Pieniackiej przez 4 Pułk Policji SS oraz Ukraińską Armię Powstańczą. Pułk Policji SS (policyjne ramię 14 Dywizji Grenadierów) tworzyli Ukraińcy, którzy ze względu na stan zdrowia nie zostali włączeni w struktury Dywizji SS-Galizien, ale byli przydatni w innej formie.

Tragedia wydarzyła się, gdy Ukraińcy wkroczyli do wsi po opuszczeniu jej przez sowiecką partyzantkę. Ukraińcy starli się jednak z Polakami z AK. Potyczka zakończyłaby się rozbiciem Pułku Policyjnego SS, gdyby na pomoc rodakom nie ruszyli Ukraińcy z UPA.

Wieś została spalona, gospodarstwa zostały splądrowane. Jedną z mieszkanek Huty Pieniackiej – osobę w podeszłym wieku – zakłuto bagnetem. Innej mieszkance wydarto z rąk noworodka i rzucając go o mur, w bestialski sposób zamordowano. Zabito także kobietę w ciąży, a mieszkaniowców, którzy schronili się w stodole, zaryglowano i podpalono.

W taki oto sposób cudzymi rękami naziści dokonywali masowej eksterminacji ludności, przede wszystkim polskiej. W Hucie Pieniackiej zginęło wówczas ok. 850 osób.

Poligon w Neuhammer am Queis

Nieopodal Neuhammer am Queis, w okolicy obecnego Świętoszowa, utworzono poligon wojskowy. Był on wielokrotnie poszerzany, a z czasem w Świętoszowie utworzono garnizon. Właśnie w Świętoszowie podczas wojny brały udział w ćwiczeniach różne formacje niemieckiej armii, w tym Abwehra i oddziały Waffen SS. Ciekawostką jest, że w Świętoszowie ćwiczyli także Ukraińcy z 14 Dywizji Grenadierów SS-Galizien. Ta sama formacja, która dopuściła się tak wielu zbrodni i którą Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze uznał za organizację zbrodniczą.

W Neuhammer am Queis obecne także były inne „narodowe” oddziały, takie jak węgierska 25 Dywizja Grenadierów SS-Hunyadi, estońska 20 Dywizja Grenadierów SS oraz bośniacko-chorwacka 13 Górska Dywizja Grenadierów SS-Handżar. Tę ostatnią wizytował nawet osobiście Heinrich Himmler, jeden z czołowych współpracowników Hitlera, minister spraw wewnętrznych III Rzeszy. (Zdjęcia z tej wizyty dostępne są tutaj: http://5sswiking.tumblr.com/post/92360130632/himmler-with-officer-and-divisional-staff-of-the).

W Świętoszowie stacjonowały również 2 ukraińskie bataliony dywersyjno-szpiegowskie Roland oraz Nachtigall (pol. słowik). Nazwa tego drugiego wywodzi się od utworzonego z żołnierzy batalionu, jeszcze na Dolnym Śląsku, chóru.

Poligon został utworzony w 1898 roku. Z czasem się coraz bardziej rozrastał. W czasie I i II wojny światowej znajdowały się tu obozy jenieckie dla rosyjskich żołnierzy. W trakcie ostatniej wojny obóz był zorganizowany w strasznych warunkach. Wielu jeńców zabito, wielu umarło z wycieńczenia. A resztą, która ocalała, zajęło się NKWD.

Zlokalizowany w Borach Dolnośląskich poligon był doskonałym miejscem ćwiczeń. Na peryferiach III Rzeszy, wśród lasów, można było planować i symulować różne akcje, przede wszystkim dywersyjne. Ćwiczył tu także sam Erwin Rommel, „Lis Pustyni”, przed swoją wojenną wyprawą do Afryki.

Jak widać, ten rejon Dolnego Śląska również posiada ciekawą historię. Co do kwestii ukraińskiej, to należy pamiętać, że choć 14 Dywizja Grenadierów SS-Galizien miała mieć galicyjski charakter, to składała się z Ukraińców gotowych zabijać dla Hitlera, i to także swoich rodaków.

Nie należy odczytywać dyskusji o SS-Galizien w kontekście negatywnego przedstawiania ukraińskiego narodu. Musimy jednak pamiętać o zbrodniach popełnionych zarówno przez proniemiecką dywizję, jak i współpracującą z nią UPA. Pamięć o bandyckich zbrodniach i ich ofiarach jest niezbędna do zachowania właściwej i narodowej świadomości, także w kontekście historycznym.

Paweł Skiersinis


Paweł SkiersinisPaweł Skiersinisfot. archiwum autora

Autor jest blogerem, pasjonatem historii, a szczególnie dziejów Dolnego Śląska i Polski. Dlaczego Dolny Śląsk? Jak sam mówi: – A czemu nie? Najciekawsza jest historia wokół nas, dotycząca nas samych i naszych przodków.

I dodaje: – Staram się przedstawiać historię z innej strony, w sposób ciekawy, nie typowo książkowy, pełen suchych dat i faktów. Prezentowane przeze mnie artykuły dotyczą faktów, których nie znajdziemy w podręcznikach i znanych publikacjach. Losy Dolnego Śląska są niewątpliwe ciekawe i pasjonujące, warto zatem czasem poświęcić im choć krótką chwilę.

Więcej na blogu Pawła Skiersinisa.


Na podstawie:

Robert Primke, Maciej Szczerepa, Wojenne Tajemnice Dolnego Śląska, wyd. Technopol 2006.

Christopher Hale, Kaci Hitlera. Brudny sekret Europy, wyd. Znak 2012.