Rozmowa z Alicją Janiec – kandydatką na posłankę

Rozmowa z Alicją Janiec – kandydatką na posłankę
fot. Alicja Janiec Zdecydowałam się kandydować do Sejmu RP, gdyż chcę zmieniać Polskę i nasz region. Uważam, że nasze wspólne dobro musi opierać się na wartościach, które ukształtowały Polskę i Europę – mówi Alicja Janiec.
istotne.pl wybory, alicja janiec, sejm, zjednoczona lewica

Proszę się przedstawić i powiedzieć kilka zdań o sobie.

Alicja Janiec – mężatka, dwoje dzieci. Z wykształcenia jestem ekonomistką i technikiem żywienia zbiorowego. Od 2010 roku jestem prezeską stowarzyszenia „Kobiet Aktywnych”. Moim autorskim pomysłem było powstanie w Lipianach wioski tematycznej „Wioski Smaków”. Dzięki mojemu zaangażowaniu cztery wsie gminy Bolesławiec znalazły się w programie Odnowy Wsi Dolnośląskiej. W powiecie bolesławieckim jestem przewodniczącą Forum Równych Szans i Praw Kobiet. W 2014 roku zostałam nominowana do konkursu Kryształowej Koniczny – „Dolnośląski Lider 2014”. W 2015 roku zostałam powołana w skład Powiatowej Rady Działalności Pożytku Publicznego. Jestem również organizatorem Bałkańskiego Święta Pity, które wpisało się na stałe w kalendarz dolnośląskich i gminnych imprez. Piszę wnioski i pozyskuję środki z funduszy europejskich na lokalne działania. Jednym z takich projektów był projekt pt. „Pita – smakowita tradycja naszych dziadków”. Były to warsztaty kulinarne z pieczenia pity, które cieszyły się ogromnym powodzeniem.

Dlaczego zdecydowała się Pani kandydować i dlaczego z tego ugrupowania?

Zdecydowałam się kandydować do Sejmu RP, gdyż chcę zmieniać Polskę i nasz region. Uważam, że nasze wspólne dobro musi opierać się na wartościach, które ukształtowały Polskę i Europę. Wartości takie, jak szacunek do drugiego człowieka, ale również prawda historyczna i tożsamość narodowa. Kiedy czujemy, że politycy nie reprezentują naszych interesów, a jedyne, co nam pozostało, to głosować na mniejsze zło, nie możemy siedzieć z założonymi rękami. Dziś współudział obywateli w zarządzaniu państwem ograniczono do wyborów. Demokracja obywatelska i partycypacja w praktyce nie istnieją. Gigantyczne nierówności dochodowe niszczą społeczeństwo i uderzają w elementarne poczucie sprawiedliwości. Utrzymuje się olbrzymia skala bezrobocia, ubóstwa i wykluczenia społecznego. Źle działające lub nieegzekwowane prawo powoduje rozczarowanie i frustrację obywatelek i obywateli. Naszym obywatelskim obowiązkiem jest start w wyborach i pokazanie, że inna Polska jest możliwa.

A dlaczego ze Zjednoczonej Lewicy? Nie jestem członkiem SLD, tylko sympatykiem, ale uważam, że nie jest ważne, z jakich partii startujemy, tylko to, co sobą reprezentujemy, i to, czy nasza pracowitość jest na tyle duża, że podołamy nowemu wyzwaniu. I czy nasz region będzie miał swojego reprezentanta w Sejmie.

Czym chciałaby się Pani głównie zajmować w Sejmie?

Chciałabym pracować w Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, ponieważ cały mój dorobek pracy społecznej związany jest z wsią. Z mężem prowadzimy gospodarstwo 18-ha i wiem, z jakimi problemami borykają się rolnicy. Członkostwo w Unii Europejskiej otworzyło przed polskim rolnictwem niespotykane wcześniej szanse. Niestety, nie są one w pełni wykorzystywane. Jednocześnie rosyjskie embargo podcięło skrzydła wielu rodzimym producentom. Państwo musi prowadzić mądrą politykę, która pozwoli w pełni wykorzystać szanse związane z członkostwem w UE. Z drugiej strony w polityce wschodniej państwo musi uwzględniać interes polskich producentów rolnych.

Chciałabym także pracować w Komisji do spraw Unii Europejskiej. Uważam, że jak naszemu rządowi coś nie wychodzi, to winę zwala na Unię Europejską. Opracowuję projekty unijne i to też wiąże mnie z tą komisją. Nie chcę składać deklaracji, co to ja nie zrobię, bo to by było obłudą, ale słuchając wyborców, wiem, jakie są najważniejsze ich problemy, czyli np. podwyższenie wieku emerytalnego. To przykład zmiany wprowadzonej wbrew społeczeństwu i wbrew zapowiedziom wyborczym partii rządzącej. Reforma ta musi zostać naprawiona w sposób akceptowany przez Polaków. To pracownicy powinni mieć prawo decydowania – po osiągnięciu odpowiedniego stażu pracy – kiedy przejdą na emeryturę.

Co jest największym problemem Bolesławca i regionu? Jakie ma Pani propozycje dla miasta, a jakie dla regionu?

Największym problemem Bolesławca i regionu jest problem znalezienia pierwszej pracy młodemu człowiekowi i jeszcze, żeby nie była ona na umowę-zlecenie. W mojej ocenie jest to jedno z największych wyzwań, przed którymi stoi nasze państwo. Dlatego chciałabym przeforsować w Sejmie regulacje umożliwiające studentom i uczniom szkół zawodowych i technicznych zdobywanie doświadczenia zawodowego i podstawowych umiejętności technicznych. Rozwiązaniem jest wprowadzenie płatnych staży. Konieczne jest również zmniejszenie obciążeń fiskalnych związanych z zatrudnieniem młodych ludzi. Zwróciłabym też również uwagę na niewyremontowany odcinek autostrady A18 z Olszyny w stronę Wrocławia. Tragiczny stan drogi sprawia, że kierowcy wolą omijać tę drogę, nie niszcząc samochodu.

Co jest największą zaletą (plusem) naszego miasta i regionu?

Największą zaletą naszego miasta jest nasza ceramika, znana na całym świecie. Nasze zabytki: wiadukt, odremontowany Teatr Stary to nasze perełki. Nasz region to piękna przyroda: Bory Dolnośląskie. Przez dotacje unijne nasze miasto i region bardzo się zmieniły, wypiękniały. Powinniśmy być dumni, że tu mieszkamy, i kochać nasze małe Ojczyzny i ich mieszkańców. Powinniśmy też zrobić wszystko, żeby żyło nam się jeszcze lepiej.

Dlaczego warto na Panią oddać głos?

Ponieważ „Nie obietnice – tylko ciężka praca” to moje motto. Nie zawiodę i dziękuję za głos.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Materiał sfinansowany ze środków KKW Zjednoczona Lewica SLD+TR+PPS+UP+Zieloni