Wyjątkowa kolęda „Lulajże, Jezuniu”

Wyjątkowa kolęda „Lulajże, Jezuniu”
fot. Pixabay Święta Bożego Narodzenia zbliżają się coraz bliżej. Już niedługo nadejdzie Wigilii czas, Jest to moment szczególny. W tym dniu milkną spory i choć przez moment zapominamy o wzajemnych waśniach.
istotne.pl kolęda, paweł skiersinis

W polskiej tradycji przeżywanie świąt ma szczególny wymiar. Przygotowujemy tradycyjne, polskie potrawy, ich ilość również ma wymiar symboliczny. Dekorujemy choinkę; ten zwyczaj przywędrował do nas nie z samych Niemiec, jak się powszechnie uważa, lecz z Alzacji, gdzie przyniesione drzewko przyozdabiano papierowymi ozdobami oraz jabłkami. Zwyczaj ten „podchwycił” później Marcin Luter. Uważał, że sprzyja to domowemu zaciszu i wspólnemu przeżywaniu świąt. Choinka jest uznawana przez chrześcijan również za symbol rajskiego drzewa.

Zwyczajem, który szczególnie odzwierciedla przeżywanie narodzin Chrystusa, jest śpiewanie kolęd. W Europie znanych jest wiele pięknych utworów, które chwytają za serce i dają odczuć tę wspaniałą atmosferę. Do najbardziej znanych zaliczyć trzeba z pewnością „Stille Nacht” („Cichą noc”). Austriacka kolęda została wykonana pierwszy raz w roku 1818, podczas pasterki w miejscowości Oberndorf bei Salzburg. Pierwotnie była wierszem, napisanym przez wikarego Josepha Mohra. Muzykę do tekstu napisał później Franz Xaver Gruber. I tak powstała kolęda, którą przetłumaczono na co najmniej 300 języków. Polskie słowa napisał Piotr Maszyński w okresie międzywojennym.

My, Polacy, posiadamy również tradycję kolędowania, a nasze kolędy są równie piękne. Moją ulubioną kolędą, o której chciałbym wspomnieć, jest „Lulajże, Jezuniu”. Utwór posiada szczególną formę kołysanki. Jest piękny i liryczny.

Kolęda ta powstała najprawdopodobniej w XVII wieku. Pierwszy tekst pojawił się już w roku 1705. Kolejny, wydany drukiem we Lwowie, ukazał się w roku 1767. Zapis melodii pochodzi z XIX wieku, ale jest on nieco odmienny od pierwotnego.

Dlaczego akurat „Lulajże, Jezuniu” jest kolędą szczególną? Przede wszystkim dlatego, że inspirowała ona wielu znakomitych artystów. Wykorzystywano ją do pobudzenia ducha patriotyzmu. Szczególnie na obcej, emigracyjnej ziemi, gdzie życie Polaków nie należało do najłatwiejszych. Gdzie rozłąka z rodzinami i Ojczyzną stawała się często nie do zniesienia.

W jednym ze swoich utworów motyw kolędy „Lulajże, Jezuniu” wykorzystał Fryderyk Chopin. W samym środku jego Scherzo h-moll op. 20 można usłyszeć wyraźny motyw kolędy.

Chopin czerpał z tradycji ludowej i kolęda ta jest doskonałym tego przykładem. Mało tego, poprzez tę znaną wszystkim Polakom melodię chciał choć na chwilę przenieść „[...] Dusze utęsknione […], Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych […]”.

Gdy nostalgia tliła się w sercu Polek i Polaków, słowa kolędy przypominały ojczysty dom, lata dzieciństwa oraz święta. Prawdziwie polskie, pachnące siankiem i piernikiem.

Niech zatem słowa kolędy rozbrzmiewają podczas pasterki, a także w naszych domach. Niech wraz z nią niesie się radosna nowina, szczególnie dziś, w świecie tak okrutnym i podłym.

Nakrywając do wigilijnego stołu, pamiętajmy także o nakryciu dla niespodziewanego gościa – które symbolizuje przede wszystkim tych, których już nie ma pośród nas. Pamiętajmy o tych, którzy są z dala od swoich bliskich.

Życzę wszystkim, aby tegoroczne święta Bożego Narodzenia były spokojne, pełne rodzinnych spotkań. Zatrzymajmy się na chwilę w globalnym pędzie ku lepszej przyszłości. Na moment spójrzmy w przeszłość i razem w dawnym Betlejem zaśpiewajmy: „Lulajże, Jezuniu, moja perełko/Lulaj, ulubione me pieścidełko”.

Paweł Skiersinis


Paweł SkiersinisPaweł Skiersinisfot. archiwum autora

Autor jest blogerem, pasjonatem historii, a szczególnie dziejów Dolnego Śląska i Polski. Dlaczego Dolny Śląsk? Jak sam mówi: – A czemu nie? Najciekawsza jest historia wokół nas, dotycząca nas samych i naszych przodków.

I dodaje: – Staram się przedstawiać historię z innej strony, w sposób ciekawy, nie typowo książkowy, pełen suchych dat i faktów. Prezentowane przeze mnie artykuły dotyczą faktów, których nie znajdziemy w podręcznikach i znanych publikacjach. Losy Dolnego Śląska są niewątpliwe ciekawe i pasjonujące, warto zatem czasem poświęcić im choć krótką chwilę.