Studenci czekają na stypendia

Studenci czekają na stypendia
fot. b.org Cierpliwość studentów po raz kolejny została wystawiona na próbę. Do dezorganizacji związanej z wypłatami stypendiów unijnych można dołączyć kolejny palący problem – wypłaty stypendiów naukowych. Chociaż rok akademicki rozpoczął się prawie miesiąc temu, studenci wciąż nie znają wysokości tegorocznych stypendiów.
istotne.pl stypendium, student

Na większości wydziałów Uniwersytetu Wrocławskiego panuje nerwowa atmosfera. O tegorocznych stypendiach krążą już legendy – stypendiów nie będzie; będą, ale później, wreszcie – będą, ale bardzo okrojone. W poprzednich latach zdarzało się, że nie wypłacano stypendiów w październiku i studenci otrzymywali wyrównanie w listopadzie, jednak w tym roku problem dotyczy nie tylko opóźnienia. Po raz pierwszy stypendia otrzymają także studenci zaoczni i wieczorowi. Przez niektórych studentów, a nawet profesorów uznawani za gorszych, wreszcie zyskują takie same prawa, jak ich koledzy ze studiów stacjonarnych. Wśród tych ostatnich zdania na temat nowej sytuacji są podzielone.

Każdemu po równo?

"Nie mam nic przeciwko temu, że studenci zaoczni otrzymają stypendia naukowe" mówi Kamila, studentka V roku matematyki. "Denerwuje mnie, że przez to studenci dzienni stracili dopłaty do posiłków w uczelnianym bufecie" dodaje Kamila. Miesięcznie było to 48 zł. Poza tym, nic nie wiadomo na temat stypendiów socjalnych. W zeszłym roku o tej porze już były na kontach, a teraz nawet nie wiemy, ile wyniosą. Nie wspominając już o stypendiach naukowych. A Instytut Matematyki nie dysponuje wystarczającymi środkami.

Podobnie jest na wydziale Nauk Społecznych, gdzie o stypendiach również nikt nic nie wie, a także na Wydziale Filologicznym, gdzie wiadomo tylko, że progi stypendialne będą takie same, jak w roku ubiegłym, czyli studenci filologii obcych mogą liczyć na stypendium naukowe już przy średniej 4.2, natomiast filologii polskiej i dziennikarstwa – 4.3. Progi na tym samym poziomie i większa liczba osób, które stypendium otrzymają, nie nastrajają studentów optymistycznie.

Dużo dla niewielu, czy mało dla każdego?

"To jest jakaś parodia" irytuje się Małgorzata, studentka V roku filologii polskiej. "Już w zeszłym roku minimalne stypendium na naszym wydziale wynosiło 190 zł, a maksymalne 300 zł. Przecież za to nawet nie można opłacić akademika! Jeśli ktoś jest na studiach zaocznych, to znaczy, że stać go na opłaty i nie ma potrzeby jeszcze mu pomagać" mówi Małgorzta.

Większość studentów powtarza jednak, że nie ma nic przeciwko nowym zasadom przyznawania stypendiów, jeśli tylko nie zostaną przez to pokrzywdzeni. Podkreślają, że nie winią studentów zaocznych, bo przecież to nie oni rozdzielają pieniądze. Póki co, kolejny rewolucyjny pomysł na uzdrowienie sytuacji w szkolnictwie wyższym i wyrównanie szans wszystkich studentów wzbudza kontrowersje i ukazuje chaos oraz bezradność jego twórców. I na razie nie zanosi się na to, że pieniądze pojawią się w budżecie, a już na pewno nie na kontach i w portfelach studenckiej braci.