Bolesławiecki wiadukt w liczbach

Bolesławiecki wiadukt w liczbach
fot. Paweł Skiersinis Jakiś czas temu pisałem o jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Miasta Ceramiki, o bolesławieckim wiadukcie. Wiadukt kolejowy nad Bobrem był nie tylko ogromnym przedsięwzięciem architektonicznym, ale też ekonomicznym oraz społecznym.
istotne.pl wiadukt, historia, paweł skiersinis

Dla przypomnienia: przeprawa nad rzeką Bóbr była konieczna przy budowie linii łączącej Berlin z Wrocławiem. Linię tę budowało od 1843 r. Dolnośląskie Towarzystwo Kolejowe. Prace nadzorował znany bolesławiecki architekt Fryderyk Engelhardt Gansel. Pomimo swojego kunsztu i uznania, jakim się cieszył, Gansel musiał wpłacić 8 000 talarów jako zabezpieczenie inwestycji. Nie posiadając tak znacznej kwoty, zastawił swój dom. Także miasto musiało ponieść pewne koszty. Teren pod budowę linii, w tym wiaduktu oraz dworca kolejowego, został przekazany nieodpłatnie. Jednak Bolesławiec zobowiązano do spłacenia właścicieli działek, przez które przebiegała trasa Berlin–Wrocław. Koszt wykupu wyniósł 25 000 talarów.

Budowę wiaduktu rozpoczęto 17 maja 1844 roku. 5 lipca 1846 r. przeprowadzono już pierwszą jazdę próbną, a 17 września 1846 roku obiekt został uroczyście otwarty przez króla Prus Fryderyka Wilhelma IV, który przybył do Bolesławca wraz z małżonką.

Budowa całej linii kolejowej była wówczas ogromną inwestycją i miała swój wydźwięk społeczno-ekonomiczny. Przy budowie zatrudniono kilkuset robotników. Obok stacji kolejowej zlokalizowano także pocztę, co miało usprawnić doręczanie przesyłek. Kolej żelazna w XIX wieku przyniosła ogromny rozwój. Nawet z pozoru niewielkie linie kolejowe, jak na przykład Kolej Doliny Bobru, były ważnymi węzłami komunikacyjnymi i transportowymi. Połączenie mniejszych miast (Bolesławca, Jeleniej Góry) z Wrocławiem i Berlinem przyśpieszyło ich rozwój oraz wzmocniło wymianę handlową między nimi.

Najciekawsze w całym tym przedsięwzięciu są statystyki, które potwierdzają, jak dużą inwestycją była budowa przeprawy na rzece Bóbr.

Wybudowany wiadukt mierzy 26 metrów wysokości, 490 długości i 8 metrów szerokości. Z 35 łuków, 7 najszerszych znajduje się nad lustrem Bobru, mierzą one 15 metrów szerokości. 20 środkowych ma rozpiętość 11,3 metra, a 8 skrajnych 5,65.

Obiekt posiada filary o grubości 3,75 metra oraz mniejsze – od 3,15 do 2,5 metra. Materiał budowlany pozyskano z kamieniołomu w Dobrej. Łącznie zużyto 33 400 m³ kamienia [na podstawie A. Bober, Czas Bolesławiecki, nr 2/1.10.1998].

Jak już wspomniałem, przy tej inwestycji zatrudniono całą rzeszę robotników, których w sumie było 600. Przy samej budowie rusztowania zaangażowano 100 osób, a koszt drewnianej konstrukcji umożliwiającej prace budowlane wyniósł 60 000 talarów.

Jakie były w ówczesnych czasach zarobki? Podobno jak dziś, ceniono wykwalifikowaną siłę roboczą. Najwięcej zarabiali murarze, którzy otrzymywali za 12 godzin pracy 17 srebrnych groszy, pozostali robotnicy po 9. Płace podczas budowy zwiększono aż o 33% [Zob. Tamże], a ta wykonywana w nocy była podwójnie płatna.

Dla porównania, mniej wykwalifikowana żniwiarka zarabiała wówczas od 5 do 10 srebrnych groszy oraz przysługiwało jej wyżywienie od gospodarza.

Na przełomie lat 40. i 50. XIX wieku w zachodnich regionach Prus ceny kształtowały się następująco: duży bochenek chleba kosztował 3 srebrne grosze, funt słoniny 5–6 srebrnych groszy, kwarta mleka 1–2,5 srebrnego grosza, kwarta spirytusu 5 srebrnych groszy, a beczka piwa 3 talary.

Jak na razie zapewne ceny te nic nam nie mówią. Musimy zatem bardziej szczegółowo przyjrzeć się używanemu w tamtych czasach systemowi pieniężnemu oraz jednostkom miar.

W XIX-wiecznych Prusach, a pamiętamy, że Śląsk od 1742 r. stał się pruską prowincją, powszechnie używano talara jako pieniądza obiegowego. Talar to srebrna moneta o znacznej wartości. Jako pruska waluta funkcjonowała od XVIII wieku. Po roku 1821 dokonano pewnej reformy pieniężnej i od tej pory talar dzielił się na 30 srebrnych groszy, a one z kolei na 360 miedzianych fenigów. Taki system istniał do roku 1873, kiedy to talara zastąpiła niemiecka marka.

Co do miar obowiązujących na dawnym Dolnym Śląsku, to funt odpowiadał wówczas 0,4677 kilograma, a kwarta to nieco ponad litr, dokładnie 1,145 litra. W tym przypadku chodzi o kwartę berlińską. Istniała też kwarta staropolska odpowiadająca 1,125 litra, jednak w tym przypadku mamy do czynienia z tą pierwszą jednostką objętości.

Za doskonałą realizację budowy wiaduktu architekt Gansel otrzymał od Fryderyka Wilhelma IV Order Czerwonego Orła. Jedno z najważniejszych pruskich odznaczeń, drugie w hierarchii, zaraz po Orderze Czarnego Orła.

Udana bolesławiecka inwestycja kosztowała w sumie 400 000 talarów. Można ją podziwiać po dziś dzień jako wspaniały obiekt inżynieryjny.

Paweł Skiersinis


Paweł SkiersinisPaweł Skiersinisfot. archiwum autora

Autor jest blogerem, pasjonatem historii, a szczególnie dziejów Dolnego Śląska i Polski. Dlaczego Dolny Śląsk? Jak sam mówi: – A czemu nie? Najciekawsza jest historia wokół nas, dotycząca nas samych i naszych przodków.

I dodaje: – Staram się przedstawiać historię z innej strony, w sposób ciekawy, nie typowo książkowy, pełen suchych dat i faktów. Prezentowane przeze mnie artykuły dotyczą faktów, których nie znajdziemy w podręcznikach i znanych publikacjach. Losy Dolnego Śląska są niewątpliwe ciekawe i pasjonujące, warto zatem czasem poświęcić im choć krótką chwilę.