BKS wygrał z Polonią Tarczyński Trzebnica

BKS wygrał z Polonią Tarczyński Trzebnica
fot. B.org To był przedostatni mecz jesiennej kolejki rozgrywek dolnośląskiej czwartej ligi. Namoknięte boisko, niska temperatura i deszcz sprawiły, że piłkarzom grało się bardzo ciężko.
istotne.pl bks bobrzanie, polonia, trzebnica, tarczyński

Kilka minut po rozpoczęciu pierwszej połowy doszło do incydentu na trybunach. Grupa miejscowych kibiców postanowiła "odwiedzić" sektor gości. Kilkunastu sympatyków BKS zdołało dostać się do tak zwanej klatki, czyli miejsca wyznaczonego dla kibiców przyjezdnych. Garstka kibiców Poloni zdołała uciec w stronę szatni, przeskakując wysokie ogrodzenie. Po mediacji podjętej przez policjantów i szefa ochrony, kibice obu drużyn powrócili do swoich sektorów.

Pierwsza połowa spotkania była niezbyt ciekawym widowiskiem. Mało było ataków, zarówno ze strony gości jak i gospodarzy. W 15 minucie sędzia odgwizdał pozycję spaloną Halkowicza. W 17 minucie strzelał Demczar, jednak piłka, po strzale głową, niecelnie minęła słupek bramki gości. Piłkarze Polonii również nie stwarzali zbyt wielu groźnych sytuacji. Poza kilkoma dośrodkowaniami i jednym groźnym strzałem goście nie zagrażali bramce Przykłoty.

W 27 minucie doskonałą okazję zmarnował Pietkiewicz. Znalazł się sam na sam z bramkarzem gości, który zdołał wyłuskać piłkę spod nóg napastnika BKS. Przyjezdni odpowiedzieli kontratakiem, ale stracili piłkę w polu karnym naszej drużyny. Chwilę później, po dośrodkowaniu gości, bramkarz BKS był zmuszony ratować się piąstkowaniem piłki. W 35 minucie kilku piłkarzy Polonii ograł Węgłowski, po czym starał się zagrywać do nadbiegających kolegów. Bramkarz Polonii z wielkim trudem zdołał złapać śliską piłkę. W 36 minucie przed szansą zdobycia bramki stanął ponownie Pietkiewicz, lecz piłka, po jego strzale głową, trafiła do rąk bramkarza.

Druga połowa zaczęła się od ataków piłkarzy BKS. W 46 minucie w dogodnej sytuacji znalazł się Szewczyk. Nie zdołał jednak pokonać bramkarza Polonii, który wybił piłkę nogą. W 53 minucie przypadkowo piłkę otrzymał Halkowicz. Nie zastanawiając się strzelił, lecz piłka trafiła w głowę zawodnika gości. Mimo długiego rozgrywania piłki i wielu okazji, nasi piłkarze nie mogli zmienić wyniku spotkania. Po 57 minucie kilka groźnych akcji przeprowadzili goście. Jednak strzelali niecelnie i zbyt słabo, aby mogło to zagrozić bramce Przykłoty.

W drugiej połowie ponownie dali o sobie znać kibice BKS, którzy postanowili dopingować drużynę, w bezpośrednim sąsiedztwie sympatyków z Trzebnicy. Były wzajemne zaczepki, demonstrowane w wulgarnych przyśpiewkach. Przyjezdni kibice w obawie o swoje bezpieczeństwo opuścili stadion, nie oglądając spotkania do końca.

W 66 minucie spotkania padła upragniona bramka dla BKS. Autorem jej był Halkowicz, który po dobrym podaniu Rudyka pewnie pokonał bramkarza Polonii. Radość ze zdobycia gola przyćmiła kontuzja barku u jednego z piłkarzy BKS. Po nieszczęśliwym upadku do szpitala został odwieziony kapitan bolesławieckiej drużyny – Nitarski. Od momentu zdobycia gola mecz znacznie się ożywił.

W 75 minucie BKS zdobył drugą bramkę. Tym razem podawał Halkowicz, a bramka zapisana została na konto Węgłowskiego. W tym meczu mogły paść jeszcze kolejne bramki, jednak piłkarze BKS nie zdołali wykorzystać okazji do ich strzelenia.

Dobre spotkanie rozegrali, bardzo aktywny i widoczny w tym meczu Halkowicz, oraz bramkarz Przykłota, który do końca spotkania zachował czyste konto. Ostatecznie BKS Bolesławiec pokonał na własnym stadionie Polonię Trzebnica 2:0.

Zobacz także

Serwis piłkarski