Będzie Bolesławiecki Budżet Obywatelski?

Będzie Bolesławiecki Budżet Obywatelski?
fot. Krzysztof Gwizdała To kolejna kwestia, jaką poruszono w czasie grudniowej sesji Rady Miasta Bolesławiec.
istotne.pl piotr roman, budżet, arkadiusz krzemiński, sesja rm

Zanim doszło do głosowania nad projektem uchwały budżetowej (przypomnijmy – rajcy byli jednogłośni), szefowie klubów radnych Forum, Ziemi Bolesławieckiej i PiS oraz Platformy Samorządowej przestawili stanowiska swoich klubów. Arkadiusz Krzemiński z Platformy Samorządowej: – Po zapoznaniu się z projektem budżetu na 2016 r. oraz opinią Regionalnej Izby Obrachunkowej klub radnych Platformy Samorządowej postanowił zaopiniować go pozytywnie, będziemy głosowali za. Uważamy, że budżet jest skonstruowany poprawnie technicznie i merytorycznie, jednak życzymy sobie, żeby w przyszłości był on bardziej obywatelski – stawiamy tu nacisk na konsultacje społeczne oraz budżet obywatelski – a mniej prezydencki.

Arkadiusz KrzemińskiArkadiusz Krzemińskifot. GA

Piotr Roman: – Wielokrotnie realizujemy zadania wskazywane przez radnych i mam nadzieję, że są to tak naprawdę zadania wskazane przez obywateli. Uwzględniliśmy w budżecie optymalnie maksymalną ilość wniosków radnych, i to tych składanych przez cały rok, a nawet w poprzednich latach. Nie zgadzam się z tym, że ten budżet nie jest proobywatelski. Zwłaszcza w tej kadencji, w której mamy okręgi jednomandatowe i państwo radni musicie w dużo większym stopniu, i państwo to robicie, liczyć się z tym, co mówią bardzo konkretni mieszkańcy.

Chcielibyście mieć większy wpływ na budżet Bolesławca?
tak
88.89
nie
11.11
nie interesuje mnie to
0

– Nie jest to może budżet naszych marzeń – kontynuował prezydent. – Ale jest to budżet bardzo konkretny, będący efektem pracy naprawdę bardzo, bardzo wielu osób.

P. Roman podkreślił też, że magistrat wnikliwie analizuje interpelacje rajców: – Jeśli jest tak, że radni optują za czymś wielokrotnie, i to nie jeden radny, ale więcej, to znaczy, że sprawa jest ważna. A my zawsze musimy dokonać wyboru, bo w rok nie da się zrobić wszystkiego, nie ma na to szans. Zresztą gdyby tak było, moglibyśmy wszyscy pójść na zasłużoną emeryturę.

Piotr RomanPiotr Romanfot. GA

I dodał, że brał kiedyś udział w telekonferencji z burmistrzami miast w Stanach Zjednoczonych. I kiedy amerykańskich włodarzy zapytano o budżet obywatelski, stwierdzili, że nie widzą potrzeby wprowadzania go, bo u nich cały budżet jest taki.

Tego typu budżet funkcjonuje natomiast w wielu miastach Polski (np. w Legnicy): w budżecie samorządu wyznacza się jakąś kwotę, po czym ludzie zgłaszają zadania, które mają zostać wykonane w jej ramach. A potem odbywa się głosowanie. – I to jest dobre, jeśli chodzi o pobudzanie aktywności obywatelskiej – zaznaczył prezydent – ale z drugiej strony to zaprzecza tezie samorządności lokalnej, bo samorządność lokalna jest po to, aby budżet był obywatelski.

I podkreślił: – Nie rezygnuję z wprowadzenia budżetu obywatelskiego, jestem za tym. Mimo tych wątpliwości, o których państwu powiedziałem. My bardzo intensywnie obserwujemy doświadczenia miast, które wprowadziły budżety obywatelskie. I mamy bardzo dobre przykłady i bardzo złe. Ostatnio duże problemy pojawiły się we Wrocławiu. Ale dobre doświadczenia są w Sopocie. My chcemy jeszcze chwileczkę poczekać z wprowadzeniem tego budżetu po to, żeby uniknąć błędów. Po etapie dużej aktywności, niemalże euforii, w miastach, które wprowadziły taki budżet, przychodzi moment ogromnego rozczarowania, bo okazuje się, że zadanie jest źle policzone – jak we Wrocławiu: przyjęto je do realizacji, a wyszło na jaw, iż będzie ono dużo droższe – albo że system głosowania był niesprawny i można było tworzyć swoiste grupy lobbingu, które miały niewiele wspólnego z opiniami mieszkańców, za to dbały o interesy bardzo konkretnych grup społecznych, chcących coś
wywalczyć w imię swoich, bardzo partykularnych interesów.

I zapewnił: – My dojdziemy do budżetu obywatelskiego.

Do tematu wrócimy.