Grozili sporem zbiorowym, a potem się z tego wycofali

Grozili sporem zbiorowym, a potem się z tego wycofali
fot. MZK Bolesławiec Część związkowców z Miejskiego Zakładu Komunikacji żądała podwyżek o 500 zł. 80 proc. załogi MZK w tej sprawie poparło... zarząd spółki.
istotne.pl mzk

Do niecodziennej sytuacji doszło w Miejskim Zakładzie Komunikacji w Bolesławcu. Cała sprawa zaczęła się 6 października br., kiedy to do Andrzeja Jagiery, prezesa MZK, wpłynęło pismo od związkowców z NSZZ „Solidarność”, którzy w czterech punktach przedstawili swoje żądania (najważniejszym z nich była kwestia 500-zł podwyżek).

– Związkowcy z „S” ani u mnie nie byli, ani ze mną nie rozmawiali, ani nie pytali o nic. Przyszło tylko pismo o wszczęciu sporu zbiorowego – mówi w rozmowie z „ii” Andrzej Jagiera.

Zarząd miejskiej spółki zwrócił się do „Solidarności” o doprecyzowanie żądań (niektóre punkty były bardzo ogólne).

Tymczasem lwia część załogi, bo aż 48 osób (czyli 80%), wystosowała pismo do prezydenta Bolesławca, w którym odcięła się od „S”. W dokumencie mowa jest m.in. o tym, że NSZZ „Solidarność” nie konsultował z pracownikami MZK treści swoich żądań i że ci ostatni stanowczo protestują przeciwko tym działaniom związku zawodowego.

Efekt? „S” wycofała swoje żądania. 15 października sprawa rozwiązała się sama. Co ciekawe, na początku października zakładowa „S” liczyła 16 członków, teraz liczy już tylko 12. Czterech członków się z niej wypisało.

– Załoga poczuła się zmanipulowana – ocenia A. Jagiera. – Oczywiście, każdy by chciał 500 zł podwyżki, tylko trzeba mieć na względzie to, czy to jest możliwe do zrealizowania.

I dodaje: – Mamy układ zbiorowy, podpisany przez oba związki zawodowe, który reguluje wszystkie sprawy płacowe. Zawsze się znajdzie ktoś, kto czuje się niezadowolony. Ale systemy płacowe są tak skonstruowane, żeby było w miarę sprawiedliwie.

– Moja załoga wykazała dużą dojrzałość – kontynuuje prezes. – Operujemy pewnym budżetem. Jeśli wypracujemy jakieś środki, to możemy sobie pozwolić na określone ruchy płacowe.

Warto dodać, że w tym roku kierowcy MZK dostali średnio ok. 170 zł podwyżki, a pozostali pracownicy – 113 zł. – Cieszę się, że doszło do rozsądnego rozwiązania tej sprawy – dodaje Andrzej Jagiera. – Działalność Miejskiego Zakładu Komunikacji rekompensowana jest pieniędzmi Urzędu Miasta, a to są środki, które trzeba wydatkować z dużym rozsądkiem.