Kutuzow w mieście ceramiki

Kutuzow w mieście ceramiki
fot. Robert Bezak Dolny Śląsk w swojej historii był nawiedzany przez wojska, często obce i wrogie, oraz przez różnych władców.
istotne.pl historia, muzeum ceramiki, napoleon, paweł skiersinis, michaił kutuzow

Jednym z ostatnich wielkich tego świata był cesarz niemiecki Wilhelm II Hohenzollern, który kilkakrotnie odwiedził Zamek Kliczków jako absolutny miłośnik polowań.

Dolnośląska kraina posiada również w swojej historii epizod z kampanii napoleońskiej, która dość mocno odcisnęła swoje piętno, a francuskie wojska przemaszerowały wzdłuż i wszerz przez Śląsk. Sam Napoleon Bonaparte także zaszczycił te ziemie swoją obecnością, ale dziś przyjrzymy się innej, mniej przyjaznej nam, Polakom, osobie.

Czy mówi Wam coś nazwisko Kutuzow? Michaił Kutuzow – feldmarszałek, dowódca rosyjskich wojsk i książę smoleński.

To właśnie on ruszył w pościg za Napoleonem i jego armią, gdy ten wycofywał się, pokonany, z mroźnej, nieprzyjaznej rosyjskiej ziemi. A co ów feldmarszałek robił w Bolesławcu?

Przede wszystkim właśnie ścigał armię francuską wraz ze swoimi wojskami, ale zacznijmy od początku.

W drugiej połowie kwietnia 1813 r. Michaił Kutuzow wraz z carem Aleksandrem I, po krótkim pobycie w Chojnowie, dawnym pruskim Haynau, rusza dalej w kierunku Zgorzelca (Görlitz). Zatrzymują się oni jednak jeszcze na chwilę w Bolesławcu (Bunzlau), gdzie zostaje odprawiona specjalnie dla znakomitych gości msza w obrządku prawosławnym.

Już w Chojnowie Kutuzow czuje się źle, słabnie z godziny na godzinę, ale lekceważy swój stan. Każe przynieść sobie kiszonych ogórków i tą oto kuracją próbuje podreperować swoje wątłe zdrowie.

Po wyjeździe z Bolesławca na wysokości kaplicy św. Anny, która znajduję się obecnie za cmentarzem Kutuzowa, w kierunku Brzeźnika, feldmarszałek czuje się już bardzo źle i nie może kontynuować podróży. Cały kondukt zawraca do Bolesławca. Kutuzow był człowiekiem już dość mocno po sześćdziesiątce. Ranny podczas jednej z bitew, stracił jedno oko, a jego postura była mocno otyła.

Po powrocie do Bunzlau został ulokowany w domu majora Fryderyka von Markta. Gdy mieszkańcy Bolesławca dowiedzieli się o tak znanym i zacnym gościu w swoim mieście, postanowili ulżyć choremu w cierpieniu – ulicę przed domem, w którym mieszkał, wyłożyli słomą, aby wytłumić brzęk i stukot metalowych obręczy drewnianych kół wozów. Choć w taki sposób chcieli bolesławianie zapewnić księciu spokój.

Do chorego wezwano lekarzy, jednak ci już niewiele mogli pomóc. Michaił Kutuzow zmarł 28 kwietnia 1813 r. na tyfus. W tamtych czasach nie było skutecznego lekarstwa na tę zakaźną chorobę. Dopiero w latach 20. XX w. polski biolog, profesor z Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie Rudolf Weigl wynalazł skuteczną szczepionkę przeciw tej chorobie.

Śmierć Kutuzowa była owiana tajemnicą. Nie chciano, aby wieść rozeszła się wśród rosyjskiej armii, co mogło skutkować spadkiem gotowości do walki. W końcu zmarł wielki dowódca i bohater Rosji, który przepędził Napoleona. Z tym nie do końca się zgodzę. Owszem, Kutuzow był dobrym strategiem i działał niekonwencjonalnie, ale pamiętajmy, że ogromny wpływ na klęskę Napoleona w Rosji miała zima i ogromne mrozy, które dziesiątkowały francuską armię.

Po zabalsamowaniu ciała Kutuzowa złożono je w trumnie mistrza Jenkiego i wywieziono z miasta 9 maja 1813 r.

Legenda głosi, że przy konającym Kutuzowie czuwał i pojednał się z nim sam car Aleksander I, który za życia nie był mu przychylny i odnosił się do niego z dystansem. Nie jest jednak to prawdą. Car nie towarzyszył mu przy jego ostatnich chwilach, natomiast odwiedził chorego jego sojusznik, król pruski Fryderyk Wilhelm III.

Ze śmiercią Michaiła Kutuzowa związana jest też inna legenda. Otóż w okolicy kaplicy św. Anny, tuż przed nią, na wzgórzu, w miejscu, w którym Kutuzow źle się poczuł i powrócił do Bolesławca, postawiono monument ku jego pamięci. Legenda głosi, że pod obeliskiem pochowano serce feldmarszałka, który pragnął, aby ono zagrzewało do walki rosyjskich żołnierzy.

Niestety, historia ta, szczególnie przypominana w okresie II wojny światowej, aby podnieść morale radzieckich żołnierzy, walczących na tych terenach, nie jest prawdą. Pod pomnikiem Kutuzowa, owszem, mogła się znajdować mała, cynowa trumienka z jego organami wewnętrznymi, wyjętymi podczas balsamowania ciała. Czy znajduje się ona tam dalej? Tego nie wiadomo.

Możliwe, że Rosjanie po opuszczeniu Polski zabrali i tę „pamiątkę” po Kutuzowie. Tego nie dowiemy się już nigdy.

W Bolesławcu przy ulicy Bolesława Kubika stoi po dziś dzień żeliwny, czarny – ze złotymi literami – obelisk ku czci feldmarszałka. Pomnik ten ustawiono pierwotnie na bolesławieckim rynku w 1819 r., aby upamiętnić wielkiego wodza i stratega. Jednak w 1893 r., gdy stosunki niemiecko-rosyjskie pogorszyły się, przeniesiono monument w bardziej ustronne miejsce, w okolice miejskich plant. Oczywiście, decyzja ta była podyktowana względami innymi niż polityczne, a mianowicie miało to usprawnić ruch w centrum miasta…

Kutuzow w mieście ceramikiKutuzow w mieście ceramikifot. Robert Bezak

Dziś zarówno pomnik Kutuzowa z dostojnymi lwami w mieście, jak i obelisk na wzgórzu nadal stoją i przypominają o obecności Kutuzowa. Przy tym drugim na obrzeżach miasta zlokalizowano cmentarz żołnierzy radzieckich – 7 Korpusu Pancernego Gwardii oraz 31 Dywizji Piechoty. Obok pomnika Kutuzowa, ustawiono inny – upamiętniający sierżanta Zajcewa, który podczas II wojny światowej zasłonił własnym ciałem wylot z bunkra, umożliwiając swoim kolegom jego szturm.

Zaskakujące jest to, że postać Michaiła Kutuzowa była wielbiona w ZSRR, a przy jego pomniku zlokalizowano sowiecki cmentarz. Przecież Kutuzow posiadał arystokratyczne pochodzenie, służył w carskiej armii. Nie przeszkadzało to jednak władzom radzieckim. Pewnie dlatego, że wielkie narodowe sukcesy warto pamiętać, bez względu na przynależność polityczną.

W 1946 r. z inicjatywy pułkownika Armii Czerwonej Aleksandra Ipatowa w polskim już Bolesławcu powstało Muzeum Kutuzowa, zlokalizowane w budynku obecnego Muzeum Ceramiki (przy ulicy Kutuzowa).

Muzeum istniało do 1991 r. i posiadało w swoich zbiorach m.in. sofę, na której zmarł feldmarszałek. Według radzieckich statystyk, przez cały okres działalności odwiedziło je 1,5 miliona zwiedzających. Jeśli te dane są prawdziwe, to, owszem, liczba ta może robić wrażenie.

Pamiętajmy jednak, że Kutozow to jedynie postać historyczna, która miała swój życiowy epizod w mieście ceramiki. Zarówno ulica, jak i żeliwny obelisk przypominają nam o czasach kampanii napoleońskiej, a sam Kutuzow był wrogo nastawiony do wszystkiego, co polskie.

Paweł Skiersinis


Paweł SkiersinisPaweł Skiersinisfot. archiwum autora

Autor jest blogerem, pasjonatem historii, a szczególnie dziejów Dolnego Śląska i Polski. Dlaczego Dolny Śląsk? Jak sam mówi: – A czemu nie? Najciekawsza jest historia wokół nas, dotycząca nas samych i naszych przodków.

I dodaje: – Staram się przedstawiać historię z innej strony, w sposób ciekawy, nie typowo książkowy, pełen suchych dat i faktów. Prezentowane przeze mnie artykuły dotyczą faktów, których nie znajdziemy w podręcznikach i znanych publikacjach. Losy Dolnego Śląska są niewątpliwe ciekawe i pasjonujące, warto zatem czasem poświęcić im choć krótką chwilę.