Picasso Xsara czy Pablo?

Picasso Xsara czy Pablo?
fot. Krzysztof Gwizdała O funkcjonowaniu pamięci o artystach w popkulturze i o sławie Picassa
istotne.pl sztuka, picasso

Jak funkcjonuje w popkulturze pamięć o artyście? Czy nazwisko Picassa byłoby rozpoznawalne, gdyby nie użyto go w nazwie nowego modelu Citröena? Czy byłoby znane, gdyby o jednym z jego związków nie napisano skandalizującej książki?

Turyści zwiedzający muzea Picassa we Francji najczęściej wymieniali trzy rzeczy, które kojarzą im się z artystą. „Panny z Awinionu”, gołąbek pokoju i opinia, że był zły dla kobiet, które go kochały. To dziś definicja artysty.

„Panny z Awinionu” – prostytutki z ulicy Avinion w Barcelonie, to obraz, który wstrząsnął światem artystycznym, wyznaczył nową epokę. Gołąbek pokoju był genialnym znakiem firmowym. Opinię oprawcy kobiet wyrobiła Pablo jedna z jego partnerek, Françoise Gilot, w książce opisującej ich wspólne lata. Niektóre opisane tam sceny małżeńskie były długo pożywką dla brukowców.

„Panny z Awinionu” powstały w 1907 roku. Picasso mieszkał w dzielnicy Montmartre w Paryżu w przybudówce z drewna, tak źle skleconej, że przy większych podmuchach wiatru skrzypiała i kołysała się jak stara łajba. Tak też została nazwana: bateau (statek) Lavoir (pralnia). Mieszkanie i centrum spotkań artystów skojarzyło się poecie Maxowi Jacobowi z pralniami na statkach, których wiele było w tym czasie na Sekwanie. Podczas tworzenia „Panien…” Picasso zamknął się w pracowni i dopiero po skończeniu obrazu pokazał go przyjaciołom. Wspominają to, jak operację na otwartym mózgu. Nic nie mogło po zobaczeniu pracy Picassa zostać takim, jakim było. Nie tylko w sztuce, ale i w życiu. Opinie zszokowanych artystów nie wyrażały bezgranicznego zachwytu. Malarz Braque, później tworzący wraz z Picassem w tym samym stylu, powiedział po obejrzenia „Panien…”: „To tak jakbyś nam kazał jeść pakuły i zapijać je naftą”.

Nowy prąd, nazwany przez krytyków kubizmem, był atakowany i wyśmiewany. W „Kabarecie Starszych Panów”, w jednym ze skeczów, Michnikowski gra malarza-kubistę. Dumny ze swojego dzieła – portretu kobiety a la Picasso – jest niemile rozczarowany, kiedy jego muza wychodzi z obrazu i okazuje się, że nie jest piękną modelką, która mu pozowała, ale pokraką, którą namalował. Wyśmiewanie artystów, którzy przestali być naturalni i zdradzili piękno, było na porządku dziennym. Kubizm nie podobał się nikomu, bo nie miał się podobać. On zmieniał zasady ujmowania rzeczy, obalał święte stereotypy i dzięki temu dał wolność artystom w tworzeniu poza utartymi schematami.

Gołąbka pokoju Picasso namalował na serwetce w restauracji obok hotelu Monopol przy ulicy Świdnickiej we Wrocławiu. Jako członek francuskiej Partii Komunistycznej przyjechał do Polski w 1948 roku na Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju. Podobno otrzymał za swojego gołąbka Nagrodę Lenina. Podczas pobytu w Polsce zwiedził również odbudowywaną Warszawę, zachwycając się nowym miastem powstającym z popiołów. W niewykończonym mieszkaniu przy ulicy Deotymy namalował kredką warszawską syrenkę z młotkiem w dłoni zamiast miecza. Tłumy wycieczek przychodziły obejrzeć dzieło słynnego artysty. Właściciele lokalu prosili o przeniesienie rysunku, w końcu ich prośby doprowadziły do jego skutecznego zmycia ze ściany.

Po 1955 roku w Polsce Picasso był niekwestionowanym idolem, na jego wystawy ustawiały się kolejki. Fenomenem polskim było wzornictwo przemysłowe nazwane „pikasy” – linie przecinające się nieregularnie, geometryczne plamy w ostrych kolorach, były symbolem nowoczesności. Zdobiły sukienki, torebki, firanki, a nawet malowidła na ścianę.

Podczas pobytu w Krakowie Picasso kupił swej ukochanej partnerce Françoise Gilot i ich synkowi zakopiańskie kożuszki. Sportretował ją ubraną w ten kożuszek. Obraz nosi tytuł: „Kobieta w fotelu”. Już wtedy nie działo się miedzy nimi dobrze. Françoise nie mogła wybaczyć Picasso, że redagowanie depeszy z Polski powierzył swojemu szoferowi, i że opuścił ją na tak długo, kiedy ich synek miał zaledwie czternaście miesięcy.

Pięć lat później odeszła od Picassa. Powiedziała, że nie jest w stanie dłużej wytrzymać z „historycznym zabytkiem”. Dwanaście lat później opublikowała książkę pełną pikantnych szczegółów z ich dziesięcioletniego związku.

„Nikomu, nawet wrogom nie życzę mojej sławy” – skarżył się Pablo swojemu przyjacielowi. Z książką Françoise i z jej wizją wspólnego związku walczył uparcie, angażując adwokatów i żądając usunięcia całego nakładu. Kiedy przegrał, zadzwonił do byłej kochanki, pogratulował jej, mówiąc, że zawsze podziwiał zwycięzców. Może po to wydała książkę, by znów się nią zachwycił, gdy jej ciało nie było już dla niego ponętne i wybrał młodszą od siebie o 45 lat partnerkę.

Picasso kochał kobiety i pragnął być przez nie kochany. Wielbił je, a one pozwalały mu tworzyć. Pierwszą była Bella Chelito – tancerka, gwiazda teatrów paralelo w Barcelonie, uważana za prekursorkę striptizu. Gdy ją zobaczył, zafascynowany, po powrocie do domu nie zasnął, dopóki nie namalował z dobrej setki portretów ponętnej artystki. Miał przymus tworzenia. Przyjaciele mówią, że rozglądał się wokół i powtarzał „To trzeba namalować”.

Wszystkie kobiety Picassa znamy z portretów, jakie im namalował. Jego kobiety to Fernanda Olivier z czasów Bateau Lavoir. Ewa Guel, tragicznie zmarła wielka miłość Picassa. Żona Olga Koklowa, z którą zapoczątkował swoją przygodę z teatrem i zaczął tworzyć scenografie. Maria Teresa Walter i Dora Maar, z którymi praktycznie żył w jednym czasie. François Gilot oraz Jacqueline Roque – żona i ostatnia partnerka, która chyba nigdy nie otrząsnęła się po jego śmierci i popełniła samobójstwo sześć lat później.

Czy Picasso byłby zmartwiony tym, że rozpoznajemy go głównie po symbolach popkultury, a jego fascynacje kobietami przesłania ponura wizja niszczyciela z ksiązki Gilot? Możliwe, że nie. Jedna z jego opinii na temat śmierci artysty, jaką wypowiedział, a dotyczyła ona malarza Henri Matissa, brzmiała: „Martwy Matisse mnie nie interesuje”.

Zapraszamy do przesyłania swoich komentarzy. Jeśli mają Państwo własne przemyślenia na temat sławy Pabla Picassa, jego sztuki i jej rozpoznawalności, albo chcą Państwo przekazać swoje sugestie autorce, prosimy wpisywać opinie. Najciekawsze opublikujemy.

Grażyna Hanaf