Nastolatki uprawiają seks

Nastolatki uprawiają seks
fot. Krzysztof Gwizdała Felieton o braku edukacji seksualnej w szkołach i powszechnej zmowie milczenia na temat istnienia środków antykoncepcyjnych.
istotne.pl seks

Prawdopodobnie instruktor brazylijskiej sztuki walki z Bolesławca miał kontakty seksualne ze swoją niepełnoletnią podopieczną. Gruchnęło, buchnęło, wrocławskie Fakty pofatygowały się do nas i zrobiły o tym materiał. Sensacyjny, bo jest podejrzenie, że czternastolatka uprawiała seks. Jeżeli seks nastolatków w Bolesławcu jest sensacją, to może nią być również wschód i zachód słońca w mieście ceramiki. Ale wątpię, czy zainteresujemy tym jakieś ogólnopolskie media.

Pomyślałam sobie, po obejrzeniu materiału w Faktach, że jednak te nastolatki to robią. Choć brak edukacji seksualnej w szkołach, powszechna zmowa milczenia na temat istnienia środków antykoncepcyjnych, by nie rozbudzać chuci milusińskich oraz społeczny wysiłek ukrycia tematu seksu niepełnoletnich powinien wreszcie dać jakiś efekt. Pewnie to jeden odosobniony wypadek wśród ochrzczonych w Kościele Rzymsko-Katolickim nastolatków, które żyją we wstrzemięźliwości seksualnej, tak jak ich rodzice, też katolicy, żyli w ich wieku.

Czyżby było tak, że choć dzielnie odpieramy antyludzką edukację rozpusty, konsumpcyjne podejście do seksualności człowieka i całą tę fałszywą tolerancję dla dewiacji, to i tak dzieciaki edukują się same metodą prób i błędów? Czy to możliwe, że po kryjomu i pod presją potępienia społecznego, wchodzą w dorosłe, seksualne życie w wieku 14 lat?!

Kolejne rządy decydują, że edukacja seksualna nie jest nikomu potrzebna, a wręcz szkodliwa i uciekają od tematu. „Brak odgórnego przykazu, powszechne kłopoty finansowe szkół i lęk przed mniej lub bardziej urojoną pruderyjnością rodziców wyeliminował praktycznie lekcje uświadamiające ze szkół. (…) Panuje jakaś ogólna niemoc, jakiś nie do końca zrozumiały lęk przed tym, by nie narazić się bogobojnym rodzicom, księżom z parafii, rządowi? Bóg jeden raczy wiedzieć, przed czym dokładnie.” pisze Anna Lissewska, edukator seksualny o swoich zawodowych doświadczeniach. A opinia ta pochodzi sprzed trzech lat. Dziś jest jeszcze gorzej.

Kościół od lat walczy z prezerwatywą, choć ma wiele poważniejszych wrogów, niż kawałek lateksu. W książce, swoją drogą świetnej i potrzebnej katolikom, „Seks jakiego nie znacie. Dla małżonków kochających Boga.”, zakonnik Ksawery Knotz przedstawiając stanowisko Kościoła, pisze bardzo nowocześnie i odważnie o tym, że prezerwatywy niszczą prawdziwą miłość, bo „Decyzja użycia prezerwatywy nie rodzi się pod wpływem chwili, impulsu, ale jest podjęta w pełni świadomie, z namysłem, staje się zaplanowaną opcją życiową.”. Czy nie o to modlą się rodzice? By ich nastolatki podczas burzy hormonów nie szły za impulsem, ale pomyślały i działały w pełni świadomie? Niech się więc modlą, by miały zawsze, czy to chłopak, czy dziewczyna, prezerwatywę w kieszeni.

O antykoncepcji hormonalnej, postępowy zakonnik pisze już bez ogródek, że to pigułka śmierci. Która młoda katoliczka łykać będzie pigułki śmierci i jakiego szoku dozna, gdy przez przypadek odkryje, że jej mama robi to regularnie?

I naprawdę, pomimo tych wszystkich wysiłków, te nastolatki nadal robią Rzeczy, Których Imienia Nie Wolno Wymieniać?

Udając, że temat nie istnieje, rodzice zamieniają się w kłębek nerwów, gdy widzą, że słodziutki Jaś i niewinna Małgosia dostają wypieków na twarzy, a ich oczy zachodzą mgłą na widok atrakcyjnego kolegi czy koleżanki z klasy. Niby przychodzą do siebie tylko się uczyć, ale jakoś wtedy rodzic nie spieszy się z wyjściem na działkę i zostawieniem pociech samych w domu. Dlaczego? Przecież seks nastolatków nie istnieje. Nie trzeba im mówić ani o pigułkach, ani o prezerwatywach. Wystarczy tylko nie zwariować z obawy, że narobią głupstw i liczyć na to, że się uda i dziecka nie będzie. I lepsze ma być takie działanie zapobiegawcze, czy jednak o tych gumkach napomknąć i wyplewić grządki spokojnie w piękny słoneczny dzień?

I czy nie warto zerwać z tą obłudną zmową milczenia, z tym wmiataniem problemu pod dywan i zacząć dbać o nasze, wspólne zdrowie seksualne? Chodzi o to, by żyć w prawdzie, bo prawda czyni wolnym.

Grażyna Hanaf