Strażnik miejski nie chce odpuścić Bogusławowi N.

Strażnik miejski nie chce odpuścić Bogusławowi N.
fot. Marcin Zabawa Prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie bolesławianina, który awanturował się ze strażnikiem miejskim w Jeleniej Górze. Funkcjonariusz odwołał się od tej decyzji.
istotne.pl straż miejska, bogusław nowak, jelenia góra, awantura

Zimą zeszłego roku były radny Bogusław N. pojechał na spotkanie z Januszem Palikotem do Jeleniej Góry i źle zaparkował samochód. Problem z zaparkowaniem aut na nieodśnieżonej drodze miała większość uczestników spotkania. Samochody blokowały ulicę i interweniowała Straż Miejska.

Między bolesławianinem a strażnikami doszło do awantury. Jeden z nich, Marcin J., oskarżył Bogusława N., że podczas manewrów autem celowo przejechał mu po nodze. W skutek tego strażnik miał stracić równowagę, przewrócić się, uderzyć w głowę oraz doznać urazów kręgosłupa i kolana. W połowie grudnia 2010 roku zostało wszczęte dochodzenie w tej sprawie.

Jeleniogórski portal napada na bolesławianina

Sprawa była niezwykle medialna, bo dotyczyła nie tylko byłego radnego, ale też niedawnego kandydata na prezydenta Bolesławca. Bolesławianie już następnego dnia po zdarzeniu dowiedzieli się o wydarzeniu z lokalnego portalu z Jeleniej Góry.

Artykuł „Strażnik miejski potrącony przez polityka z Bolesławca” był bardziej paszkwilem oskarżającym bezpardonowo mieszkańca Bolesławca, niż relacją ze zdarzenia. Anonimowy autor przedstawił tylko wersję strażników i zacytował komendanta Straży Miejskiej w Jeleniej Górze. Ten stwierdził, że było to umyślne, dwukrotne potrącenie funkcjonariusza.

Prowokacja czy urażona ambicja?

– Działania Bogusława N. nie miały znamion czynu zabronionego – poinformowała nas Violetta Niziołek, rzeczniczka jeleniogórskiej prokuratury. – Prokurator uznał, że strażnik Marcin J. poniósł uszczerbek na zdrowiu poniżej siedmiu dni. Nie zamyka to oczywiście drogi poszkodowanemu do procesu cywilnego. Strażnik złożył zażalenie do sądu, a sąd może nie podzielić naszych racji – dodaje Niziołek.

Wersja Bogusława N. została potwierdzona przez prokuraturę, ale strażnik wydaje się być nieustępliwy i dochodzi wciąż swoich praw. Pikanterii całej sprawie na pewno dodaje fakt, że bolesławianin, kandydując na prezydenta, postulował zlikwidowanie Straży Miejskiej w Bolesławcu. Był to jeden z punktów jego programu wyborczego.

Konfrontacja ze strażnikami w obcym mieście została odczytana przez część bolesławian jako osobisty uraz byłego radnego do funkcjonariuszy. Strażnicy z Jeleniej Góry pewnie nie mieli pojęcia, komu kazali przestawić samochód. Może właśnie to było główną przyczyną tej awantury.

(informacja: Grażyna Hanaf)