Roman i Nowak: kolejna awantura na sesji

Roman i Nowak: kolejna awantura na sesji
fot. Krzysztof Gwizdała Sprzeczka dotyczyła restauracji „Starówka”. Nowak skrytykował rzeczniczkę prasową Agnieszkę Geront, a Roman pogroził mu.
istotne.pl piotr roman, sesja, restauracja, bogusław nowak, starówka, integer

Najwięcej zamieszania na środowej sesji Rady Miasta wywołała interpelacja radnego Bogusława Nowaka. Pytał mianowicie o restaurację „Starówka”. Mówił, że obecny najemca płaci niższy czynsz, niż poprzedni najemca sprzed kilku lat. Radny pytał też, czy szykuje się jakaś sprzedaż tego lokalu. To zdenerwowało prezydenta Piotra Romana. Wywiązała się kłótnia. Nowak zarzucił Romanowi, że potrafi działać na szkodę mieszkańców, a rzeczniczka miasta wie tyle, co zje. Prezydent Roman protestował i mówił, że Nowak działa pod wpływem zawiści w stosunku do konkurencji.

Skrócony zapis kłótni poniżej.

Kto bardziej potrafi rozwścieczyć swojego przeciwnika?
Bogusław Nowak
75.16
Piotr Roman
24.84

Bogusław Nowak: – Moja interpelacja dotyczy naszej kiedyś wspaniałej restauracji „Starówka”. Lokal został wynajęty firmie Integer kilka lat temu. Mówiono o tym, że będziemy mieli prawdziwą restaurację w mieście. Nie wiem, na czym polegała wtedy polityka Urzędu Miasta, pana prezydenta. Poprzedni właściciel płacił 6,5 tys. zł dzierżawy. Miasto wynajęło za 2,5 tys. zł. I dzisiaj mamy w pięknym miejscu restaurację pod tytułem „Świat kurczaka”. Zwróciło mi na to uwagę wielu ludzi. Nie wiem, dlaczego prace konserwatorskie ruszyły właśnie od tego budynku? Czy przedsiębiorstwo Integer szykuje się do pierwokupu tego lokalu płacąc tak niską dzierżawę?

Piotr Roman: – Stawka, którą płaci Integer, jest taką samą stawką, którą płacił poprzedni najemca. Jest to 5,34 zł. Została ona wylicytowana w drodze przetargu. Poza Integerem nikt się nie zgłosił. Pan od pięciu lat opowiada niestworzone historie, jak to Roman z Integerem załatwili. Mówił to pan pani rzecznik i mi. Są świadkowie na to. Pan po prostu sugeruje mi przestępstwo. Nie jest moją winą, panie radny Nowak, że pan do tego przetargu nie przystąpił i że pan nie wiedział. Pan mnie informował, że pan nie wiedział. Natomiast pani rzecznik twierdzi, że pan wiedział. Po prostu pan nie wystartował, bo pan miał jeszcze na głowie budowę tej restauracji, która jest jakąś konkurencją, która stanowi jakiś element pejzażu gastronomicznego. Ja nie rozumiem skąd ta pana zawiść, jako restauratora do firmy Integer. Bo ja słyszę od pięciu lat, że Integer kupił to nielegalnie, że ktoś się z kimś dogadał, że ktoś wziął pieniądze za to. Panie radny, nieprawda. Nieprawda. Każdy w tym przetargu mógł wziąć udział. […] Ja jeszcze nie skończyłem. Niech pan mi nie przerywa. Ja mówię za długo po to, żeby pan w końcu zrozumiał. Bo pięć lat tłumaczenia panu nie wystarczyło, może trzeba następnych pięciu lat. Jeśli pan myli funkcję radnego z funkcją właściciela lokalu gastronomicznego i próbuje pan załatwić jakiś swój prywatny interes, to proszę bardzo. Ale ja chcę, żeby wszyscy to usłyszeli, że Integer był zawsze dla pana konkurencją. Zawsze. Pan zawsze narzekał na Kliczków. Pan twierdził, że dostali ten lokal po znajomości. Jeśli dalej tak pan uważa, to proszę skierować sprawę do prokuratury. A ja wtedy skieruję drugą sprawę związaną z wnioskiem o zniesławienie.

Bogusław Nowak: – Ja nie mam zamiaru się z panem kłócić. Nie sprowokuje mnie pan teraz następnymi insynuacjami. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że w mieście ogólna opinia na temat szafowania pewnymi lokalami jest taka, jaka jest. Ja tę opinię słyszę, ja uszu w kieszeni nie noszę. Próbuję zadawać panu pytanie, żeby uzyskać odpowiedź. Ludzie mówią to, co mówią, a pan odpowiada. Proszę tutaj bez żadnych insynuacji. Jeśli chodzi o lokale, był taki lokal przy Komuny Paryskiej, który był swego rodzaju antykwariatem. Właścicielom w jakiś sposób zablokowano dalsze prowadzenie tego biznesu. Zapyziały, zagrzybiony lokal, ze starym piecem kaflowym wynajmowało miasto temu państwu za dwa tysiące złotych. W momencie kiedy miasto próbowało podwyższyć cenę na 2,5 tys. zł ci ludzie zrezygnowali. Tak samo jest z lokalem pani Krystyny Juszkiewicz. Nie można było się w żadne sposób dogadać, bo pan prezydent Piotr Roman zawsze ma swoje jakieś „ale” i według prawa i sprawiedliwości w tym kraju potrafi zaszkodzić wielu mieszkańcom. Ten lokal „Starówka” jest przykładem ewidentnym zmarnowania 500 m2 w Rynku. Był przetarg, ale przetargi w Polsce wiadomo…

Piotr Roman: – Proszę powiedzieć jak wyglądał ten przetarg…

Bogusław Nowak: – Nie proszę pana. Tak samo jak mi pan sugeruje, że pani rzecznik prasowa Geront coś wie na ten temat. Myślę, że pani rzecznik prasowa, tak ją obserwując w mieście i na sesjach, to ona wie tyle, co zje. Jej nie ma nigdzie.

Piotr Roman: – Brawo, brawo. Proszę to zaprotokołować.

Bogusław Nowak: – Jeśli tak panu powiedziała rzecznik prasowa. Bo ja nigdy do niej tego nie powiedziałem. Nigdy.

Piotr Roman: – Pan powiedział gorsze rzeczy do niej.

Janina Piestrak-Babijczuk: – Ja przepraszam bardzo. Narusza się powagę sesji.

Piotr Roman: – Te dwie rzeczy trzeba wyjaśnić. Bo to jest kolejne źródło plotek. Pani rzecznik była pana przyjaciółką, teraz już nie jest. To że chce się pan wyżyć, jakieś kompleksy, to jest pana sprawa. Jeśli chodzi o antykwariat, to ta pani przychodziła nawet do mnie i dziękowała za pewne rzeczy.

Janina Piestrak-Babijczuk: – Kończę już, kończę. Okazuje się, że parę interpelacji trwa dużej, niż ważne uchwały. Nie będziemy tu rozważać, czy pani rzecznik ma ładne szpilki, czy nie.

Piotr Roman: – Bardzo pana proszę, żeby pan więcej nie obrażał moich urzędników, bo to naprawdę może dla pana się źle skończyć. Bardzo źle.

Bogusław Nowak: – Ja jako radny nie pozwolę sobie w kaszę dmuchać.