Bolesławieckie kuchnie widmo

Bolesławieckie kuchnie widmo
fot. Grażyna Hanaf Internauci alarmują w sprawie bolesławieckiej firmy wykonującej kuchnie. Właściciela, który pobrał zaliczki, nie można namierzyć.
istotne.pl kuchnie, jagoda, szafex

Firma meblowa miała siedzibę w kilku miejscach: na Kubika, Zgorzeleckiej, a ostatnio na ulicy Garncarskiej. Sprzedawała i montowała głównie kuchnie, ale wykonywała też szafy wnękowe i inne meble. Właściciel firmy był przez klientów różnie oceniany. Jedni byli zachwyceni i polecali go znajomym. Inni krytykowali za opóźnienia w realizacji zamówienia, ale przymykali na to oczy.

Firma od jakiegoś czasu miała podobno kłopoty finansowe, ale tonąć zaczęła dopiero w zeszłym roku. W marcu 2010 roku na policję zgłosił się klient, któremu właściciel firmy nie zrealizował zamówienia i nie zwrócił zaliczki. – Po zbadaniu sprawy nie wszczęliśmy postępowania, bo firma funkcjonowała i nie było to oszustwo, a niezrealizowanie warunków umowy. W tej sytuacji klient mógł wnieść sprawę cywilną do sądu – mówi Adrianna Szajwaj, rzecznicka bolesławieckiej policji.

Na początku 2011 roku z budynku firmy zniknął szyld. Sklep nie obsługuje już klientów. Na internetowych forach pojawiły się wpisy osób, które straciły kontakt z właścicielem i nie widzą szans na odzyskanie wpłaconych mu zaliczek.

Siedziba firmySiedziba firmyfot. Grażyna Hanaf

Jedną z ostatnich kuchni, o której wiemy, firma wykonała w sierpniu 2010 roku. Właściciel spóźnił się z montażem o tydzień. W ramach przeprosin przyniósł butelkę koniaku. Zachwycona robotą klientka poleciła go swojej koleżance. Ta umowę podpisała w listopadzie. Wpłaciła 8 tys. zł zaliczki. Zamówiła kuchnię, dwie szafy wnękowe oraz meble do przedpokoju. Wykonanie mebli wyceniono na 15 tysięcy. Było to znacznie mniej niż proponowali inni sprzedawcy. Ostatnią informację na temat swojego zamówienia otrzymała nasza Czytelniczka SMS-em 27 stycznia. Właściciel obiecał przyjść następnego dnia, by wziąć wymiary na szafę wnękową. Nie przyszedł, a na forum internetowym pisali już inni czytelnicy zaniepokojeni jego zniknięciem.

Inny klient znał tę firmę od dawna. Jego rodzice byli zadowolonymi z zamawianych w niej mebli. Sam kupił lakierowaną kuchnię. Chciał, by dorobiono mu do niej barek. Wpłacił 700 złotych. Termin realizacji minął 10 stycznia 2011 roku. Właściciel przestał odpowiadać na jego telefony. Nasz Czytelnik mówi, że może wiele zrozumieć, że przyjąłby też wyjaśnienie, że właścicielowi powinęła się noga i barku nie jest w stanie wykonać. Chce tylko odzyskać swoje pieniądze. Czuje się oszukany.

Prawdopodobnie jest więcej osób, które chciałyby zwrotu wpłaconych zaliczek. W sklepie od czasu do czasu pojawia się znajomy właściciela, ktory wie, że niektóre zlecenia są realizowane. Podobno z niektórymi klientami właściciel firmy wciąż jest w kontakcie.

Wszystkim tym, którzy nie mają takiego szczęścia, a mają niezrealizowane umowy, polecamy wpisywanie się na forum pod tym tekstem. To może ułatwić kontakt z innymi klientami, którzy są w podobnej sytuacji.

(informacja Grażyna Hanaf)