Świąteczna walka OtoBolca

Świąteczna walka OtoBolca
fot. Krzysztof Gwizdała Dwa lokalne portale stanęły w świąteczne szranki. Walczyły o to, na którym ukaże się tekst o tegorocznym Świątecznym Kiermaszu Ceramicznym z większą ilością błędów. Po zaciętej walce wygrał… lepszy?
istotne.pl bolec.info, język polski, ortografia, grażyna hanaf, felieton, wfp

Mamy takie dwa portale lokalne, na których piszące osoby należą prawdopodobnie do Tajnego Związku AA (Anonimowy Analfabeta). Państwowe Wydawnictwo Naukowe ściga ich listem gończym, a język polski jest dla nich rzadko używanym narzeczem. Jeden portal jest wydawany w Krakowie, przez mieszkankę Lwówka Śląskiego, drugi należy do Wrocławskiej Fabryki Prasowej. Niektórzy naukowcy i językoznawcy śledczy podejrzewają spisek przeciw mieszkańcom Bolesławca. Podobno chodzi o osłabienie w bolesławianach znajomości ojczystego języka. Kiedy czytający oba portale przestaną się w końcu orientować w gramatyce i ortografii języka polskiego, zostaną deportowani jako cudzoziemcy, a ich ziemie i domy przejmą mocodawcy obu obcych stron internetowych.

Do potyczki na tekst o większej liczbie błędów doszło podczas opisywania tegorocznego Świątecznego Kiermaszu Ceramicznego. Na portalu z Krakowa już w pierwszym zdaniu wiadomości udało się zrobić błąd ortograficzny: „Żywa szopka, przedstawienia teatralne, wspólne kolendowanie […]”.

Dziennikarka portalu z Wrocławia zrobiła na początku jedynie małą, nieistotną wręcz, literówkę: „Od godzin porannych w bolesławieckim Rynku trwa kolędowanie oraz Bożonarodzeniowy Kiermasz Ceramiczny »Tradycje Bożego Narodzenia« zogranizowany przez BOK – MCC”. Ale udało jej się chociaż wprowadzić w błąd czytelnika, bo kolędowano nie rano, lecz po południu.

Zachęcony pierwszym zdobytym punktem za ortografię pisarz z krakowskiej strony zaatakował fantazyjnym i pozbawionym sensu nawiasem w środku zdania: „W bolesławieckim rynku, już tradycyjnie, stanął kiermasz ceramiczny (i nie tylko, wiele ciekawych rzeczy można kupić) oraz żywa szopka i scena, na której na bolesławian czekało wiele atrakcji!” I osiągnął efekt zdezorientowania czytelnika, który za „chińskiego boga” nie dowie się, czy oprócz „kiermaszu ceramicznego” postawiono na Rynku coś jeszcze, czy też może – oprócz wielu ciekawych rzeczy – można było kupić też sporą liczbę nieciekawych.

Zawodniczka z wrocławskiej strony walnęła z bekhendu oczywistą oczywistością, że „doskonałym prezentem, jak zapewniają sprzedawcy jest bolesławiecka ceramika”. Ale szybko się zorientowała, że to za mało, by wygrać. Dlatego uciekła w „czysty nonsens” (z ang. pure nonsense).

Nieświadomy jej nowej broni dziennikarz na usługach Krakowa zabłysnął akapitem o politycznym klimacie: „Punktualnie o 17:00 rozpoczęła się zasadnicza część Bolesławieckiej Gwiazdki Życzliwości. Prezydent Bolesławca Piotr Roman wraz z kilkoma urzędnikami, m.in. Ewą Lijewską-Małachowską, dyrektor BOK-MCC i Kornelem Filipowiczem, nowym wiceprezydentem, łamali się opłatkiem z mieszkańcami Bolesławca. Mimo bardzo niskiej temperatury na bolesławieckim rynku zgromadził się prawdziwy tłum!” Możliwe, że autor zasugerował częste zbieranie się sztucznego tłumu przy takich okazjach. Ale tym zajęły się już odpowiednie służby.

Wysłanniczka wrocławian uznała to za ugryzienie komara i wytoczyła swoją tajną, absurdalną broń. Opisała – z lekkim wyrzutem, ale i z nadzieją na cud – dwa bliżej nieokreślone zwierzątka z żywej szopki: „Brązowa Marta i czarny Harnaś jak do tej pory nie przemówiły jeszcze do dzieci. Mimo tego cieszą się powodzeniem u maluchów”.

Przeciwnik jeszcze się nie poddawał i spreparował zakręcone zdanie: „Podczas gdy prezydent rozdawał mieszkańcom opłatek na scenie odbył się spektakl w wykonaniu uczestników pracowni teatralnej BOK pt. »Opowieść wigilijna«, który zakończył sobotnią część imprezy”. Można to czytać jednym tchem, jeśli ktoś ma pojemne płuca i nabierze odpowiednio dużo powietrza. Nie można jednak dowiedzieć się, gdzie był prezydent, gdy rozdawał opłatek. Ale można zgadywać albo zrobić sondę na stronie (i zastąpić nią w końcu tę, w której głosuje się na swój ulubiony kolor).

Mistrzyni czystego absurdu z Wrocławskiej Fabryki Prasowej wyciągnęła asa z rękawa. I, z niewytłumaczalnego dla zwykłego człowieka powodu, umieściła dyrektorkę BOK-MCC w stajence: „W stajence czuwa nad zwierzętami jak i całym kiermaszem – Ewa Lijewska Małachowska, dyrektor BOK – MCC w Bolesławcu”.

Dzięki temu zdaniu palma zwycięstwa odbiła Wrocławskiej Fabryce Prasowej. Tylko język polski poniósł kolejną bolesną porażkę w nierównej walce z autorami informacji na obu portalach.

Grażyna Hanaf