Agresywny ojciec trzylatka

Agresywny ojciec trzylatka
fot. sxc.hu Cristinica Wracamy do sprawy. Świadkowie potwierdzili, że ojciec był wulgarny i agresywny wobec swojego dziecka. Jeden z nich opowiada, jak udało mu się zatrzymać mężczyznę na miejscu zdarzenia.
istotne.pl carrefour, ojciec, agresja

Pisaliśmy o tym zajściu w materiale „Agresywny ojciec w markecie”. Zdarzenie miało miejsce w niedzielę (28 sierpnia) i zrelacjonował je nam naoczny świadek.

Prawdopodobnie podpity ojciec 3-letniego chłopca zaczął wyzywać synka w bardzo wulgarny sposób. Przy wyjściu ze sklepu, według słów świadka, ojciec miał kopnąć malucha, bo ten nie chciał wyjść ze sklepu i zatrzymał się przy kolorowych samochodach.

Ochrona sklepu nie zareagowała na tę sytuację, mimo prośby jednej z klientek, by powstrzymać w jakiś sposób agresywnego mężczyznę. Ojciec z synem wyszli z pasażu. Świadek twierdzi, że ochroniarz odmówił interwencji, tłumacząc, że nie ma obowiązku wychodzić z budynku sklepu i interweniować na zewnątrz.

Kobieta nie wiedziała, co stało się na zewnątrz sklepu, ale po chwili agresywnego ojca na teren pasażu wepchnął inny mężczyzna. Właśnie ten mężczyzna zgłosił się do naszej redakcji i opowiedział, jak zareagował na zachowanie agresywnego ojca.

Uderzył o filar, założył dźwignię

Artur w niedzielę wybrał się do sklepu z koleżanką. Wchodzili do środka, kiedy minął ich agresywny ojciec z synkiem. – Zauważyłem mężczyznę, który mówił do dziecka „Idź, chuju, bo ci przypierdolę” – opowiada Artur. – Kiedy wychodzili przez rozsuwane drzwi, ojciec kopnął dziecko w nerkę. Chciałem zareagować natychmiast, ale moja koleżanka mnie powstrzymała – dodaje.

W sklepie było poruszenie, ktoś mówił, by wezwać policję, ale nikt się specjalnie nie kwapił do interwencji. Artur zauważył, że na hasło „policja” ojciec zaczął się oddalać. Wtedy postanowił wkroczyć do akcji.

– Uznałem, że trzeba tego mężczyznę zatrzymać do przyjazdu policji – opowiada. – Podszedłem do tego ojca i stanąłem przed nim, lekko go popychając do środka sklepu. Ale on chciał mnie odepchnąć, przejść obok. Wtedy chwyciłem go za gardło i pchnąłem na filar, który znajduje się przed wejściem do Carrefoura. Założyłem mu dźwignię i wepchnąłem na teren sklepu.

Wtedy dopiero zareagowała obsługa supermarketu. Zadzwonili na policję i zgłosili… dwóch bijących się mężczyzn na terenie sklepu.

Bohater agresorem

Artur wpychał na siłę agresywnego ojca do sklepu, całą scenę zauważył klient marketu, który właśnie nadjechał. Dla niego sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. W jego ocenie to Artur napadł na niewinną osobę i postanowił domniemanej ofierze pomóc. – Zaczął krzyczeć, bym puścił zatrzymanego faceta – opowiada Artur. – Obroniła mnie kobieta, która widziała, jak ojciec znieważał swoje dziecko. Wyjaśniła szybko, że to ja pomagam, a agresywny jest mężczyzna, którego zatrzymałem.

Agresywnego ojca udało się umieścić w pokoju-izolatce, gdzie oczekiwał na przyjazd policji. Klient, który podejrzewał Artura o atak na niewinną ofiarę, przeprosił go, kiedy poznał całą historię

– Policja niezbyt się spieszyła moim zdaniem – mówi Artur. – Zaglądałem od czasu do czasu do pomieszczenia, gdzie siedział ojciec. Według mnie czuć było od niego alkoholem.

Kiedy policjanci przyjechali, zabrali ojca do samochodu. Wraz z nim do auta wsiadły też dzieci. Artur obserwował całą sytuację, bo bardzo zależało mu na losie chłopca i dziewczynki. – Myślałem, że ich wiozą do ośrodka opiekuńczego – mówi Artur. – Chciałem też złożyć zeznania, czekałem z dowodem osobistym. Dopiero z artykułu na Istotne.pl dowiedziałem się, że byłem świadkiem, który uciekł i nic nie chciał powiedzieć.

Według słów Artura, ojciec, zapytany o to, czy kopanie dzieci jest dla niego normalne, miał odpowiedzieć, że jak zasłużą, to kopie całą swoją trójkę.

Świadkowie zeznali, rodzina jest pod kontrolą

To podczas zbierania materiałów do napisania artykułu rzeczniczka policji dowiedziała się o agresywnym zachowaniu ojca w stosunku do dzieci. Interwencja, jaką podjęli policjanci w niedzielę miesiąc temu, dotyczyła dwóch dorosłych mężczyzn, którzy na terenie supermarketu wszczęli bójkę.

Skontaktowaliśmy się z naszymi świadkami, namawiając ich do zrelacjonowania zajścia na komendzie policji. Dzięki ich informacjom ruszyła procedura mająca na celu ochronę dzieci w tej rodzinie.

W miejscu zamieszkania pojawił się dzielnicowy, który zebrał wszelkie informacje od sąsiadów o rodzinie agresywnego ojca. Niestety opisy, jak się zachowuje na co dzień wobec dzieci, potwierdziły, że w rodzinie dochodzi do przemocy. Założono więc niebieską kartę. A rodzina jest monitorowana.

Czy to zmieni podejście ojca do własnych dzieci? Z pewnością pozbawi go pewności, że jest bezkarny, a z własnym dzieckiem może zrobić, co tylko zechce. Smutne jest to, że jego synek i córka, czekając na ojca pod supermarketem, sprawiali wrażenie, według słów świadka, jakby kopanie i poniżanie słowne były zupełnie normalnym zachowaniem dorosłego wobec dziecka. – Pytały się mnie, gdzie zaprowadziłem tatusia – mówi Artur. – Nie bały się, nie tęskniły za ojcem. Po prostu wyglądało to tak, jakby lżenie ich i kopanie nie było powodem, by ojca ukarać.

(informacja: Grażyna Hanaf)