Zaplątani w rodziców

Zaplątani w rodziców
fot. Krzysztof Gwizdała W kinie Forum będzie grany poranek na bis: disnejowska bajka „Zaplątani”. To nie jest tylko słodka historyjka dla dzieciaczków. To kolejna baśń, która dorosłym mówi więcej niż dzieciom.
istotne.pl kino, felieton, zaplątani

Jest kilka takich bajek, które robią wrażenie bardziej na dorosłych niż na dzieciach. Te ostatnie świetnie się na seansie bawią, kiedy towarzyszący im rodzic przeżywa katharsis. Widziałam i słyszałam o paru ojcach, którzy płakali w kinie na trzeciej części „Toy story”.

Andy, bohater „Toy Story”, właściciel zabawek, jest nastolatkiem i wyjeżdża z domu na studia. Musi rozstać się z zabawkami. Tak opowie tę historię dziecko. Dorosły widzi, że Andy rozstaje się z czymś o wiele bardziej cennym: z dzieciństwem. I kiedy decyduje się na końcu filmu oddać swoją ukochana zabawkę, cowboya Chudego, innemu dziecku, wiemy, że dzielnie poradził sobie z pierwszym krokiem ku dojrzałości i dorosłości. Niby bajeczka, a ile w tym filozofii i życiowej mądrości.

Dla mnie taką wyjątkową bajką dla dorosłych są „Zaplątani”. Historia Roszpunki, małej księżniczki o złotych włosach, to historia o tym, jak złe i skomplikowane bywają relacje dziecka z rodzicem. I jak rodzice mogą się okazać przybranymi macochami i ojczymami, którzy dla swoich egoistycznych celów skazują dziecko na wieczną izolację.

Roszpunka jest magiczna, ma włosy, które podczas czesania przywracają czeszącemu młodość. Z tego powodu dziewczynka wykradziona została rodzicom przez złą wiedźmę. Kobieta wychowuje Roszpunkę oszukując ją, że jest jej matką. Dzięki temu, że dziecko darzy oszustkę bezgraniczną miłością, może ona zamknąć je w wieży, by nigdy nie odkryło swojej wartości i nie dorosło. Bo wtedy pozbawiłoby wiedźmę jedynej rzeczy, na której jej zależy – urody.

Wykorzystywana i traktowana jak przedmiot dziewczynka dorasta w zamknięciu, aż zjawia się… przystojny jak książę złodziejaszek, który zakochuje się w niej, mimo że dziewczyna na dzień dobry zdzieliła go patelnią.

Takich współczesnych Roszpunek jest trochę na świecie. I to obu płci. Przykładem mogą być Dorosłe Dzieci Alkoholików (osoby, które dorastały w rodzinach z problemem alkoholowym), które tylko po terapii potrafią spojrzeć na siebie, jak na wartościowe osoby, a nie przedmioty, z których czerpano siłę i miłość przez wiele lat, nie dając nic w zamian.

Inne Roszpunki i Rozszpunkowie z „dobrych domów” wybierają z kolei pracę, partnera, studia w oparciu o niewypowiedziane życzenia rodziców, podejmują tylko zgodne z rodzicielskimi standardami decyzje dotyczące własnego życia. Albo ukrywają swoje prawdziwa ja, grając przed rodzicami kogoś innego, niż są w rzeczywistości.

I nigdy żaden z tych fałszywych rodziców nie uwolni dziecka z zamkniętej wieży. Ani nie powie o darze, który dziecko posiada. Każda Roszpunka i Roszpunek musi wydostać się z zamknięcia sam. Fajnie, jeśli pojawi się jakiś książe (księżniczka). Ale życie to nie bajka. Najczęściej radzić z ucieczką trzeba sobie samemu.

I chyba dlatego perypetie bajkowej Roszpunki tak nas wzruszają i tak nam zależy, by jej historia skończyła się dobrze. Historia jest doskonale napisana i wyreżyserowana. Dan Fogelman otrzymał za ten scenariusz nominację do nagrody Annie – animowanego Oskara. Maciej Stuhr jako Flynn jest uroczym rzezimieszkiem, który podbije serce niejednej mamy. Tato nie rozczaruje się Roszpunką, a dziecko obejrzy mądra bajkę.

Poranek na bis, sobota, 10 września, godz. 12:15.

Grażyna Hanaf