Umieć patrzeć władzy na ręce

Umieć patrzeć władzy na ręce
fot. Krzysztof Gwizdała Nieodpowiedzialni amatorzy, którzy nie mają pojęcia, czym jest dziennikarstwo, bawią się w tropienie nieistniejących afer. I w mało zabawny sposób podważają uczciwość starosty bolesławieckiego (na zdjęciu powyżej).
istotne.pl cezary przybylski, bolec.info, marcin marczewski, bernard łętowski

Dziennikarz Bernard Łętowski będzie prawdopodobnie przepraszać za wpis na swoim blogu. Kilka dni temu zaprezentował tam opinie dotyczące konkursu na opracowanie planu i kosztorysu kampanii reklamującej Bory Dolnośląskie. Konkurs zorganizował starosta bolesławiecki.

Bernard Łętowski był sceptycznie nastawiony co do możliwości wykonania tego planu w pół miesiąca (takie były warunki konkursu). Sam przyznał, że jest laikiem w tej dziedzinie, ale mimo to udowadniał, że trzeba mieć sztab fachowców, ekspertów i mieć bardzo dużo różnych danych, by taki kosztorys sporządzić. Po swoim długim wywodzie, jak to trzeba się napracować nad dokumentem, oczekiwał od czytelników odpowiedzi, czy nie jest przypadkiem tak, że ktoś wcześniej miał wiedzę o konkursie, pracował nad ofertą od dawna i teraz wyeliminuje konkurencję przed startem?

Nie był to materiał dziennikarski, więc nie wymagał rzetelnego sprawdzenia. Jednak fragment tekstu Łętowskiego razem z linkiem do jego bloga pojawił się pod innym tytułem na lokalnym portalu Bolec.Info. Tym razem, zamiast niewinnego tytułu wymyślonego przez Łętowskiego, pojawił się inny, bardzo ostry w wymowie: „Konkurs, który wygra firma kolegi starosty?”.

Po kilku dniach konkurs rozstrzygnięto. Firma, która wygrała, nie tylko nie ma żadnych powiązań z Cezarym Przybylskim – starostą bolesławieckim, ale jako komercyjny koncern nigdy nie utrzymywała się z państwowych pieniędzy. Najatrakcyjniejszą cenowo ofertę zaproponowała spółka Axel Springer, wydawca m.in. dziennika „Fakt”. I jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie od pracownika Axel Springer, przygotowanie takiego planu nie wymaga wiele czasu ani sztabu ludzi, a firma świadczy takie usługi.

Okazało się więc, po sprawdzeniu wszystkich tropów i opcji, że nie było najmniejszego powodu, by podejrzewać starostę o nieuczciwość. Co więcej, konkurs ogłoszono po to, by wszelkie działania związane z projektem były przejrzyste dla obywateli.

W rozmowie z nami starosta Cezary Przybylski powiedział, że rozważa możliwość wystąpienia na drogę sądową wobec redakcji Bolec.Info. Marcin Marczewski, który odebrał redakcyjny telefon, powiedział, że tytuł wymyślił jeden z redaktorów i nie powie, który konkretnie. Zapytany wprost, czy redakcja zamierza przeprosić za sugerowanie, że w starostwie jest kumoterstwo, zachęcił jedynie do ponownego przeczytania tekstu. Podkreślił też, że nie czuje się zobowiązany do odpowiedzi na to pytanie.

Nasuwa się wniosek. Patrzeć władzy na ręce też trzeba umieć. Nie może tego robić pierwszy lepszy pasjonat dziennikarstwa.

Należy jednocześnie zauważyć, że zbytnie pobłażanie nierzetelnym amatorom, jakie prezentują nasi politycy i urzędnicy, prowokuje do powyższych działań. Jeśli poważni politycy będą nadal kokietować tego typu portale, dadzą im przyzwolenie do tworzenia niesprawdzonych, nierzetelnych, nic niewnoszących wiadomości. Szkodliwość tych informacji polega na tym, że nie są tworzone po to, by odkryć jakieś nieprawidłowości, tylko po to, by uderzyć w jedną czy drugą osobę dla taniej sensacji.

(informacja redakcja ii)

Zobacz także

BIP Powiatu Bolesławieckiego – Ogłoszenie o konkursie oraz informacje o rozstrzygnięciu