Pracownica chce wytoczyć proces Carrefourowi

Pracownica chce wytoczyć proces Carrefourowi
fot. Carrefour Dyrektor sklepu kazał swojej podwładnej w pół godziny rozładować dwie ciężkie palety z towarami. Kobieta wróciła do domu i straciła przytomność. Ma uraz kręgosłupa. Sprawa prawdopodobnie znajdzie swój finał w sądzie.
istotne.pl wypadek, praca, carrefour, proces

Ewelina Schweizer ma półtora metra wzrostu. Waży niewiele ponad 50 kg. Chucherko, jak mówi pan Jakub, który próbował jej pomóc tego feralnego dnia.

Cała historia rozegrała się 31 października, dzień przed Wszystkimi Świętymi. W sklepie Carrefour panował ogromny ruch. – Pracowałam na hali z kolegą z mojego działu [napojów – przyp. red.], robiliśmy, co do nas należy. On woził ciężary, a ja pomagałam mu wykładać towar. Codzienność w moim przypadku. Już od siedmiu lat – opowiada pani Ewelina.

Pracę kończyła o 14:00. – Nie wyrobiliśmy się. Zostały dwie palety dla naszego kolegi, który przychodził do pracy na drugą zmianę – mówi kobieta. Około 13:30 w dziale napojów pojawiła się menedżerka, która przekazała pani Ewelinie polecenie dyrektora sklepu. Pracownica usłyszała, że ma wyłożyć obie palety i że ma to zrobić sama. – Powiedziała, że jeśli nie wykonam tego polecania, dyrektor zwolni mnie z pracy – relacjonuje pani Ewelina. – Wystraszyłam się.

Według niej, każda z palet ważyła przynajmniej 600 kg. Rozładowała je. Przez moment pomagał jej pan Jakub (imię zmienione). Przez moment, bo oboje podejrzewali, że dyrektor może ich obserwować za pomocą monitoringu. – Robiłam to bardzo szybko. Starałam się przestrzegać przepisów BHP, ale czułam straszną presję. Nie byłam sobą. Miałam tylko jeden cel: wykonać polecenie – podkreśla pani Ewelina.

– W pewnym momencie poczułam ból w plecach. Nie wiedziałam, co się dzieje. Spuchłam z wysiłku. O 14:14, kiedy horror się skończył, weszłam do szatni. Nie chciałam po drodze spotkać dyrektora. Bałam się, że wręczy mi wypowiedzenie – dodaje.

Potem po kobietę przyjechał mąż. – Wsiadłam do auta. Ale już ledwo z niego wysiadłam – opowiada. – W domu straciłam przytomność. Nie mogłam się ruszyć.

fot. Czytelnik

Pani Ewelina trafiła do szpitala. Dostała serię zastrzyków. Chirurg stwierdził, że doznała urazu przeciążeniowego kręgosłupa. – Nigdy wcześniej nie miałam problemów z kręgosłupem – podkreśla. – Do tej pory bardzo lubiłam tę pracę. Ale tego, co mi się przytrafiło, nie życzę nikomu. Jak można tak potraktować wieloletniego pracownika?

– Od samego rana zasuwaliśmy – opowiada pan Jakub. – Dla mnie, faceta, wyłożenie tak dużej palety to ogromny wysiłek, a co dopiero dla takiego chucherka. I to jeszcze w pół godziny – dodaje i zaznacza, że nic takiego by się nie stało, gdyby palety zostały rozładowane dopiero po 14:00.

Ewelina Schweizer przyznaje, że atmosfera w pracy zaczęła się psuć, kiedy przyszedł nowy dyrektor (około dwa miesiące temu). Jak mówią inni pracownicy sklepu (rozmawialiśmy o tym z dwoma), ich szef bywa apodyktyczny, wywiera presję na podwładnych, a nawet nie odpowiada na „dzień dobry”. – Absolutnie się nie nadaje na to stanowisko – mówi pani Martyna (imię zmienione).

Oficjalne stanowisko firmy Carrefour

Z dyrektorem sklepu nie udało nam się skontaktować. W ubiegłym tygodniu był na szkoleniu we Wrocławiu. Menedżerka działu od razu odesłała nas do rzecznika firmy w Warszawie. W mailu do naszej redakcji Maria Cieślikowska, dyrektor ds. komunikacji zewnętrznej i PR Carrefour Polska, napisała:

Z relacji przełożonych wiemy, że polecenie, które zostało wydane pani Ewelinie, nie wymagało od niej naruszania jakichkolwiek norm. Pracownica dostała polecenie uzupełnienia towaru na półkach. Z uwagi na to, że jest to mały sklep, polecenie dotyczyło uzupełnienia max. 4 zgrzewek wody półtoralitrowej, pakowanej po 6 sztuk oraz max. 15 sztuk wody w pojemnikach 5 litrowych. Ze względu na fakt, że na półkach nie mieści się więcej towaru, więc zadanie było całkowicie wykonalne, a pracownica miała na zadanie pół godziny. Nie było także potrzeby przewożenia palet z większą ilością towaru niż ta, która miała być wyłożona.

Poszkodowana jest doświadczonym pracownikiem, przeszła okresowe szkolenie BHP i zna przepisy dotyczące wykonywanych przez nią obowiązków służbowych, zaś indywidualne predyspozycje każdego pracownika nie są niestety znane pracodawcy i nie jesteśmy w stanie przewidzieć reakcji zdrowotnej każdej osoby. Dlatego też, mając na uwadze możliwości wystąpienia różnych okoliczności zewnętrznych podczas wykonywania pracy, np. gorsze samopoczucie i wolniejsze wykonanie polecenia, wszyscy pracownicy wiedzą, że w przypadku konieczności zostania dłużej można rozliczyć czas, o który został przedłużony jego dzień pracy, w innym dniu, przychodząc później lub rozliczając nadgodziny.

Z zebranych dotychczas faktów chcielibyśmy stwierdzić, że podczas wykonywania przez pracownicę powierzonego zadania nie zostały przekroczone normy BHP i przyjęte normy. Podczas wykonywania obowiązków pracownica nie skarżyła się także na żadne dolegliwości i nie sygnalizowała żadnego problemu.

Równocześnie czujemy się także w obowiązku poinformować, że pracownica ta znana była z tego, że często odmawiała wykonania obowiązków służbowych, uważając, że na jej stanowisku lidera w dziale napojów nie powinna wykonywać zadań polegających na układaniu towaru na półkach. Zwyczaje panujące w sklepie polegały jednak na tym, że w sytuacji, gdy było dużo pracy, zajęć takich podejmowały się osoby wyższe od niej stanowiskiem. Polecenie dot. uzupełnienia towaru na półkach wydał P. Ewelinie najpierw dyrektor sklepu, po jej odmowie wykonania polecenia i stwierdzeniu, że „może to zrobić następna zmiana”, dyrektor poprosił o zajęcie się tą sprawą menedżerki sklepu, która raz jeszcze przekazała polecenie pracownicy.

Równocześnie jednak informujemy, że sprawa ta cały czas jest przez nas szczegółowo badana. Czekamy na oświadczenie lekarskie, które odpowie nam na pytanie, czy uraz, jakiego doznała nasza pracownica, jest urazem nagłym, który wystąpił wskutek działania czynnika zewnętrznego, czy też nie. Oświadczenie takie pozwoli nam na dalsze działania i postępowanie zgodnie z obowiązującym prawem.[...]

Na końcu oświadczenia dyrektor Cieślikowska wyraziła ubolewanie z powodu „niedyspozycji Pani Eweliny Schweizer”.

– Jeśli byłam złym pracownikiem, to czemu w październiku dostałam 10-procentową premię? – pyta retorycznie pani Ewelina.

Co dalej?

Kobieta zapowiada, że jeśli zdarzenie z 31 października nie zostanie uznane za wypadek przy pracy, złoży pozew do sądu pracy i wytoczy koncernowi Carrefour proces cywilny.

Do sprawy wrócimy.

(informacja ii)