Wstydź się, kobieto!

Wstydź się, kobieto!
fot. Krzysztof Gwizdała Do miasta przyjechali chippendalesi. Czarni! Zelektryzowało to wszystkich, ale z różnych powodów. Oberwało się najbardziej kobietom zainteresowanym tancerzami. Zaatakowali je i panowie i panie.
istotne.pl imperium, chippendales

Obecne na show dziewczyny powinny się wstydzić. Przed wujkami, mężami, chłopakami, ojcami, braćmi i sąsiadami. Możliwe też, że przed kolegami z pracy i szefami.

Mam złą wiadomość. Zainteresowane kobiety się nie wstydzą. A wasze oburzenie mają dokładnie w wypiętym i zgrabnym tyłku chippendalesa.

Wbijanie kobiet w poczucie winy, że okazały swoje zainteresowanie innym, a na dodatek, lepiej zbudowanym facetem, powinno być karalne. Najlepiej grzywną obowiązkowo wydawaną na biżuterię, ciuchy lub kosmetyki dla poszkodowanej.

Edukacja seksualna została zamieniona w Polsce na przystosowanie do życia w rodzinie, co wbija Polki w coraz gorszy stereotyp: matki i żony albo dziwki. Nie ma nic pomiędzy. Nie istnieje przy tym model: męża i ojca albo dziwkarza. Jeśli chodzi o płeć brzydką mamy szeroki wachlarz możliwości.

Jak świat światem istnieją wspaniałe i kochające kobiety, których seksualność jest mocna i intensywna. Nauczono nas, krzywdzącego je przekonania, że są przez to wulgarne i że to nie przystoi. Więcej, zabrania się okazywania im swojej seksualności, pod groźbą kary wykluczenia ze społeczności przyzwoitych i moralnych!

Latem mieliśmy w Bolesławcu słynną dzbanową aferę. Kobiety, które ośmieliłyby się pokazać topless podczas Gliniady, oceniano równie negatywnie. Komentarze przeciwników były chamskie i prymitywne.

To jeszcze jeden dowód na to, że nie potrafimy rozmawiać o ludzkiej seksualności. Nie mówiąc już o kobiecej. Przy tak dużej dostępnej wiedzy na ten temat, ciągle tematem tabu jest manifestowanie pożądania przez kobiety.

A co się naprawdę działo na widowni w Imperium podczas występu? Były tam kobiety, które oglądały występ tańcząc, głośno krzycząc i bawiąc się nieskrępowanie na całego. Niektóre weszły na scenę, niektóre zostały i obserwowały z daleka. Niektóre komentowały w różnych słowach wygląd mężczyzn. Było bardzo zwyczajnie i normalnie. Nie ma się czego wstydzić. Ani czym przerażać. Jest bowiem poważniejszy problem, który narasta nam i nikt nie chce się z nim zmierzyć.

Nie promuje się w Polsce partnerstwa i porozumienia między ludźmi w związku. Kobietę i mężczyznę wbija się w sztywne ramy uwierających ról. A gdyby zamiast potępiać kobiety, nauczyć się nazywania naszych emocji? Zwłaszcza tych dotyczących uczuć trudnych, jak miłość, pożądanie, wstyd, zazdrość oraz strach przed porzuceniem?

A gdyby zamiast anonimowego postu o upadłych kobietach, mężczyzna nauczył się mówić o tym, co go dręczy? Chociażby o tym, że boi się jej zdrady, bo zostanie przez samców zniszczony i upokorzony. I nawet nie ochroni go jej miłość, bo ona będzie już z innym.

A gdyby panowie nauczyli się mówić, że obawiają się zmian w pracy, świecie, rzeczywistości i potrzebują wsparcia. A są nim ciepłe i kochające ramiona żony, czy dziewczyny? To co mężczyźni uważają za słabość, bo ich też stereotyp o zakazie płakania krzywdzi, kobiety uważają za atut.

A gdyby nas uczono, że świadomość tego, jakim się jest i własna akceptacja prowadzi do lepszego jakościowo życia, niż trzymanie się toksycznych stereotypów o silnych mężczyznach i świętych kobietach?

W Polsce ciągle seksualność kobiet jest nieodkrytym lądem, wokół którego narasta groza, że grasują tam demony i potwory. Szczególnie strzeże się dostępu do tej strasznej ziemi samym kobietom.

Grażyna Hanaf