Vendetta gimnazjalisty

Vendetta gimnazjalisty
fot. www.sxc.hu W czwartek po południu operator monitoringu zauważył młodzież zbierającą się na placu zabaw przy ul. Łukasiewicza. W pewnym momencie dwóch chłopców zaczęło się bić, a pozostali ich dopingowali. Nie była to jednak ustawiona bójka, ale rodzinna vendetta.
istotne.pl straż miejska, gimnazjum, bójka, przemoc

W czwartek, 18 listopada, o godzinie 14:30 operator monitoringu zawiadomił straż miejską, że na placu zabaw przy ulicy Łukasiewicza odbywa się ustawiona bójka dwóch chłopaków, których obserwuje spora grupa młodzieży. Dzięki dokładnemu opisowi strażnikom udało się ująć dwóch bijących chłopców. Okazali się uczniami jednego z gimnazjów. Zostali zaprowadzeni do dyrektora szkoły.

Zdarzenie wyglądało jak typowa „ustawka” (bójka polegająca na ustawieniu na dzień i godzinę walczących). Pisaliśmy o tej sprawie w materiale „Pyskaty Jaś, niegrzeczna Ala”. Chłopcy, ale i dziewczęta, w gimnazjach biją się o różne sprawy. Najczęściej chodzi o zdobycie przywództwa w grupie, popisania się, czasami o rewanż albo urazę. Tym razem, według informacji, które przekazali nam nauczyciele z gimnazjum, chodziło o zemstę za pobicie młodszego brata.

Jeden ze złapanych chłopców, z trzeciej klasy gimnazjum, chciał pomścić swojego młodszego brata. Do zdarzenia doszło dwa dni wcześniej. Na przerwie trzecioklasista uderzył bez powodu pierwszoklasistę. Nauczyciele natychmiast interweniowali. Sprawca został pouczony i ukarany. Starszy brat poszkodowanego, który był niezwykle wzburzony zdarzeniem, rozmawiał z pedagogiem. – Chłopca trzeba było uspakajać z piętnaście minut – mówi obecna przy zajściu nauczycielka. – Był roztrzęsiony tym, że ktoś skrzywdził jego młodszego brata. Szczególnie, że pierwszoklasista jest naprawdę cichym i spokojnym dzieckiem. Ta napaść wyprowadziła z równowagi starszego brata.

Nauczyciele i pedagog szkolny zrobili wszystko, by zapobiec wydarzeniu. Rozmawiali z dziećmi. Przeprowadzono nawet rozmowy w klasach, wyjaśniając młodzieży, że uczestnictwo i oglądanie takiej bójki jest równie złe, jak sama bójka. – Tłumaczyłam jednej z klas, że bójki wymykają się spod kontroli i bijący się mogą zrobić sobie nawzajem wielką krzywdę – wyjaśnia nauczycielka. – Oglądanie takiej bitwy jest równie złe, jak nie gorsze, od samego bicia. Ale nic nie pomogło. Przeczekali jeden dzień i umówili się na „widowisko”.

Chłopak wyzwał na pojedynek kolegę, który uderzył jego młodszego brata. Młodzież przyszła na „spektakl”. Całe zajście zostało na szczęście zauważone przez dorosłych. Czy nie dojdzie jednak do bójki po raz kolejny, tym razem w miejscu, gdzie nikt z dorosłych nie będzie mógł jej przerwać? Nie wiemy.

Według tegorocznych badań Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Bolesławcu przemocy doświadcza 75% uczniów w szkołach gminy i powiatu. Aby rozpocząć proces przeciwdziałania przemocy w szkole, trzeba zintegrować aż trzy środowiska: dzieci, szkołę i rodzinę. – Przemoc towarzyszy ludziom od zawsze – mówi Teresa Rudzińska, dyrektorka Poradni. – Wszyscy chcielibyśmy uchronić przed nią swoje dzieci. Wiedza na temat tego, jakie nasze dzieci są i jakie mają problemy, oraz tworzenie z nimi jak najlepszych relacji to początek, by zacząć minimalizować agresję w szkole, w domu i w najbliższym otoczeniu. Potrzeba też czasu na zmiany i świadomości, że są nam potrzebne.

(informacja Grażyna Hanaf)