Wyprzedaż na małolaty

Wyprzedaż na małolaty
fot. Krzysztof Gwizdała Dziś w centrum handlowym można kupić wszytko. Również miłość. Uczucia na sprzedaż mają młode i atrakcyjne dziewczyny z gimnazjum. To nowa era zakupów. Społeczeństwo konsumpcyjne stworzyło popyt na Galerianki.
istotne.pl kobieta, seks, galerianki

Dziś w centrum handlowym można kupić wszytko. Również miłość. Uczucia na sprzedaż mają młode i atrakcyjne dziewczyny z gimnazjum. To nowa era zakupów. Społeczeństwo konsumpcyjne stworzyło popyt na Galerianki.

Galerianki to w Polsce stosunkowo nowe zjawisko, o którym mówi się coraz głośniej. Między innymi za sprawą filmu Katarzyn Rosłaniec pod takim tytułem. Galerianki to nastoletnie dziewczyny, których ambicją jest skonsumowanie jak największej ilości dóbr materialnych. W galeriach handlowych i w Internecie podrywają dużo starszych i bogatych mężczyzn, którzy w zamian za usługę seksualną sponsorują im wymarzone zakupy.

W filmie Rosłaniec nieśmiała i zupełnie niemodna gimnazjalistka fascynuje się koleżanką z klasy. Milena jest pewną siebie, ubraną w najmodniejsze ciuchy przywódczynią i wprowadza dziewczynę w świat, gdzie wszystko jest na sprzedaż. Uczy ją, jak na handlowaniu sobą zarobić.

Galerianek nie można nazwać nowoczesnymi prostytutkami. To nie jest ich profesja, ani źródło utrzymania. Galerianki nie są poza nawiasem społeczeństwa. One sprostały jego konsumpcyjnym potrzebom. Pytają, jakie mają być, a społeczeństwo przekonuje, że najlepiej, by stały się luksusowym towarem. Tam gdzie jest popyt, pojawia się podaż. To czyste zasady rynku. Galerianki to wytwór konsumpcyjnego społeczeństwa.

Z sieci do realu. Zamów Galeriankę przez Internet

Michał, wykładowca na Wydziale Kulturoznawstwa Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadził własny eksperyment. Zalogował się na portalu Fotka.pl, by poznać społeczność, jaka się na nim spotyka.

Portal Fotka.pl powstał po to, by jego użytkownicy mogli wystawić się na swoistej aukcji. Liczy się tylko wykreowany wizerunek i fizyczna atrakcyjność. Zdjęcia użytkowników ocenia się w skali od 1 do 10, przesyła się różnego rodzaju wirtualne prezenty (gifty) dla najlepiej ocenianej osoby oraz wystawia się wzajemnie komentarze. Są tam również zestawienia i rankingi najpopularniejszych, czyli najatrakcyjniejszych wizualnie osób.

Użytkownicy pokazują nagie torsy, ogromne dekolty, mini spódniczki. Na zdjęciach nie zasłania się zbyt wiele. Atrakcyjne fizycznie ciało ma podniecać, bo taki wizerunek sprzedaje się najlepiej. Komentarze do zdjęć mają zawsze erotyczny kontekst, czasami bywają wulgarne, czasami zabawne:

„Przyjdź doO mniee na go .. na go.. na go .. dzine Ósmą . (( :, Beedziemy siee ruUch... ruUch... ruUch... Uu drogOwegO uCzyĆ . ; ))”

Często młode (piętnasto-, szesnastoletnie) dziewczyny zastrzegają sobie, że mężczyzna, z którym chcą się poznać, musi być dużo starszy (np. po trzydziestce). Rówieśnicy są blokowani i uważani za niedojrzałych.

– Na portalu panuje bardzo określony rytuał poznawania (podrywania) nowych osób – komentuje Czaja. – By wyjść z sieci i spotkać się w realu z wybraną dziewczyną, należy działać według konkretnego schematu.

Najpierw należy wybrankę jak najwyżej ocenić i wystawić jej publiczny, pozytywny komentarz. Najlepiej taki, który mówi o jej atrakcyjności i płomiennych uczuciach. Dzięki tym zabiegom otrzymuje się możliwość prywatnej rozmowy w sieci. Wtedy też często następuje wymiana osobistych, intymnych zdjęć. Potem znów wraca się do komplementów ale na polu prywatnym. Dobrze jest podkreślić maksymalnie jej fizyczną atrakcyjność. Przedostatnim krokiem jest otrzymanie od niej numeru gg lub Skype.

Czaja podkreśla, że na tym etapie osobistego i bezpośredniego kontaktu dziewczyny przestają być wulgarne i z demonów seksu zamieniają się w mile, sympatyczne i całkiem niewinne piętnastolatki, które mają problemy w szkole. Nie wiedzą, jak poradzić sobie z docinkami koleżanek w klasie, czy jak rozmawiać z rodzicami. I takimi właśnie problemami dzielą się z nowo poznaną osobą. Odcinają się też od swojego rozerotyzowanego wizerunku na Fotka.pl.

Ostatnim krokiem jest spotkanie w realu. Najczęściej jest to zaproszenie na imprezę. Wtedy może dojść do kontaktów seksualnych, które bywają wpisane w konwencje spotkania. To również czas na jasne określenie zasad sponsoringu. Kiedy wcześniej pojawiają się propozycje typu: doładuj mi konto pop w zamian za moje nagie zdjęcia, później mogą pojawić się droższe zachcianki.

Czaja nie uważa, że za każdym razem te dziewczyny decydują się na uprawianie seksu z nowo poznanym mężczyzną, mimo tego, że na portalu przechwalają się ilością zaliczonych partnerów w tygodniu.

Można wysnuć z tego wniosek, że w bezpiecznej przestrzeni Internetu te nastolatki bawią się w erotyczny świat dorosłych. Tak jak małe dziewczynki ubierają sukienki i buty mam oraz każą sobie malować usta szminką, tak ich starsze siostry w sieci uprawiają wirtualny seks i powielają wypatrzony z reklam i Cosmo świat dorosłych kobiet.

Jedynie czego nie robią te dziewczynki, to nie naśladują swoich rzeczywistych mam. Naśladują ich marzenia o kobiecie idealnej w świecie konsumpcji. Rodzice Galerianek nie są dla nich ani wzorem, ani autorytetem. W filmie Rosłaniec dziewczyna, która fascynuje się bywalczynią galerii handlowych, mówi swoim rodzicom, że to jej koleżanka oferująca mężczyźnie seks oralny za nowe jeansy, jest tą, która umie sobie poradzić w życiu. To ona jest jej bohaterką.

Nowa fala feminizmu, czy uzależnienie od mężczyzn?

Michał badający zachowania nastolatek na portalu Fotka.pl uważa, że są to nowe feministki. Młode kobiety pewne siebie, swoich atutów i atrakcyjności samodzielnie podrywają mężczyzn. Nie czekają biernie ze spuszczonymi oczami, aż zostaną zauważone. Komentują, blokują lub ułatwiają dostęp do swoich kont. Prowokują. Czaja uważa, że zabrały język dotychczas zarezerwowany tylko dla mężczyzn. To one mówią teraz: „Fajny tyłeczek”, „Chcę cię przelecieć”, „Ale ciacho z ciebie”.

Wygląda to jak spełniony sen feministek. Aktywne młode pokolenie kobiet, które samo bierze sprawy w swoje ręce. Świadome swoje seksualności i zdolne zamienić się w łowcę. Ale jest w tym mały haczyk.

Galerianki potrzebują mężczyzn. Finansowo są od nich uzależnione. To z tego powodu szukają starszych i bogatych partnerów. Michał wysuwa też teorię, że te wszystkie zabiegi, by być najfajniejszą laską i mieć najfajniejsze ciuchy służy jednemu celowi. Najważniejsze jest mieć faceta. Cały ten blichtr ma prowadzić do jednego, by realizować swoje szczęście w miłości. Tylko, że miłość w świecie konsumpcji polega na kupnie i sprzedaży. I tak niezależne lolitki-feministki zmieniają się w niesamodzielne kobietki desperacko potrzebujące mężczyzny, który jest dla nich jedynym dostępnym źródłem utrzymania.

Czego Czarny Lotos zazdrości Galeriankom?

Jeden z użytkowników portalu www.istotneinformacje.pl stworzył niezwykle ciekawą kreację o niku: Czarny Lotos. Wykreowana postać (Czarny Lotos) z nauczycielki jednej ze szkół powiatu bolesławieckiego przeistacza się w bizneswoman i luksusową „galeriankę”, zarządzającą hotelem w szwajcarskim kurorcie.

Czarny Lotos wyznaje te same poglądy, co omawiane dziewczyny. Najważniejszy jest bogaty kochanek, którego należy wielbić i szanować. On w zamian robi drogie prezenty. Wtedy życie kobiety zamieni się w raj.

Ciekawostką jest, że użytkownik ten pod innym, wcześniej używanym nikiem, prowadził swoistą szkołę żon. Zachęcał młode dziewczyny, by nie sprzedawały swoich młodych ciał byle jakim młokosom bez grosza przy duszy, a szukały partnera na całe życie wśród zamożnych starszych mężczyzn.

Symptomatyczne jest to, że Czarny Lotos narodził się z nauczycielki, która zamieniła się w Galeriankę. Osoba uważana dziś za wykształciucha i nieudacznika (z niemal nieistniejącym zawodowym autorytetem) desperacko pragnie zmienić się w kogoś, kto w życiu wygrywa. Czego Czarny Lotos zazdrości Galeriankom?

Galerianki mają wszystko to, co według reklam powinna mieć szczęśliwa kobieta. Młodość, urodę, najmodniejsze stroje, dodatki i gadżety oraz bogatego mężczyznę – sponsora. Nie mając obowiązków, ani uciążliwej pracy, a w zależności od tego, ilu sponsorów znajdą, mogą bez wyrzeczeń uprawiać shopping – cel konsumpcyjnego życia. Galerianki wiedzą jak się ustawić w nowej rzeczywistości, w której statut materialny jest wyznacznikiem pozycji i awansu społecznego. Dobry samochód, markowa odzież, perfumy z Sephory, to wszystko jest czytelną informacją, że w życiu się powiodło.

Kiedy mamy poinformować o naszych życiowych osiągnięciach, przede wszystkim wykazujemy zdobycze materialne.

Poniższa informacja nie wzbudziłaby zazdrości przeciętnego obywatela:
– Mój syn został mnichem buddyjskim i w jednej koszuli na zimnie, w chacie z kamieni, medytuje, by osiągnąć wyższy poziom duchowy.

Ale inny opis zasieje zazdrość w sercu każdego rodzica:
– Mój syn pracuje w dużej firmie w stolicy na kierowniczym stanowisku i jeździ zagranicznymi samochodami. Właśnie wrócił ze Sri Lanki, gdzie był na wakacjach prywatnym samolotem szefa.

Galerianki w praktyce realizują dogmat od lat przekazywany w polskich domach, że uczyć się można, ale intelektualista to życiowy nieudacznik bez grosza przy duszy. Ani rozwoju duchowego ani pracy umysłowej się nie szanuje. Ocenia się je nisko. Dyplom i obycie warto posiadać, ale przede wszystkim trzeba się nauczyć kombinować. Galerianki podniosły umiejętność kombinowania do rangi sztuki. Zazdrości się im przebojowości, umiejętności wzięcia tego, czego się pragnie: nowej pary firmowych dżinsów, czy najnowszego modelu komórki. Koszty emocjonalne, duchowe, czy etyczne nie są w ogóle brane na poważnie.

Społeczeństwo gardzi Galeriankami, bo prowadzą się niemoralnie, ale w tej pogardzie więcej jest zazdrości niż autentycznego oburzenia. W środowisku gimnazjum, gdzie autorytet rodziców i nauczycieli wart jest parę groszy, Galerianki wiodą prym. Są wzorem do naśladowania. Potępiane powierzchownie w rzeczywistości są jedyną alternatywą wyjścia z upokarzającej biedy i beznadziei rodzinnych domów. Galerianki są przepustką do lepszego świata.

Grażyna Hanaf