Lolita idzie do szkoły – dla mam i córek

Lolita idzie do szkoły – dla mam i córek
fot. istockphoto Dlaczego niektóre dziewczęta nie ubierają się skromnie? Odpowiedzi udziela psycholożka Teresa Rudzińska.
istotne.pl szkoła, nastolatek, seks, dziewczyna

Ewa ma 16 lat i wygląda jak Lolita. Szykuje się do szkoły. Wkłada obcisłe i wycięte szorty-biodrówki, by widać było paski stringów i część pośladków. Kusy podkoszulek ma uwidocznić duże piersi.

Tak rozebrana Ewa idzie do swojej szkoły. Nikt w domu nie zwróci jej uwagi, bo oboje rodzice są w pracy. Gdyby byli obecni, udawaliby, że jej nie widzą. Robią tak samo, kiedy szykuje się na dyskotekę.

Ewa chce tak naprawdę zwrócić ich uwagę, chce żeby jakoś zareagowali. Nawet zakazując wyjścia z domu. Oczywiście zbuntowałaby się, przeciwstawiła starym, ale poczułaby się wreszcie bezpieczna, kochana i ważna dla nich.

Ewy dociera do budynku szkoły, przed nim zatrzymuje się samochód. Jej koleżankę z klasy podwiózł tato. Ona też ma na sobie seksowne jeansy, jej kształty są podkreślone, ale Ewa wie, że ta dziewczyna jest inaczej postrzegana i bardziej szanowana od niej. Ojciec koleżanki krzyczy za córką, która jest już w drzwiach wejściowych i wymachuje jakimś zawiniątkiem. Zapomniała drugiego śniadania.

– Marta! – woła tato – Kanapki! Głowy zapomnisz.

Oboje się do siebie uśmiechają. Widok troszczącego się o dziecko rodzica fascynuje Ewę. Przystaje i chce się też do nich uśmiechnąć, ale wtedy ojciec koleżanki obrzuca ją zupełnie innym spojrzeniem, niż swoją córkę w tym samym wieku. W oczach ma coś nieprzyjemnego, kiedy się tak na nią gapi.

On myśli: „Niektóre z tych dziewczyn ubierają się jak prostytutki”. Ewa prowokuje i razi go swoim wyglądem. A ona chciałaby, by taki tato jak on, zwrócił na nią uwagę i pamiętał, że i ona może zgłodnieć na długiej przerwie.

Ewa od dawna prowokowała swoim strojem, hałaśliwym zachowaniem. Tak zyskiwała zainteresowanie. Niektórzy chłopcy zaczepiali ją z tego powodu częściej niż inne dziewczyny. Nie przejmowała się, że sąsiadki wyzywały ją od małych ladacznic, niektóre nauczycielki upokarzały ją na lekcjach. Tak zachowują się przecież dorośli. Jak w jej domu, jak jej rodzice. Albo są obojętni, albo poniżają dziecko.

Kiedyś Ewa przyszła do jednej z koleżanek do domu i zobaczyła, jak ta przytula się do mamy. Ewa nie wiedziała, czy umiałaby się przytulić do swojej.

Rodzice koleżanek Ewy boją się jej, nie chcą, by ich dzieci miały do czynienia z taką wulgarną dziewczyną. Ewie na zależy na ich sympatii. Ma swoich przyjaciół. Kolegów z dyskoteki, którzy postawią drinka, zabiorą samochodem do lasu. Ewa wie, co to seks. Chłopaki nawet używają prezerwatyw, mówią, że na taką k…ę jak ona trzeba uważać, bo się załapie jakiegoś syfa. Ewa zawsze śmieje się z dowcipu razem z nimi.

Kiedy dosypali jej w tajemnicy czegoś do drinka i w czterech zgwałcili nieprzytomną, też użyli prezerwatyw. O gwałcie dowiedziała się przez SMS, od najlepszej kumpeli. Nie zgłosiła tego nikomu, następnego dnia ubrała jeszcze bardziej kusą spódniczkę.

Jakie są naprawdę dziewczęta, które prowokują swoim wyglądem?

Powyższa historia jest fikcyjna, a jej bohaterka nie istnieje. Opowieść została skonsultowana z pedagożką Teresą Rudzińską, wicedyrektorką Powiatowego Centrum Edukacji i Kształcenia kadr w Bolesławcu do spraw poradnictwa psychologiczno-pedagogicznego.

Opowieść o Ewie ma pokazać, jak postrzegane są młode dziewczęta, które emanują swoją seksualnością i dlaczego to robią. I co im realnie może zagrażać. One nie są z gruntu złe i zdegenerowane. Nie rozumieją tylko, czym jest miłość, bo prawdopodobnie nigdy jej nie otrzymały.

Teresa Rudzińska, pracując z młodzieżą od lat, spotykając na co dzień podobne przypadki, dzieli się w wywiadzie swoimi spostrzeżeniami.

Grażyna Hanaf: – Dlaczego dziewczęta prowokują swoim wyglądem?
Teresa Rudzińska: – Takie dziewczyny mają poczucie, że są kochane wtedy, kiedy ktoś zwraca na nie uwagę, więc jak idą do dyskoteki, to są prawie rozebrane i zachowują się prowokująco. Podejmują wcześnie współżycie, bo dzięki temu mają poczucie, że są komuś potrzebne.

Jak można im wytłumaczyć, że popełniają błąd?
Można im powiedzieć, że szczęście osiąga się inaczej. Ja pokazuję im, że je lubię nawet wtedy, kiedy zachowują się wulgarnie. Daję im swój czas. Ale jednocześnie mówię, że jest mi przykro, kiedy są wyuzdane w rozmowie, i że nie potrafię czegoś takiego słuchać. Proszę, by w mojej obecności tego nie robiły, by mnie szanowały. Te dziewczyny właśnie tego oczekują, że ktoś z nimi usiądzie i porozmawia. Wyjaśniam im, co się ze mną dzieje, co ja czuję, gdy one mówią zbyt otwarcie o rzeczach intymnych. Informuję je, że mnie to zawstydza i krępuje, pomimo, że jestem starsza i dojrzała. Wyjaśniam, że jeśli one same nie będą się szanowały, nikt ich nie uszanuje.

Jak mama może swojej córce powiedzieć, że strój, w którym córka chce wyjść do szkoły, jest nieskromny?
Jeśli mama uważa, że jej córka wygląda w danym stroju jak prostytutka, może jej o tym powiedzieć. Więcej, powinna to zrobić. Komunikat powinien być prosty: „Nie wyjdziesz tak, bo dla mnie wyglądasz jak dziewczyna z ulicy”. Ja tak mówię do dziewcząt, jeśli widzę bardzo wyzywające ubranie. W prywatnej rozmowie pytam, czy ona zdaje sobie sprawę, że ja patrząc na nią widzę prostytutkę? Okazuje się, że w ten sposób nikt nigdy im tego nie powiedział. Wtedy, kiedy jest to odpowiednio przekazane, powoduje, że dziewczyny nie atakują, ani nie obrażają się, a są zaskoczone, że tak właśnie się je postrzega.
Mama może też powiedzieć: „Córeczko, nie zgadzam się, byś tak wyszła z domu, bo będzie to źle świadczyło o mnie, źle świadczyło o Tobie. To cię może narazić na gwałt oraz na sytuacje, z którymi możesz sobie nie poradzić”. Należy podkreślić w rozmowie, że taki zakaz wynika z tego, że się troszczymy i martwimy o dziecko, że je kochamy i nam na nim zależy.
Rodzice muszą stawiać granice i przestrzegać respektowania ich przez dzieci, jeśli chcą swoje dzieci chronić przed złem.

(informacja Grażyna Hanaf)