Śpiewali sobą – zakończył się 19 Blues nad Bobrem

Śpiewali sobą – zakończył się 19 Blues nad Bobrem
fot. Krzysztof Gwizdała Warsztaty bluesowe to możliwość uczenia się od muzyków, którzy mają doświadczenie. Wykładowcy na warsztatach nie tylko podpowiadają, jak dobrze zaśpiewać lub zagrać, ale między frazami i wokalizami dzielą się wiedzą praktyczną jak życie.
istotne.pl blues nad bobrem

Dziewiętnasty Festiwal Blues nad Bobrem został zakończony. Warsztatowicze i muzycy rozjechali się do domów. Dali naszemu miastu to, co z bluesa płynie: siebie, swoje oddanie muzyce, rozrywkę. Uczyli się i grali wraz ze swoimi wykładowcami w Piwnicy Paryskiej i w Rynku. Widać ich było, jak spacerują po mieście w swoich charakterystycznych czarnych koszulkach z logo BnB. Zaaferowani, niektórzy z instrumentami przerzuconymi przez plecy. Byli częścią naszej rzeczywistości.

Na warsztatach poznawali siebie, swoje zdolności i ograniczenia. Podczas koncertów doznawali tremy oraz siły energii płynącej z widowni. Wielu z nich pierwszy raz poczuło, jak to jest, gdy uwodzi się muzyką słuchacza.

Warsztaty wokalne z Krystyną Prońko

Pięć dziewczyn rozgrzewa swoje aparaty mowy. Ćwiczenia oddechowe, gimnastyka narządu fonacyjnego, artykulacji. Trele, powtarzanie samogłosek w odpowiednich sekwencjach, wokalizy.

Między ćwiczeniami piosenkarka opowiada historie, anegdoty, daje dobre, sprawdzone rady. Jak ta, by przed występem nie jeść lub jak odkwasić aparat mowy, by zapobiec bezgłośności.

– Nie używamy sztucznych instrumentów, śpiewamy sobą. Ciałem. Żołądek może zniszczyć nam wokal – mówi swoim uczennicom Krystyna Prońko. – Przed występem nie możecie więc pić ani koniaku, ani jeść czekolady. Z doświadczenia wiem, że orzechy i mak mogą załatwić wykonawcę przed występem, bo drobinki chowają się skutecznie w ustach i podczas śpiewania mogą poranić gardło. Najlepiej jest nic nie jeść do 4 godzin przed występem – dodaje piosenkarka i swojej zaspanej uczennicy proponuje zieloną herbatę, która ją skutecznie orzeźwi.

Znaleźć w swoim ciele takie miejsce, gdzie nie ma progu

Dziewczyny słuchają, ćwiczą, dzielą się swoimi postępami. – Po ćwiczeniach czuję, że gdy dłużej śpiewam, nie boli mnie krtań – mówi Natalia. Znów zaczynają ćwiczenie. „Baba ci koguta niesie tu” powtarzają śpiewnie. Nagle Krystyna Prońko przerywa akompaniament, zwraca się do jednej z uczennic: – Masz problemy z seplenieniem Iga? Problem ze spółgłoską „s”? Czytaj na leżąco teksty z literką s, sz, ś – radzi dziewczynie. – Na leżąco aparat ci się ustawi prawidłowo.

Wracają do śpiewania. Prońko pyta, czy rozumieją, czego ich uczy kolejne ćwiczenie. Potem wyjaśnia. Dziewczyny zgadują, jedna z nich mówi, że uczy się w ten sposób zmiany tonacji.

– Przejście z jednego rejestru do drugiego – tłumaczy Krystyna Prońko – wyrównanie barwy, zniwelowanie progu jest jedną z najtrudniejszych rzeczy do wyćwiczenia. Należy znaleźć w swoim ciele takie miejsce, gdzie nie ma progu. To jeszcze przed wami – uśmiecha się do uczennic.

Dyskutują o tym, czym jest piosenka. Krystyna Prońko mówi: – Piosenka to muzyka, rytm, tekst i wykonawca. Dziś w wielu wypadkach wykonawca nie musi mieć dobrego wokalu, można odpowiednio zaaranżować utwór. Rozbudowuje się aranżacje i odpowiednio zmienia tonację piosenki tak, że niektórzy piosenkarze nie muszą zmieniać rejestru głosu.

Uczennice rzucają przykład i śpiewają refren piosenki Rihanny „Umbrella”.
– Under my ubrella ella, ella, ella, eh, eh…
Powtarzając frazę, bawiąc nią, wychodzą na przerwę.

Będę was zabawiać mymi kantyczkami, chciejcie mnie wysłuchać miedzy toastami*

Częścią festiwalu jest uczenie się od muzyków z doświadczeniem, od gwiazd sceny muzyki polskiej jak Krystyna Prońko, Sławek Wierzcholski, Jerzy Styczyński i wielu innych. Ważna jest też możliwość zaprezentowania się na scenie. Zmierzenia z tremą. Sprawdzenie siebie i swoich umiejętności. Podzielenie się sobą z odbiorcą. Muzycy grali, słuchali naszych braw, ciesząc się z poświęconej im uwagi.

Swoimi działaniami muzycy zmieniali naszą rzeczywistość i przestrzeń, w której codziennie przebywamy. Miasto nimi żyło. Pulsowało bluesem. Choć na rozstaju bolesławieckich dróg nie stoi diabeł jak w Delcie Missisipi i nie oferuje muzykom za ich duszę ani bogactwa, ani sławy, ani pięknych kobiet, przyjeżdżają do Bolesławca i grają tak, jakby od tego zależało ich życie.

(informacja Grazyna Hanaf, zdjęcia Krzysztof Gwizdała)
* Fragment z piosenki, którą warsztatowiczki ćwiczyły na zajęciach wokalnych. Muzyka Krystyna Prońko, tekst Jerzy A. Masłowski.

Zobacz także

Blues nad Bobrem