Nas nie dogoniat

Nas nie dogoniat
fot. Krzysztof Gwizdała Afera międzynarodowa z tajemniczym zniknięciem, pościgiem oraz z nierozwiązywalną zagadką, jakimi drogami chadza ludzki umysł na wakacjach.
istotne.pl sezonu, idiota

Ścieżka dźwiękowa: zespół TATU „Nas nie dogoniat”/> Miejsce: Bułgaria – Złote Piaski
Czas: Lato 2004

Dwie rosyjskie turystki, panie w starszym wieku, wykupiły wycieczkę: Warna Nocą. Pieniądze zapłaciły, bilety dostały. Miejscem zbiórki był przystanek autobusu podmiejskiego. Tam mógł się swobodnie zatrzymać autokar turystyczny, który zbierał turystów z licznych hoteli położonych nad wybrzeżem Morza Czarnego.

Wszystko to zostało wyjaśnione paniom w ich rodzimym języku. Czyli po rosyjsku. Najbardziej zainteresował je program wycieczki. Miały zwiedzić Monastyry Aladża, Warnę, spędzić wieczór na degustacji win, a potem czekał ich romantyczny, nocny spacer po mieście.

Bułgarski rezydent, który sprzedał babuszkom wycieczkę, trzy razy się upewnił, że po pierwsze znają dzień wyjazdu, po drugie godzinę wyjazdu, po trzecie miejsce zbiórki. Panie przytaknęły, że paniały, podziękowały za troskę, po czym w dniu wyjazdu, w godzinie zbiorki słuch po nich zaginął.

Pierwszy wszczął alarm pilot tej wycieczki. Po półgodzinnym oczekiwaniu na miejscu zbiórki, zadzwonił do rezydenta wyjaśnić brak zapisanych na wycieczkę uczestniczek. Rozpoczęto poszukiwania. Natychmiastowe śledztwo wykazało, że widziano obie panie, jak wychodziły godzinę temu z hotelu. Było to pół godziny przed zbiórką. Przypadkowy przechodzień widział babuszki, jak czekały na przystanku. Wrócono więc na miejsce zaginięcia. Tam trop się urywał. Wszyscy bezradnie rozłożyli ręce. Po turystkach nie było ani widu, ani słychu. Autokar musiał odjechać, by zrealizować program. A tajemnicze zniknięcie turystek gnębiło rezydenta.

Kiedy tak siedział samotnie na przystanku i rozmyślał, gdzie u diabła, podziały się te piekielne baby, nagle nadjechał autobus podmiejski i… olśnienie spłynęło na niego samo. Z całkowicie niewyjaśnionych przyczyn, turystki musiały wsiąść do autobusu kursowego!

Rezydent natychmiast zawezwał swój służbowy bus wraz z asystentem, młodym Żorko, i nakazał pogoń. Przecież musiały gdzieś wysiąść. Problemem było to, że na przystanku, gdzie zniknęły, zatrzymywało się pięć linii autobusowych. Tylko krótki odcinek drogi był dla nich wspólny. Dojeżdżając do Warny, rozjeżdżały się w różnych kierunkach.

Żorko, który ukończył prestiżową uczelnię, nie miał pojęcia o tym, że jego praca będzie polegać na ściganiu turystów. Swoją misję wykonał z godnością człowieka przygotowanego do wyższych celów. Zawsze elegancki, z prezencją młodego popa, niewinny, stroniący od mocnych trunków, niepalący i znający cztery języki obce, gnał busem po drodze szybkiego ruchu w pościgu za niesfornymi babinkami.

Rezydent został w hotelu, gdyby nagle wróciły powrotnym autobusem. Pilot wycieczki kontynuował zwiedzanie, ale był przygotowany na przyjęcie w każdej chwili dwóch uciekinierek mimo woli.

Przystanek po przystanku sprawdzał Żorko, czy dwie zagubione turystki nie wyrywają sobie włosów z głowy, nie pomstują na nieuczciwego rezydenta i czy, broń boże, nie piszą skargi!

Gdy właścicielka firmy turystycznej zadzwoniła do rezydenta z głównego biura w Sofii pytając o ważny przelew na kilkadziesiąt tysięcy dolarów, który miał wpłynąć za zakontraktowany hotel, rezydent odparł tylko, że teraz koordynuje pościg dwóch rosyjskich turystek i nie ma czasu na głupstwa. Zaskoczona szefowa odłożyła słuchawkę i postanowiła skontaktować się z bardziej przytomnym asystentem Żorko. W słuchawce jednak zamiast usłużnego: „Dzień dobry pani prezes”, usłyszała oszalały z emocji okrzyk: „Mam je! A tutaj jesteście cholery”!

Szefowa odłożyła słuchawkę i wczuwając się w sytuację oddzwoniła do rezydenta:
– Żorko, maładiec, je dopadł – poinformowała. – Czekam na wyjaśnienia później.

Panie zostały natychmiast odtransportowane z zajezdni autobusowej, gdzie zakończyły swoją samowolną wycieczkę, i dowiezione do właściwego autokaru, by zrealizować program Warna nocą. Po degustacji wina, pilot zapytał je o powód wejścia do miejskiego autokaru. Odpowiedziały szczerze:
– Stałyśmy, stałyśmy, podjechał autobus, wszyscy wsiadali i myśmy wsiadły.

Dlaczego? Nikt nie odkrył jeszcze wszystkich możliwości ludzkiego umysłu. Funkcjonowanie mózgu Idioty Sezonu jest jedną z tajemnic wszechświata.

Grażyna Hanaf