Nogi wieży Eiffla skąpane w kanałach Wenecji

Nogi wieży Eiffla skąpane w kanałach Wenecji
fot. Krzysztof Gwizdała Opowieść o dwóch turystkach, które spotkała nieprzyjemna przygoda w najpiękniejszych miastach świata, oraz o tym, jak i o czym należy informować turystów przed wyjazdem na zagraniczną wycieczkę.
istotne.pl paryż, idiota, wenecja

Na placu, z którego wyjeżdżają autokary na wycieczki zagraniczne, spotyka się zawsze kilkunastu pilotów. Przed wyznaczoną godziną zbiórki mają jeszcze kilka minut na wymienienie się wiadomościami, historyjkami oraz przestrogami co do turystów.

Pilotka Agnieszka, prowadząca grupy do Włoch, podniosła głowę znad dokumentów wyjazdowych, by przywitać się z koleżanką.
– Co u ciebie? – spytała koleżankę
– W porządku. A u ciebie? – odpowiedziała zagadnięta.
– Oprócz tego, że turystka mi wpadła do kanału w Wenecji – odpowiedziała Agnieszka – nic specjalnie się nie wydarzyło.
– Jak to wpadła Ci do kanału?! – koleżanka, która już nie jedno słyszała, była całkowicie zaskoczona.
– Klasyka. Robił jej facet zdjęcie. Nad kanałem. Kazał się cofnąć, by lepiej wykadrować. Cofnęła się nie widząc, że nabrzeże się kończy i majtnęła nogami miedzy gondole – Agnieszka westchnęła z rezygnacją. – Ja już nie wiem, przed czym mam tych turystów uprzedzać. Pomysły mi się kończą. Teraz chyba będę musiała mówić, żeby uważali i nie powpadali do kanałów.
– Ale jak to się skończyło?!
– W sumie dobrze – beznamiętnie powiedziała Agnieszka, wracając do wertowania listy obecności. – Wpadła między gondole, gondolierzy rzucili się na pomoc, wyłowili ją dzięki tym kijom, którymi odpychają się od dna. Tylko, że kobieta wyszła z tego kanału cała w śmierdzącym szlamie.

Koleżanka pokiwała głową z pożałowaniem i wróciła do swojego autokaru, gdzie czekała na nią grupa turystów jadących na wycieczkę do Paryża. Przez chwilę zastanawiała się, czy nie przestrzec ich przed nabrzeżami Sekwany. Ale uznała, że odbiorą to jako grubą niegrzeczność i zrezygnowała.

Kiedy po trzech dniach, przed północą, czekała na grupę pod wieżą Eiffla, nie pamiętała już historii kobiety, która wpadła do kanału w Wenecji, ani o dodatkowych przestrogach, których należałoby udzielać turystom.

Turyści schodzili się powoli, zmęczeni i zafascynowani oświetloną wieżą Eiffla. Punktualnie o dwunastej była już cała grupa bez jednej osoby – kobiety. Jej koleżanka przyznała się, że zgubiła ją podczas wsiadania do windy na drugiej platformie. Turystka nie zmieściła się do windy. Ale było to dobre pół godziny temu, więc powinna już być na dole. Pilotka zdecydowała, że zmęczona grupa zaczeka w zaparkowanym nieopodal autokarze, a ona zostanie na miejscu zbiórki i zaczeka na nieszczęsną zagubioną duszyczkę.

Po pół godzinie czekania pilotka zaczęła z coraz większym niepokojem rozglądać się wokół. Wiedziała, że zachwycona i zmęczona grupa czekająca w autokarze przechodzi nieubłaganą metamorfozę we wściekłą i zmęczoną grupę. Po czterdziestu minutach oczekiwania sama była zła i zaczynała marznąć. Zdecydowała, że da kobiecie godzinę, zanim zawiadomi policję o zaginięciu. Wtedy zauważyła biegnąca w jej stronę turystkę. Kobieta wzrok miała dziki, włos rozwiany i pianę na ustach. Była jak furia, kiedy zatrzymała się przed pilotką i zdyszana zaczęła od wybuchu:
– Gdzie pani na mnie czekała, no gdzie!? – wrzasnęła na pilotkę.
– Tutaj – odpowiedziała napadnięta.
– A gdzie ja wsiadłam do windy, no gdzie? – kobieta dźgnęła pilotkę w pierś palcem.
– Tutaj, w tym miejscu – odpowiedziała pilotka, odsuwając się na bezpieczniejszą odległość.
– Jak to tutaj?! – kobieta nadal była wściekła, ale ta odpowiedź wyhamowała impet jej ataku.
– Tu, w zachodnim filarze było wejście, gdzie wsiedli państwo do windy – odpowiedziała pilotka.

Kobieta wpatrzyła się w nią oczami wciąż pełnymi nienawiści i zapytała:
– A dlaczego ja wysiadłam tam? – wyciągnęła rękę i oskarżycielskim gestem wskazała filar po przeciwnej stronie. – I tam czekałam na grupę prawie godzinę?!
– Możliwe – pilotka mówiła łagodnym tonem i cofnęła się jeszcze o krok – że winda, którą pani zjechała w dół, była windą jeżdżącą w tamtym filarze. Wieża ma cztery nogi i windy mają przystanki w każdej z nóg.
– To dlaczego – ryknęła turystka z powracającą furią – nie poinformowała nas pani, że wieża Eiffla ma cztery nogi?!

Grażyna Hanaf