To se ne klei, pane Hawranek

To se ne klei, pane Hawranek
fot. Krzysztof Gwizdała W przewodniku wydanym na Euro 2012 wicemarszałek dolnośląski zaprasza kibiców do Bolesławca na Gliniadę (Clay Festival), a nie na Święto Ceramiki. Na sesji zawrzało, kto się tu do kogo przykleja.
istotne.pl prezydent, gliniada, 2012, euro

„I have the honour of inviting all football fans to Lower Silesia…” tymi słowami zaprasza kibiców na Dolny Śląsk Radosław Małoń, wicemarszałek dolnośląski. Zdanie to jest wstępem do przewodnika, który stał się bohaterem ostatniej sesji rady miasta.

Na środowej sesji prezydent zaprezentował przewodnik radnym i wyraził swój niesmak. Publikację określił ewenementem i dodał, że nie chce używać mocnych słów. Ale po tonie, w jakim to mówił, słychać było, że najchętniej by tych słów użył. – To jest przewodnik dotyczący najważniejszych imprez, które się odbywają na Dolnym Śląsku w 2012 roku. W Bolesławcu nie ma Święta Ceramiki, jest festiwal gliny, klej festiwal (clay festival – przyp. red.) – powiedział Roman.

Po tej przemowie wziął i przetłumaczył radnym angielski tekst z przewodnika. – Gliniada jest corocznym eventem organizowanym równolegle ze Świętem Ceramiki, to festiwal uliczny, uzupełniany przez workshop, event i happeningi – tłumaczył prezydent i pytał, czy Święto Ceramiki, które robi dyrektor Lijewska, jest uzupełnieniem dla Gliniady? – A punkt informacji turystycznej podany jest na ulicy Komuny Paryskiej 34. I telefon komórkowy, i adres mailowy do pana Nowaka – dokończył wyraźnie zirytowany prezydent.

Okładka przewodnika dla kibica na Euro 2012Okładka przewodnika dla kibica na Euro 2012fot. UM Bolesławiec
Autor przewodnika dla kibica wiedział, czym zachęcić potencjalnych zwiedzajacych – nagie piersi zawsze przyciągną wzrok, nie tylko kibicówAutor przewodnika dla kibica wiedział, czym zachęcić potencjalnych zwiedzajacych – nagie piersi zawsze przyciągną wzrok, nie tylko kibicówfot. UM Bolesławiec

W Urzędzie Marszałkowskim ponad godzinę szukano odpowiedzialnego za wydanie przewodnika. Anna Czujko, zastępująca rzeczniczkę, zadzwoniła i przyznała, że obeszła wszystkie wydziały w urzędzie, ale nikt nic o takim przewodniku nie wie. Po otrzymaniu zdjęcia okładki poszukiwania nadal nic nie przyniosły, więc poprosiła o dosłanie większej ilości zdjęć przewodnika. W końcu zlecający się znalazł. Był nim Wojciech Biliński, dyrektor Wydziału Turystyki.

Biliński nie rozumie wzburzenia prezydenta. W mailu do nas napisał:

„Wydawnictwo nie jest folderem informacyjnym o najważniejszych wydarzeniach kulturalnych w 2012 roku. Jak wskazuje jego nazwa, jest przewodnikiem dla kibiców [..]. Przewodnik opisuje najbardziej prawdopodobne trasy przemieszczania się kibiców i podaje miejsca atrakcyjne pod względem turystycznym […].”

Prezydent komentując wydanie przewodnika mówił, że Urząd Marszałkowski ignoruje Święto Ceramiki i nie umieszcza go w ważnych folderach już od 2009 roku, jak prezydenta pamięć nie myli, kiedy to Dariusz Kwaśniewski (znany wszystkim Etatowy Członek Zarządu w Starostwie) poprosił o wpisanie Gliniady do kalendarza imprez na Dolnym Śląsku.

Jakby tak przymknąć jedno oko, to wszytko wygląda na spisek, misternie utkany przez Glinoludy w porozumieniu z Etatowym Członkiem, Starostwem i Urzędem Marszałkowskim. Pamiętamy, że w 2009 roku wszyscy grali w drużynie Tuska. Wówczas Glinoludy rozpoczęły protesty przeciw brakowi tablicy informującej o zjeździe w kierunku Bolesławca na nowym odcinku autostrady A4. Komu oni chcieli ten Bolesławiec wskazać? Oczywiście przyszłym kibicom, bo już od Tuska dostali cynk, że będziemy na „prawdopodobnej trasie przemieszczania się” kibiców! Teraz urzędnicy wydali przewodnik wymazujący z pamięci ludzkiej Święto Ceramiki i zacierają ręce! Aż dziw, że nie wymyślili, żeby zareklamować kibicom wyśmienity Teatr Stary.

Dajmy na to, że kibice przyjadą do Bolesławca na Gliniadę. Przecież nie uda się im nie zauważyć Święta Ceramiki. I jak już pooglądają trwającą jakąś godzinkę paradę o najwyższych, europejskich standardach kultury i sztuki, to może zjedzą kiełbaskę, chleba ze smalcem posmakują i piwa się napiją. Może też zechcą zostać dłużej. I tu jest szansa przejęcia kibiców na własne boisko.

Za siedemdziesiąt dni (tyle zostało do Euro 2012) na Komuny Paryskiej 34 raczej nie powstanie kompleks hotelowy z tysiącem miejsc. Miasto więc może zrobić pole namiotowe gratis. Proponuję w tym celu zagospodarować plac między ul. Zgorzelecką i ul. Łokietka. Inwestujemy w sztuczną murawę i tipi w stempelki, zwabiamy tam kibiców i rozdajemy im ulotki o Święcie Ceramiki, których ci u nas dostatek.

Tylko czy jakiś kibic do nas trafi, jeśli reklamą zajął się urząd i urzędnicy?! To już jest całkiem inna historia...

(Grażyna Hanaf)