Pasażerka zarzuca PKP karygodne zaniedbania

Pasażerka zarzuca PKP karygodne zaniedbania
fot. sxc.hu O sprawie powiadomiła nas Czytelniczka. Podróżni nie wsiedli do pociągu do Jeleniej Góry, bo nie został on w ogóle zapowiedziany. – To nie pierwszy tego typu przypadek – twierdzi kobieta.
istotne.pl pkp, pociąg

O nagłośnienie sprawy poprosiła nasza Czytelniczka. W poniedziałek, 28 grudnia, siedziała wraz innymi podróżnymi w poczekalni na dworcu PKP w Bolesławcu. Na dworzec dotarła na 20 minut przed planowym odjazdem pociągu do Jeleniej Góry. – Pociąg powinien przyjechać o 15:20 – opowiada kobieta. Przyjechał 10 minut później, ale odjechał bez pasażerów z Bolesławca.

Powód? Przyjazd opóźnionego pociągu nie został w ogóle zapowiedziany. Maszyna odjechała, zanim pasażerowie zorientowali się, że to właśnie ich pociąg stał na peronie. – Od pięciu lat regularnie jeżdżę koleją – mówi Czytelniczka. – To nie był pierwszy tego typu przypadek – dodaje.

Na następny pociąg podróżni musieli czekać około godziny. I nie była to jedyna niedogodność, na jaką zostali narażeni. Kolejnym pociągiem (odjazd o 16:27) zarządza inna spółka. – Część z nas ma bilety miesięczne, ale i tak musieliśmy kupić bilet na następny pociąg – tłumaczy kobieta. – To, że ten poprzedni nie został zapowiedziany, to karygodne zaniedbanie. Podróżni nie mają przecież obowiązku stać na mrozie i obserwować, czy przypadkiem nie podjeżdża ich pociąg.

– Wyjaśniamy tę sprawę – mówi Mirosław Kruszelnicki, zastępca naczelnika Sekcji Eksploatacji w Węglińcu. – Bierzemy pod uwagę różne warianty. Usterki się zdarzają. To, że przyjazd pociągu do Jeleniej Góry nie został zapowiedziany, może mieć związek z awarią blokady liniowej albo któregoś z megafonów na dworcu.

Według wiceszefa Sekcji Eksploatacji, do incydentu nie doszło z winy człowieka. – Trudno nazwać to błędem pracowników. Pociągi zapowiadane są komputerowo, ludzie ich nie zapowiadają – tłumaczy. – Zapowiedź przyjazdu pociągu była słyszana w bolesławieckim centrum sterowania ruchem kolejowym – dodaje.

Dlaczego nie usłyszeli jej pasażerowie w poczekalni – póki co nie wiadomo. Wiadomo jednak, że usterki nie naprawiono, bo 29 grudnia sytuacja powtórzyła się. – Czy dyżurny nie mógł sam zapowiedzieć tego pociągu? – bulwersuje się Czytelniczka. – Staramy się, by nie dochodziło do takich sytuacji – podkreśla Kruszelnicki. – Przepraszamy klientów PKP.

Do sprawy wrócimy.

Przekaż istotną informację

Sygnał o zaniedbaniach PKP otrzymaliśmy od jednego z Czytelników. Jeżeli również posiadasz ważne informacje, wyślij SMS, zadzwoń lub napisz maila. Gwarantujemy anonimowość.

(informacja ii)