Blachary, nie galerianki

Blachary, nie galerianki
fot. Krzysztof Gwizdała Poniższy artykuł jest kontynuacją rozważań na temat przemian społeczno-kulturalnych w Polsce po 1989 roku. Na łamach portalu i gazety IstotneInformacje.pl podjęliśmy temat galerianek, dziewcząt, które same zamieniają się w atrakcyjny towar (zobacz: Wyprzedaż na małolaty). Ich odpowiednikiem w miastach bez galerii handlowych, czyli na przykład w Bolesławcu, są blachary. Temat ten jest próbą ukazania smutnej i bolesnej prawdy o naszym społeczeństwie, bez zmiatania problemu pod dywan.
istotne.pl kobieta, seks, galerianki, blachary

Kapitalizm, gospodarka rynkowa i demokracja są wciąż mechanizmami, w których poruszamy się niepewnie. Ponosimy wciąż duże koszty przemian. Stajemy się bardziej samodzielni, ale jednocześni bardziej obojętni na tych, którzy nie potrafią się przystosować lub są słabsi. Dewizą tej rzeczywistości jest hasło: „Ja sobie jakoś poradziłem, to niech inni sobie radzą”. Ofiarami takiego myślenia są najsłabsi. Problem galerianek i blachar, to problem dzieci w nieprawidłowo funkcjonujących rodzinach. Niekoniecznie muszą to być rodziny biedne czy patologiczne. Choć w tym środowisku problem jest najbardziej widoczny i palący.

Zjawisko zmieniających się w towar dziewczynek i młodych kobiet oraz korzystających z nich mężczyzn jest wielowymiarowe i nie można się oszukiwać, że dotyczy tylko marginesu społecznego. Blachary i galerianki, pamiętajmy, były najpierw nienarodzonymi dziećmi, które wszyscy kochali i chronili. Podrośnięte, umalowane, roznegliżowane są traktowane bez szacunku przez społeczeństwo, rodziców i same siebie.

Pytanie brzmi, kiedy przestajemy kochać dzieci w kraju, gdzie rodzina jest podniesiona do rangi świętości? Jakie stereotypy o kobiecej seksualności oraz dobrym jej prowadzeniu się pozwalają ciągle krzywdzić te, które w swoim życiu nie doznały miłości?

Wszystkie informacje zawarte w poniższym materiale pochodzą od trzech dziewcząt, mieszkanek powiatu bolesławieckiego, które znają to środowisko, które je obserwują i potrafią opisać. Są to dziewczyny dzielne i myślące po swojemu. Środowisko, jakie obserwują i w jakim żyją, jest brutalne. To zły świat, w którym nie powinno wychowywać się żadne dziecko.

Uwaga! W materiale są użyte przekleństwa oraz opisy nieobyczajnych zachowań. Służy to do zobrazowania opisywanego środowiska i problemu.

Blachara szuka taty

Agnieszka nie jest blacharą, ale zna takie dziewczyny. Idą ulicami miasta i widzą, jak ogląda się za nimi każdy mężczyzna. Lampi się na ich kuse mini, wielkie dekolty, nagie brzuchy. One dokładnie wiedzą, kto jest zainteresowany ich prowokującym wyglądem. Pan na spacerze pod rączkę prowadzący żonę, facet wyprowadzający pieska na spacer, urzędnik, robotnik, nauczyciel i tatuś z dzieckiem w wózku.

To męskie zainteresowanie jest dla nich utraconym spojrzeniem ojca. Nieobecnego, przez którego uciekają z chaty. Który mówi im, że jak się nie podoba w domu, jest A4. Nie wiedzą, że by coś takiego powiedzieć, trzeba nienawidzić własnego dziecka. One kochają tatę. Justyna mówi, że ta ocena boli perfidnie.

Kim są blachary? To galerianki z miast bez galerii handlowych. Blachary dają facetom z samochodem. Ich mężczyzna podjeżdża po nie pod szkołę, albo w miejsca, gdzie można się nim i jego samochodem pochwalić przed koleżankami. Potem razem jadą na drinka, obiad w dobrej restauracji. Wożą się godzinami. Seks uprawiają w samochodzie lub w lesie.

W Bolesławicach jest polana, gdzie spotkać można było biwakujące w zaparowanych autach pary. Z tego miejsca rozciąga się przepiękna panorama na miasto. Na wieże urzędów i kościołów, domy porządnych obywateli. Ktoś pogłębił rów między drogą a wjazdem na pole. Teraz samochody nie mogą dotrzeć do miejsca, gdzie od kilku lat parkowali je właściciele fur i aktualnych w tym momencie blachar. To jedyny zauważalny protest anonimowego, zbulwersowanego obywatela przeciw bezeceństwom, które się tam pleniły.

Blachary mają trzynaście, czternaście lat. Wychodzą z krzaków rosnących za dyskoteką i ocierają usta. Robiły loda, to znaczy, uprawiały seks oralny. W swój dorosły świat wchodzą w pierwszej klasie gimnazjum. Porzucają dzieciństwo szybko, bo nie mają czego żałować. By stać się dorosłymi, wystarczają im dwa miesiące wakacji po podstawówce.

Ich matki są często bezwolne, ojcowie agresywni, czasami po wyrokach. W domu najczęściej jedno z rodziców jest alkoholikiem. Bywa tak, że są dziećmi pochodzącymi z małżeńskiego gwałtu. Wtedy bierności w stosunku do męskiej agresji uczą się od niemowlęcia. Czasami rodzice tak bardzo nie szanują siebie nawzajem, że upokorzenie i poniżenie są dla ich dzieci zwykłymi przejawami kontaktów międzyludzkich.

Casanova z meśkiem

– Hej, lala, co tam u ciebie?! – pod dyskoteką zatrzymuje się swoim mercedesem wyglądający na trzydziestolatka chłopak. Dla Magdy, która nam o tym opowiada, to staruch. Ma listę z wioskami, z których będzie zaliczał dziewczyny.

O kobiecie myśli jak o towarze, z którego się korzysta. Zna zasady działania. Za seks trzeba zapłacić. Przejażdżką samochodem, najlepiej meśkiem, obiadem w restauracji, drinkiem. Życiem innym niż to rodziców. On nie jest przegranym frajerem, ma swój samochód i kolekcję panienek do wydymania. Pije droższe alkohole niż starzy. Podrywa, funduje, zalicza. Czasami w pijackim amoku zasypia podczas obciągania. W swoim kawalerskim pokoju. Za ścianą są rodzice, brat lub siostra z małżonkami i dziećmi. Wszyscy traktują te wizyty wymalowanych nastolatek jak coś naturalnego. Wiadomo, chłop do domu bachora nie przyniesie. Musi się wyszaleć. Tacy oni są, a te małe kurewki same pchają się im do łóżka i prowokują.

Blachary porzucają dzieciństwo szybko, bo nie mają czego żałować. Mężczyźnie w dobrym samochodzie odają całe swoje dziecięce życie.Blachary porzucają dzieciństwo szybko, bo nie mają czego żałować. Mężczyźnie w dobrym samochodzie odają całe swoje dziecięce życie.fot. Krzysztof Gwizdała

Casanova z meśkiem to przyszły ojciec. Możliwe, że będzie miał córkę z blacharą. Będzie kolejnym nieobecnym tatusiem. Znikającym bez żadnej odpowiedzialności. Odpowiedzialna będzie matka. Sama dała, sama chciała.

Casanova podjeżdża pod dyskotekę zabrać kolejną chętną do pokazania koleżankom, że mężczyzna jednak jej chce i potrzebuje. A ona da mu za to całą siebie. I jeśli on nie użyje prezerwatywy, ona o to nie poprosi. Nie odmówi też seksu, bo za chwilę poczucia, że jest potrzebna, oddałaby swoje wciąż jeszcze dziecięce życie.

Zgwałcę cię, bo mnie kochasz

W świecie blachar mężczyzna nie broni, nie opiekuje się i nie dba o kobietę. Gdy dziewczyny są na tyle sprytne, by pić z butelki, a od obcych nie brać drinków, wtedy bliski kolega wrzuca do piwa tabletkę gwałtu i podaje jako bezpieczny napój. Opowieści można mnożyć. Dziewczyny chronią się nawzajem. Jeśli są z siostrą lub koleżanką, nie opuszczają się w potrzebie. Widzą, że kolega sponiewierał przyjaciółkę. Podał lane piwo, a ono było jedynym napojem nie skontrolowanym przez ofiarę. Potem zabierają nieprzytomną i czołgającą się dziewczynę do domu. W taksówce usłyszą znów, że są kurwami, że to, co się teraz dzieje, przechodzi ludzkie pojęcie.

Ale są i takie, które przychodzą na dyskotekę same z myślą, by upić się i dać dupy. I nikt nie chce zrozumieć przyczyn, dlaczego tak się właśnie zachowują i same siebie nie umieją poszanować. Nie ma dla blachary taryfy ulgowej. Nikt się nią nie przejmie. Nie będzie chciał zrozumieć prowokującej chłopów panienki. I choć wydaje się to niewiarygodne, wielu wysunie podejrzenie, że sama sprowokowała do gwałtu. Tuliła się, pokazywała wszystkim cycki, całowała się i wsadzała chłopakom ręce w spodnie. Nikt nie zada sobie pytania, jaki musi być mężczyzna, który gwałt uważa za normalne współżycie.

Zastanawiając się nad przyczyną wiemy, że te dzieci tak właśnie nauczyły się komunikować ze sobą. Kiedy dziewczyna jest gwałcona nie obwinia mężczyzny, bo mogła wiele razy usłyszeć od własnego ojca, że matka w takiej sytuacji zasłużyła sobie na takie traktowanie. Dodatkowo mężczyźni mają społeczne przyzwolenie na krzywdzenie kobiet, które zachowują się prowokująco.

Ilość niezgłoszonych gwałtów na nastolatkach w dyskotekach i na imprezach prywatnych mogłaby nas, porządnych obywateli, przerazić. Gdyby ktoś je zgłaszał. Zawstydzone ofiary mówią o nich jednak w najgłębszej tajemnicy. Są podwójnie gwałcone – przez agresora i społeczeństwo, które obwinia poszkodowaną, a nie gwałciciela. Znane są przypadki, kiedy rodzice sprawców gwałtu atakowali bezpardonowo pokrzywdzone dziewczyny. Przecież same tego chciały, a niewinny synek został sprowokowany, bo taka jest męska natura.

Dobre misie

Jak blacharze trafi się jakiś czulszy, bardziej opiekuńczy chłopak, zakochuje się w nim na zabój. Nie analizuje jego charakteru, zachowania, sposobu bycia. Byle był zazdrosny, byle pragnął, byle przytulał. Nic nie jest wtedy tak ważne, jak mężczyzna, który zastępuje ojca.

Najwięcej konfliktów między dziewczętami w tym środowisku dotyczy ich relacji z mężczyznami. Aby wyrwać ukochanego z ramion nowej kochanki potrafią przyjść do domów, zaangażować w konflikt rodziców. Donieść na ich córkę, że się puszcza, że facet jest dla niej za stary. Justyna mówi, że dziewczyny zrobią wszystko, by odzyskać faceta dla siebie. I zawsze winna jest kobieta. Nawet jeśli on odchodzi bez wyjaśnień. Mężczyznę trzeba zrozumieć i wytłumaczyć jego zachowanie. Jest on ukochanym misiem zastępującym tatusia. Misiem, który jest zazdrosny, nie ogląda się za innymi kobietami i zaborczo kocha swą jedyną.

Taki mężczyzna-miś jest jak pluszowa maskotka, której nie dostały w prezencie od tatusia w dzieciństwie. Idą z misiem do łóżka tuląc go w ramionach. Jest ich deską ratunkową w świecie bez zabawek i bez rodziców, którzy na dobranoc zostawiają zapaloną lampkę w dziecięcym pokoju, czytają bajeczki i biegną na pomoc w środku nocy, by ukoić każdy koszmar.

Kiedy trafia się chłopak-miś, dziewczyny trochę się uspakajają. Myślą o założeniu rodziny, rodzeniu dzieci, o ślubie. O tym, by być kochanymi aż do śmierci.

(informacja Grażyna Hanaf)