Czy strażnicy upokorzyli mężczyznę usuwającego śnieg?

Czy strażnicy upokorzyli mężczyznę usuwającego śnieg?
fot. Marcin Zabawa Nasz czytelnik odśnieżał ulicę po obfitych opadach śniegu. Strażnicy miejscy otrzymali zgłoszenie, że zasypuje chodnik i przyjechali na interwencję. Straż uważa, że była ona zasadna. Nasz czytelnik twierdzi, że bezcelowa i upokarzająca dla niego.
istotne.pl straż miejska, śnieg

Śnieg ledwie stopniał, ale wciąż pamiętamy, jak walczyliśmy z zasypanym miastem w styczniu. Alfred Banaś, poproszony przez przyjaciół, odśnieżał chodnik i pobocze jezdni pod ich posesją na ulicy Mazowieckiej. Na tej jednokierunkowej ulicy pługi utworzyły dwie pryzmy śniegu na chodnikach. Mężczyzna, by ułatwić parkowanie samochodom, postanowił śnieg z podjazdu i pobocza przenieść na pryzmę po drugiej stronie ulicy. Kiedy w pocie czoła odkopywał śnieg, nadjechał patrol Straży Miejskiej. Otrzymali bowiem informację, że mężczyzna zasypuje przeciwległy chodnik.

Fragment ulicy Mazoweickiej, którą odśnieżał pan AlfredFragment ulicy Mazoweickiej, którą odśnieżał pan Alfredfot. Alfred Banaś

Alfred Banaś pokazał strażnikom, że sypie śnieg na pryzmę wcześniej usypaną przez pług. Funkcjonariusze stwierdzili, że chodnik po drugiej stronie ulicy nie jest zasypywany. Banaś zwrócił im jednak uwagę na bezcelowość tej interwencji. – Kiedy zacząłem wyrażać swoje wątpliwości i kwestionować konieczność i zasadność owej interwencji – mówi Alfred Banaś – wówczas jeden ze strażników zażądał ode mnie, bym w sposób szczegółowy i dokładny opisał mu czynności wykonywane przy odśnieżaniu. I bym omówił technikę odśnieżania. Chciał bym dokładnie opisał, jak posługiwałem się narzędziami, łopatą i elektrycznym odśnieżaczem ręcznym. Uznałem to za upokarzające – dodaje nasz czytelnik.

Alfred Banaś postanowił złożyć skargę na nieuzasadnioną interwencję patrolu Straży Miejskiej komendantowi Emilowi Zającowi. Według relacji Banasia, wizyta u komendanta była jeszcze bardziej przykra niż spotkanie z jego podwładnymi.

Banaś przekazał swoje zarzuty komendantowi i opowiedział całe zdarzenie. W trakcie rozmowy powiedział, że wydaje mu się, że strażnicy przekroczyli swoje kompetencje i zachowali się nagannie. Na co uzyskał odpowiedź, którą uznał za niegrzeczną.
– Ma pan całkowitą rację – oparł według Banasia na zarzuty komendant Emil Zając i zawiesił głos, a po chwili ciszy dodał – że panu się wydaje…
Skargę Alfreda Banasia komendant uznał za bezzasadną.

Mężczyzna rozczarowany i urażony tą odpowiedzią wystosował pismo do prezydenta Piotra Romana, bezpośredniego zwierzchnika komendanta. Opisał w nim całe zdarzenie i zażądał, by prezydent zdyscyplinował podwładnych i wyciągnął w stosunku do nich konsekwencje służbowe oraz aby uznał interwencję Straży Miejskiej za bezzasadną.

– Całej sprawy by nie było – mówi Alfred Banaś – gdyby strażnicy przyjechali i zobaczywszy, że nie zasypuję chodnika, a staram się jak najlepiej pozbyć śniegu, odjechali nie interweniując. Pot mi ciekł po plecach, starałem się zrobić coś pożytecznego, a spotkała mnie za to nieuzasadniona kara. Mam żal do strażników, że zamiast pomagać i z szacunkiem traktować mieszkańców, zachowują się arogancko i nie ma nikogo, kto by ich za to ukarał.

Alfred Banaś przekonuje, że jest daleki od potępiania w czambuł idei powołania oraz działalności Straży Miejskiej. Ale uważa, że to strażnicy są zobowiązani do uprzejmości w stosunku do mieszkańców w myśl ustawy o strażach gminnych. – Ustawa zobowiązuje strażników do zachowania uprzejmości i życzliwości w kontaktach z obywatelami – mówi Banaś. – A dla mnie ich zachowanie było przykre. Jeżeli przemilczę tę sprawę i nie zareaguję i ktoś inny przemilczy kolejny arogancki wybryk strażników, to stanie się to normą. Należy temu przeciwdziałać.

Komendant Straży Miejskiej Emil Zając uważa, że interwencja była uzasadniona. – W przeszłości Pan Alfred Banaś składał już skargę na działanie strażników miejskich, okazała się ona bezzasadna – informuje nas komendant straży Miejskiej. – Skarga ze stycznia tego roku dotyczy interwencji strażników, którzy pojechali sprawdzić zgłoszenie telefoniczne. Dzwoniąca osoba powiadomiła Straż Miejską, że odśnieżający chodnik mężczyzna zasypuje śniegiem przy tej okazji chodnik po drugiej stronie ulicy. Podjęte w tej sprawie czynności były zgodne z przepisami powszechnie obowiązującymi, jak również z wewnętrznymi procedurami Straży Miejskiej w Bolesławcu.

Sprawą skargi złożonej do prezydenta miasta przez Alfreda Banasia, zajmuje się, zgodnie z przepisami, prokurator rejonowy w Bolesławcu.

Przekaż istotną informację

Wiadomość otrzymaliśmy od jednego z Czytelników. Jeżeli również posiadasz ważne informacje, wyślij SMS, zadzwoń lub napisz maila. Gwarantujemy anonimowość.