Kura znosząca złote ulotki

Kura znosząca złote ulotki
fot. Krzysztof Gwizdała Dwie małe firmy, jedna z Bolesławca, druga z Jeleniej Góry, wyciągają z Urzędu Miasta nawet 140 tys. zł rocznie. Produkując jedynie ulotki, albumy i inne materiały promocyjne.
istotne.pl promocja, janusz moniatowicz, plakat, grzegorz matoryn

W materiale „Promocja za jeden długopis” w 2009 roku pisaliśmy m.in. o zbyt kosztownym promowaniu miasta. Krytykowaliśmy Wydział Rozwoju i Promocji za brak nowatorskich pomysłów i tracenie pieniędzy na mało efektywne ulotki oraz drogie gadżety. W lipcu zeszłego roku naczelniczka tego wydziału, Elżbieta Chojnacka straciła stanowisko. Ukarano ją za odrzucenie oferty z niską ceną – na zapytanie o koszt druku i projektu ulotek odpowiedziała gliwicka firma, która zaproponowała cenę 2.992 zł, a urzędniczka wybrała ofertę firmy „Proart” Grzegorza Matoryna, który tę samą usługę wycenił na 7.283,40 zł.

Ulotki reklamujące Święto Ceramiki co roku wyglądają podobnie. Miasto płaci jednak jak za zupełnie nowe projekty.Ulotki reklamujące Święto Ceramiki co roku wyglądają podobnie. Miasto płaci jednak jak za zupełnie nowe projekty.fot. Krzysztof Gwizdała

Zainteresowała nas współpraca Urzędu Miasta z bolesławiecką firmą. Poprosiliśmy o zestawienie wydatków dla „Proart” z dwóch ubiegłych lat. Przy okazji zapytaliśmy też o firmę Janusza Moniatowicza, „Moniatowicz Foto Studio”, który również współpracuje z urzędem i wykonuje dla miasta podobne usługi. W 2009 roku firma Grzegorza Matoryna zarobiła na materiałach reklamowych ponad 76 tys. złotych. W zeszłym roku jej rachunek z kasy miasta zasiliło ponad 55 tys. zł. Firma „Moniatowicz Foto Studio” w 2010 roku tylko za dwa zlecenia zainkasowała 88 tys. złotych.

Żywy pieniądz z drukowanej ulotki

Urząd Miasta zamawia w firmie „Proart” albumy, foldery, dyplomy, teczki ofertowe, zaproszenia, pocztówki, banery, tablice reklamowe, prezentacje i zdjęcia z imprez. Trudno nie docenić różnorodności świadczonych usług i ich jakości. Zastanawia jednak wysokość cen za niektóre z nich. Szczególnie w świetle afery z zamówieniem ulotek na zeszłoroczne Święto Ceramiki. Gliwickiej firmie opłacało się je zrobić za ponad połowę mniej niż bolesławieckiej.

W zestawieniu wydatków najbardziej rzucają się w oczy wysokie sumy za dodruk ulotek i folderów. Są to zwyczajowo kwoty 4-6 tys. zł za 5 000 sztuk. Po sprawdzeniu cen rynkowych, wydruk ulotek tej samej ilości, w tym samym formacie i na tym samym papierze wynosi kilkakrotnie mniej, około 1 tys. złotych brutto z dostawą.

Za opracowanie graficzne i wykonanie 5 tys. ulotek Bolesławieckiego Święta Ceramiki urząd wypłacił w styczniu 2010 roku firmie „Proart” prawie 3,3 tys. złotych. W kwietniu uznano, że należy dodrukować jeszcze 10 tysięcy ulotek. Za tę usługę zapłacono firmie Matoryna prawie 4,3 tys. złotych. W czerwcu znowu uznano, że trzeba zrobić dodruk 2,5 tys. sztuk za 1,8 tys. zł. Według naszych informacji koszt druku, gdyby zamówić całość od razu, wyniósłby ok. 1,8 tys. złotych. „Proart” zarobiło ponad cztery razy tyle – 9,4 tys. zł.

Tę ulotkę dodrukowywano dwa razy, w sumie za 9,4 tys. zł. Mogła kosztować kilka razy mniej.Tę ulotkę dodrukowywano dwa razy, w sumie za 9,4 tys. zł. Mogła kosztować kilka razy mniej.fot. Krzysztof Gwizdała

W tym samym roku urząd wypłacił za druk 5 tysięcy rozkładanych folderów prawie 6,5 tys. złotych, a mógłby tysiąc złotych (był to dodruk wcześniej wykonanych i opłaconych projektów). Wykonanie i wydruk teczek ofertowych, folderu z trasami wycieczek i reklamującego firmy ceramiczne kosztowało podatników prawie 12,9 tys. złotych. Według naszych kalkulacji koszt wydruku powinien zamknąć się w kwocie ok. 3,6 tys. zł. Reszta sumy, ponad 9 tys. zł, to prawdopodobnie prawa autorskie projektanta, prawa do map i jakiś zysk firmy.

Nowy naczelnik Wydziału Rozwoju i Promocji, Tomasz Gabrysiak wyjaśnia, że w przypadku ulotek promujących Bolesławieckie Święto Ceramiki rozsyłane były pytania ofertowe do trzech firm. Najkorzystniejszą ofertę przedstawiła właśnie firma „Proart” Grzegorza Matoryna. – Rozpiętość kosztów dodruku ulotek lub folderów, w sytuacji kiedy mamy do czynienia z wykonawcami i zarazem autorami publikacji, może być znaczna – informuje Gabrysiak. – Stąd też różnica pomiędzy dziennikarskimi szacunkami dodruku, a wydatkami wykazanymi w zestawieniu wydatków. Wysokość ceny dodruku determinowana jest ceną praw autorskich, często również prawa do dóbr niematerialnych w przypadku map, planów, zdjęć.

Gabrysiak zapewnia też, że każde zlecenie dodruku materiałów promocyjnych poprzedzone jest negocjacjami w sprawie ceny ostatecznej i uwzględniane są ceny rynkowe za produkt o podobnym charakterze i ilości. Biorąc jednak do rąk zamówione ulotki i sprawdzając w drukarni rynkowe ceny wydruku, okazuje się, że za każdym razem są one niższe. Czasem nawet kilkukrotnie.

Paszport za siedemdziesiąt siedem tysięcy

Firma „Moniatowicz Foto Studio” również otrzymuje zlecenia z naszego urzędu. W zeszłym roku wypłacono jej 53 tys. złotych za opracowanie, tłumaczenie i skład publikacji zawierającej kompendium informacji o mieście Bolesławiec i mieście Česká Lípa zatytułowanej „Paszport Bolesławiec – Česká Lípa”. Dodatkowo 24 tys. zł kosztował druk 4,5 tys. egzemplarzy tego folderu, czym zajęła się firma z Krakowa.

Mała, 72-stronnicowa książeczka z mapą w trzech językach została wydana w ramach unijnego projektu. Jej „unijna” edycja z 2010 roku różni się w niewielkim stopniu od „Paszportu Bolesławiec” z 2008 roku, też składanego i opracowanego przez firmę Janusza Moniatowicza. Na pierwszy rzut oka widać, że w publikacji za 53 tys. zł dokonano jedynie kosmetycznych zmian. Zostało do niej dodane 12 stron o Czeskiej Lipie. Zmieniono kilka zdjęć, ale nie ich układ, zredagowano trochę inaczej te same teksty o zabytkach i o Bolesławcu. Jest mapa regionu i na pewno uaktualniono informacje o miejskich firmach.

Na górze specjalnie zaprojektowany za 53 tys. złotych „Paszport” z 2010 roku. Poniżej jego poprzednik z 2008 roku.Na górze specjalnie zaprojektowany za 53 tys. złotych „Paszport” z 2010 roku. Poniżej jego poprzednik z 2008 roku.fot. Krzysztof Gwizdała
W „Paszporcie” dotowanym z funduszy europejskich flagę Unii wydrukowano do góry nogami. To chyba bolesławiecki standard, bo na naszym rynku flaga Unii przez jakiś czas też źle wisiała.W „Paszporcie” dotowanym z funduszy europejskich flagę Unii wydrukowano do góry nogami. To chyba bolesławiecki standard, bo na naszym rynku flaga Unii przez jakiś czas też źle wisiała.fot. Krzysztof Gwizdała

– Zamówienie obejmowało również delegacje do Czeskiej Lipy związane z opracowaniem czeskiej części publikacji – wyjaśnia Tomasz Gabrysiak. – Zadanie jest już zakończone, a pozytywnie skontrolował je Urząd Wojewódzki we Wrocławiu, w tym wypadku organ kontraktujący. Zaproszenie do złożenia propozycji cenowej na druk publikacji umieszczone zostało na stronach Urzędu Miasta.

Ukręcić kurze łeb

Formalnie nie można nic zarzucić ani Urzędowi Miejskiemu, ani Wydziałowi Rozwoju i Promocji. Projekty są sprawdzone, zgodnie z prawem zamówione i rozliczone. Firmy zaś mają prawo wysoko cenić swoje usługi. I gdyby nie zeszłoroczna ujawniona w prasie informacja o wybraniu droższej oferty przez byłą naczelniczkę, ta prawdopodobnie nadal byłaby na swoim stanowisku.

Trudno jednak oprzeć się wrażeniu niegospodarności. Wydaje się, że urzędnicy zamawiający reklamowe ulotki lekką ręką wydają publiczne pieniądze, byle zgadzały się papiery i rozliczenia. Biorąc pod uwagę cenę niektórych folderów i ulotek, jedynym jej wytłumaczeniem może być użycie do druku jakiejś drogocennej złotej farbki. Bo tyle za nie zapłacono. Nikt nie myśli też o wykorzystaniu potencjału zatrudnianych w Ratuszu specjalistów od reklamy. W Urzędzie Miasta pracuje np. Rafał Tur (agencja reklamowa „Tukan”), który ostatnio był wykorzystany jako prezenter na Gali Nagród Prezydenta. Może w ramach oszczędności mógłby wykonywać niektóre projekty ulotek w pracy? Zlecałby też ich druk. Byłoby o wiele taniej. Wymagałoby to jednak innego spojrzenia na wydawanie publicznych pieniędzy.

Może najwyższy czas, by ukręcić łeb kurze znoszącej złote ulotki?

(informacja Grażyna Hanaf i Krzysztof Gwizdała)