Prezerwatywa w plecaku

Prezerwatywa w plecaku
fot. Krzysztof Gwizdała Bolesławieckie nastolatki opowiadają o tym, skąd czerpią wiedzę o antykoncepcji i seksie oraz kiedy zaczynają swoje pierwsze kontakty seksualne. Najczęściej inicjacja ma miejsce na wakacjach.
istotne.pl wakacje, nastolatek, seks

Kilkunastu bolesławieckich nastolatków z różnych szkół i środowisk podzieliło się z nami swoimi przemyśleniami i opiniami na temat inicjacji seksualnej swojej lub kolegów. Mówili o tym, dlaczego nie rozmawiają o seksie z rodzicami i skąd czerpią wiedzę, jak chronić się przed niechcianą ciążą.

Kto jako pierwszy powinien seksualnie edukować dzieci?
rodzice
76.06
szkoła
10.42
nikt
7.61
rówieśnicy
5.92

Jedni kierują się sercem, inni rozumem. Bywa, że o pierwszym stosunku decyduje wstyd przed byciem dziewicą, a nie szczere uczucie do partnera. Czasami to zwykła dziecięca ciekawość. W jednym wszyscy rozmówcy byli zgodni. Wakacyjny luz, wolność, słońce i brak szkolnych obowiązków niezwykle sprzyjają pierwszym kontaktom seksualnym. Wpływ na decyzję o pierwszym stosunku ma również… alkohol pity w dużych ilościach przez dziewczęta. Chłopcy zaś przestrzegają prawiczków, że zbyt duża ilość wypitych procentów przedłuży tylko ich dziewiczy stan.

Lato, przygoda i dziewczyna młoda

Letnie wyjazdy, wycieczki, a nawet pielgrzymki to najlepszy moment na seks, mówią młodzi bolesławianie. – Wakacje sprzyjają nawiązywaniu pierwszych kontaktów seksualnych – potwierdza siedemnastolatka. – Wszyscy uważają, że seks to przeżycie, przygoda, więc czemu na wakacjach mają się od tego powstrzymać?

W dzisiejszych czasach panuje moda na seks, mówi inna nastolatka. Dziewczyny demonstrują swoją nagość nad wodą, a chłopcy nie są wcale mniej śmiali. Wszędzie trwają męsko-damskie zawody, kto ma zgrabniejszy tyłeczek. – To jasne, że wakacje sprzyjają pierwszym stosunkom seksualnym – mówi dziewczyna. – Nastolatki za wszelką cenę starają się pobawić w dorosłych, to buntowniczy wiek, chcą pokazać, jak są poważni i samodzielni. Wakacje, wolne dni, przebywanie nad wodą i roznegliżowanie sprzyja nowym znajomościom, które mogą się okazać niekoniecznie trafne – dodaje refleksyjnie.

Potwierdza to bardziej dosadnie szesnastolatka: – Wakacje zbliżają ludzi seksualnie, bo jest dużo nagości. A młodzi ludzie chętniej piją i palą nie tylko tytoń. To pcha ich do takich rzeczy jak seks – potwierdza.

Chłopcy mówią, że seks figuruje na topie listy wakacyjnych przyjemności, a dziewczyny łatwo się godzą na fizyczne kontakty. Wystarczy kilka miłych słów, drink. Są to przygodne znajomości, krótkotrwałe flirty dla obu płci.

Wakacyjny chłopak

Chęć zabawy, odstresowanie się, oderwanie od problemów, możliwość poznawania nowych osób to wszystko sprzyja – według chłopców – zbliżeniom seksualnym.

– Moim zdaniem wakacje sprzyjają pierwszym kontaktom seksualnych, ponieważ wakacje mają same w sobie luźny klimat. Myślę, że takie pierwsze kontakty seksualne najczęściej zdarzają się na „zakrapianych” imprezach. Człowiek nie myśli wtedy o konsekwencjach i nie jest za bardzo uważny. W wakacje każdy chce poszaleć, zażyć przyjemności – mówi siedemnastolatek.

Dyskoteki są takimi miejscami, gdzie nie idzie się potańczyć, a zaliczyć. Koledzy udzielają rad swoim niewinnym jeszcze przyjaciołom. – Przede wszystkim muszą wypić tyle, by mieć odwagę, ale nie za dużo, bo nic z tego nie wyjdzie – mówi współżyjący regularnie ze swoją dziewczyną osiemnastolatek. – To przede wszystkim radzę kolegom.

Im mniej lat mają rozmówcy, tym mniejszą wiedzą dysponują na temat antykoncepcji. Czasami deklarują wprost, że ta wiedza nie jest im zbytnio potrzebna. Kiwają głowami, kiedy pyta się ich o używanie prezerwatyw. Ale wydaje się, że robią to raczej z grzeczności. Internetowe fora, gdzie zdesperowane nastolatki pytają, czy mogło dojść do zapłodnienia po przerywanym stosunku, świadczą o tym, że prezerwatywa nie jest na liście ważnych rzeczy podczas wakacyjnych przygód z seksem. Ważniejsze wydaje się być, skąd zdobyć alkohol i jaki jego rodzaj lubi przygodna partnerka.

Ona temu winna, zabezpieczyć się powinna

Za niechcianą ciążę wciąż odpowiada dziewczyna, a nie chłopak. I dziewczyny mają tego świadomość. Z tego powodu więcej o antykoncepcji… jedynie czytają. Mają wiedzę teoretyczną, ale nie są asertywne i godzą się często na współżycie, bo chłopak tego chce i nie wypada odmówić.

Nastolatki wiedzę o środkach zapobiegających niechcianej ciąży zdobywają za pomocą internetu, gazet, rozmów z rówieśnikami lub starszymi koleżankami. Tylko jedna dziewczynka oświadczyła, że dowiedziała się wszystkiego z lekcji religii. Nikt nie zadeklarował, że wyniósł taką wiedzę ze szkoły, z lekcji wiedzy o życiu w rodzinie.

– Wiedzę o antykoncepcji czerpię od starszego brata albo od kolegów – mówi osiemnastolatek. – Rozmawiamy czasem o tym i można powiedzieć, że wymieniamy się informacjami i poglądami.

– Głównym źródłem wiedzy o antykoncepcji są dla mnie znajomi. Po prostu rozmawiamy na te tematy od czasu do czasu – potwierdza siedemnastolatek.

Piętnastolatki prezentują bardziej bezstresowe podejście do tematu antykoncepcji. – Raczej się tym nie interesuję – mówi jeden z nich. – Ale coś tam wiem i myślę, że wystarczająco, aby nie wpaść, chociaż szukam okazji.

Inny kolega znajduje potrzebną mu wiedzę w telewizji, ale nie jest w stanie powiedzieć, w jakich programach. Dopytywany odpowiada, że w sumie zbytnio go ten temat nie interesuje, bo to sprawa dziewczyny.

Osiemnastolatka pytana, skąd czerpie wiedzę o antykoncepcji, odpowiada: – Hmm, zewsząd. Tu się usłyszało, tam się przeczytało, z wiekiem to się przyswoiło. Wśród moich rówieśników rozmowy na ten temat też się pojawiają.

Rodzic nie jest partnerem w rozmowach o seksie

Młodzi ludzie nie chcą rozmawiać z rodzicami o seksie. Mówią najczęściej, że nie mają takiej potrzeby. Rodzice też się do tego nie kwapią. Nawet dla najbardziej otwartych rodziców to trudny temat. Poza tym wielu z nich nie jest pewnych, czy rozmowa o antykoncepcji nie podsunie dziecku pomysłu na sprawdzenie w praktyce do czego ona służy.

– Z rodzicami o seksie nie rozmawiam i nie chcę – przyznaje się siedemnastolatek. – Mógłbym z nimi porozmawiać o relacjach między kobietami a mężczyznami, które nie dotyczą erotyki, gdyby to wyszło od nich. Ale na razie nie nadarzyła się taka sposobność i jakoś szczególnie mi na tym nie zależy – dodaje.

Piętnastoletni gimnazjalista też nie odczuwa potrzeby rozmowy o seksie z rodzicami. – Nie rozmawiam, bo to krępujący temat, jeszcze pomyśleliby, że już to robię i wtedy miałbym przechlapane – mówi szczerze. – O kobietach i mężczyznach też zbytnio nie gadam z rodzicami, bo nie czuję takiej potrzeby.

Dzieci najczęściej deklarują, że wstydzą się rozmawiać na tematy związane z ich seksualnością, nie ufają rodzicom, nie mają z nimi dostatecznie dobrego kontaktu.

– Wolałabym nie rozmawiać z rodzicami na temat relacji kobieta i mężczyzna, bo po co? – mówi osiemnastolatka. – Uważam, że w moim przypadku nie potrzebuję wskazówek od rodziców.

Dziewczęta częściej od chłopców deklarują, że o seksie rozmawiają z mamami. – O seksie rozmawiam tylko z jednym rodzicem – mówi siedemnastolatka. – Jestem z mamą bliżej i nie mam potrzeby rozmawiania o tym z nikim innym.

Rodzice za to chętnie opowiadają swoje własne historie miłosne i w ten sposób przekazują pewne informacje o związkach. – Kiedyś pytałam rodziców jak się poznali i zakochali – przyznaje szesnastolatka. – Lubię słuchać tej historii, zawsze jest wtedy pełno śmiechu.

Seks – temat tabu, czy po prostu trudny?

Teresa Rudzińska, wieloletni pedagog, uważa, że temat jest rzeczywiście trudny, a wakacje to czas, kiedy rozum przegrywa z potrzebą bycia takim samym jak inni. Martwi ją też coraz niższy wiek dzieci, które zaczynają współżycie płciowe.

– Ze smutkiem muszę stwierdzić, że coraz więcej młodych osób podejmuje decyzję o współżyciu w wieku 14-16 lat – mówi pedagożka. – Na pewno nie wynika to z potrzeb rozwojowych, a raczej z potrzeby robienia tego, co robią inni. Ciąża to bardzo poważna konsekwencja takiej nie przemyślanej decyzji, ale nie jedyna.

Największe koszta ponoszą młode dziewczęta. Decydując się na tak wczesne współżycie, nie wynikające z ich potrzeb, mogą zacząć czuć się przedmiotowo. Będą myśleć, że istnieją po to, by zaspakajać czyjeś potrzeby. Dlatego Teresa Rudzińska jest zwolenniczką budowania szacunku dla młodej kobiety w domu.

– Dorastająca córka, nastolatka potrzebuje być szanowana przez ojca i matkę – mówi Rudzińska. – Pomagają wczesne rozmowy na temat tego, jak wielką odwagę ma ktoś, kto potrafi być sobą mimo presji otoczenia. A decyzja bycia z kimś bardzo blisko powinna wynikać z przekonania, że ta osoba na mas zasługuje, bo jesteśmy wyjątkowi.

Pedagożka radzi też, jak rozmawiać o antykoncepcji z dziećmi. – Mówienie o antykoncepcji jest bardzo ważne. I tak jak o rzeczach ważnych trzeba to robić wprost – przekonuje. – Córce można powiedzieć: „Wyjeżdżasz na wakacje z kolegami. Wiem, że letni czas sprzyja ryzykownym zachowaniom. Martwię się o ciebie, a szczerze powiem, że najbardziej boję się ciąży, która może bardzo skomplikować twoje i nasze życie. Proszę cię o szacunek dla siebie samej, a jeżeli uznasz, że ktoś jest dla ciebie tak ważny, że chcesz z nim być bardzo blisko, pamiętaj, by się zabezpieczyć”.

(informacja: Grażyna Hanaf)